Krzysztof Bosak zaatakował nową ustawę o wsparciu socjalnym dla artystów. Polityk Konfederacji nie przebiera w słowach.
Krzysztof Bosak nie kryje oburzenia. Wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów Konfederacji ostro skrytykował rządowe plany rozszerzenia wsparcia socjalnego dla osób wykonujących zawody artystyczne. Jego zdaniem zamiast dokładać środków do tej grupy zawodowej, należałoby drastycznie ograniczyć istniejące już transfery finansowe.
Twarda retoryka, konkretny cel
Polityk nie szczędził mocnych słów, oceniając kierunek polityki kulturalnej prowadzonej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jego zdaniem resort przeznacza publiczne pieniądze na projekty artystyczne, które – według Bosaka – trudno uznać za wartościowe dla ogółu społeczeństwa. Jako przykład wskazał niektóre instalacje i rzeźby finansowane ze środków publicznych, kwestionując ich artystyczny i społeczny sens. Całą tę dyskusję wywołała ustawa o zabezpieczeniu socjalnym twórców, która poszerza krąg osób uprawnionych do różnych form wsparcia, w tym świadczeń emerytalnych.
O co chodzi w ustawie?
Nowe przepisy mają objąć ochroną socjalną szeroką grupę artystów – od muzyków, przez aktorów, po twórców sztuk wizualnych. Branża artystyczna od lat wskazuje na swoją specyficzną sytuację zawodową: nieregularne dochody, brak etatów i składek odprowadzanych w tradycyjnym trybie sprawiają, że emerytura wielu twórców jest symboliczna. Zwolennicy ustawy argumentują, że bez systemowego wsparcia kultura w Polsce będzie się kurczyć, bo kolejne pokolenia artystów będą rezygnować z zawodu na rzecz bardziej stabilnych źródeł utrzymania.
Konfederacja kontra kultura?
Stanowisko Bosaka wpisuje się w szerszy program Konfederacji, która konsekwentnie postuluje ograniczanie wydatków publicznych i redukowanie roli państwa w finansowaniu kultury. Ugrupowanie stoi na stanowisku, że rynek – a nie budżet – powinien decydować o tym, którzy twórcy odnoszą sukces i utrzymują się ze swojej działalności. Krytycy tego podejścia ripostują jednak, że kultura i sztuka nigdzie na świecie nie funkcjonują wyłącznie w oparciu o mechanizmy rynkowe – nawet w krajach o silnie liberalnych gospodarkach istnieją rozbudowane systemy grantów i wsparcia dla sektora kreatywnego.
Spór o definicję artysty
Jednym z realnych problemów, który pojawia się przy okazji tej debaty, jest kwestia precyzyjnego zdefiniowania, kto właściwie ma prawo do wsparcia przewidzianego w ustawie. Środowisko artystyczne jest niezwykle zróżnicowane – od gwiazd zarabiających miliony po twórców lokalnych, dla których sztuka jest pasją, ale niekoniecznie głównym źródłem dochodu. Zbyt szeroka definicja beneficjenta może faktycznie prowadzić do sytuacji, w której ze środków publicznych korzystają osoby, które niekoniecznie tego potrzebują. To zresztą argument, który część krytyków ustawy podnosi w bardziej merytoryczny sposób niż Bosak.
Co dalej?
Ustawa trafi pod obrady Sejmu, gdzie zapowiada się gorąca dyskusja. Koalicja rządząca dysponuje większością, więc jej uchwalenie jest prawdopodobne, ale debata publiczna dopiero nabiera tempa. Retoryka Bosaka z pewnością podgrzeje atmosferę i zmusi zwolenników ustawy do precyzyjniejszego uzasadnienia, dlaczego akurat ta forma wsparcia jest potrzebna i jak będzie kontrolowane jej wydatkowanie. Dla środowisk twórczych stawką jest nie tylko kwestia emerytur, ale też sygnał, jak poważnie polska polityka traktuje kulturę jako dziedzinę życia publicznego.

Komentarze (0)