09.02.2026

Śmierć konduktora w Niemczech wywołała debatę o bezpieczeństwie. „Nie będziemy sprawdzać biletów, bo chcemy żyć”

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
NewsyPolityka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Brutalna śmierć konduktora po ataku pasażera wstrząsnęła Niemcami i ponownie rozpaliła dyskusję o bezpieczeństwie pracowników transportu publicznego. Mężczyzna został pobity podczas kontroli biletów w Nadrenii-Palatynacie i zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Sprawca – 26-letni Grek podróżujący bez biletu - został zatrzymany i trafił do aresztu. Ofiara, 36-letni pracownik kolei, samotnie wychowywał dwóch synów.

Tragiczne wydarzenie wywołało falę oburzenia i strachu wśród pracowników Deutsche Bahn. Związkowcy i konduktorzy otwarcie mówią, że w obecnych warunkach kontrolowanie biletów bywa zbyt niebezpieczne. W niektórych regionach pojawiają się głosy: „Nie będziemy sprawdzać biletów, bo chcemy wrócić do domu żywi”.

Coraz więcej przemocy wobec pracowników kolei

Statystyki pokazują skalę problemu. W ubiegłym roku ofiarami przestępstw padło niemal 3 tys. pracowników kolei w Niemczech. Według danych resortu spraw wewnętrznych średnio każdego dnia dochodzi do kilku fizycznych ataków na pracowników transportu, a groźby i znieważenia są jeszcze częstsze.

Psycholog polityczny Jonas Rees z Uniwersytetu w Bielefeldzie podkreśla, że przemoc wobec pracowników kolei narasta od lat. Jego zdaniem nie chodzi wyłącznie o to, czy społeczeństwo staje się bardziej brutalne, lecz o rosnącą tolerancję na agresję w przestrzeni publicznej.

Od 2015 roku obserwujemy stały wzrost przemocy. Obrażanie, groźby i ataki fizyczne stały się codziennością dla wielu pracowników

– ocenia.

Alkohol, tłok i frustracja

Badania wskazują, że do napaści najczęściej dochodzi w określonych okolicznościach: w przepełnionych lub opóźnionych pociągach, w weekendowe wieczory oraz wtedy, gdy pasażerowie są pod wpływem alkoholu. Szczególnie niebezpieczne są momenty kontroli biletów, gdy napięcie między pracownikiem a pasażerem może szybko eskalować.

Eksperci zwracają uwagę, że przestrzeń pociągu sprzyja takim incydentom – sprawcy często mogą wysiąść na kolejnej stacji i zniknąć, co zwiększa ich poczucie bezkarności. Frustracja, pośpiech i tłok dodatkowo podnoszą poziom agresji.

Problem dotyczy całej służby publicznej

Pracownicy kolei nie są jedyną grupą narażoną na ataki. Coraz częściej ofiarami przemocy padają również policjanci, strażacy i ratownicy medyczni. Eksperci wskazują, że wspólnym elementem jest mundur – symbol instytucji publicznej, na który część osób przenosi swoją frustrację.

Wrogość wobec przedstawicieli państwa widać także w innych sektorach. Badania przeprowadzone wśród nauczycieli w Nadrenii Północnej-Westfalii pokazują rosnącą liczbę przypadków agresji ze strony uczniów i rodziców.

Surowsze kary czy lepsza profilaktyka?

Po śmierci konduktora federalny minister spraw wewnętrznych zapowiedział możliwość zaostrzenia kar za ataki na pracowników służb publicznych. Nie wszyscy eksperci są jednak przekonani, że to wystarczy. Według psychologów w spontanicznych, gwałtownych sytuacjach sprawcy rzadko myślą o konsekwencjach prawnych.

Proponowane są inne rozwiązania: zwiększenie liczby pracowników i ochrony w pociągach, szkolenia z deeskalacji konfliktów, możliwość rezygnacji z kontroli biletów w niebezpiecznych sytuacjach czy wprowadzenie bramek na peronach, które ograniczyłyby liczbę pasażerów bez ważnych biletów. Eksperci zwracają też uwagę na potrzebę tworzenia bezpiecznych pomieszczeń, w których pracownicy mogliby się schronić w razie zagrożenia.

Szefowa Deutsche Bahn zapowiedziała zwołanie specjalnego szczytu poświęconego bezpieczeństwu. Debata, która wybuchła po tragedii, pokazuje, że problem przemocy wobec pracowników transportu publicznego w Niemczech stał się jednym z najpoważniejszych wyzwań dla systemu.

Źródło; DW Polska

Komentarze (0)