Jeszcze kilka lat temu świat influencerów przypominał cyfrowy Dziki Zachód - miejsce, gdzie granica między szczerą poleceniem a płatną reklamą była niemal niewidoczna, a jedyną walutą był zasięg. W styczniu 2026 roku krajobraz ten wygląda zupełnie inaczej. Dziś nad każdym postem wisi widmo kontroli, a najpotężniejsi twórcy płacą kary, które liczy się w setkach tysięcy złotych.
Era wielkich kar: Lekcja dla gigantów
Przełomem, który wciąż odbija się echem w branży, były decyzje Prezesa UOKiK z marca 2025 roku. To wtedy nałożono rekordowe kary na ikony polskiego show-biznesu za błędne oznaczanie reklam na Instagramie.
- Małgorzata Rozenek-Majdan została ukarana kwotą ponad 220 tys. zł,
- Dorota „Doda” Rabczewska musiała zapłacić ponad 191 tys. zł,
- Filip Chajzer otrzymał karę rzędu 80 tys. zł.
Urząd uznał, że sugerowanie spontaniczności wyboru produktu, podczas gdy za kulisami stał kontrakt reklamowy, jest naruszeniem zbiorowych interesów konsumentów. Dziś, w 2026 roku, te wyroki stały się fundamentem nowej etyki: oznaczanie współpracy nie jest już opcjonalne – to kwestia przetrwania biznesowego.
„Czarne listy” i społeczna kontrola
Choć termin „czarna lista” rzadko pada w oficjalnych komunikatach rządu, to w branży mówi się o nim coraz głośniej. UOKiK monitoruje już nie tylko brak hasztagów, ale także scamy-– czyli promowanie produktów, które wprowadzają w błąd (fałszywe promocje, piramidy finansowe czy suplementy o wątpliwym działaniu).
Pojawiło się też nowe zjawisko: obywatelski monitoring. Twórcy tacy jak Wojtek Przeździecki (OjWojtek) w swoich głośnych eksperymentach (np. wysyłaniu 100 influencerom propozycji reklamy fikcyjnego scamu) pokazali, jak łatwo wielu twórców rezygnuje z etyki na rzecz szybkiego zysku. Takie materiały działają na opinię publiczną silniej niż urzędowe pisma.
Agresywny marketing pod lupą: Wojan i Palion
Najnowszym frontem walki o przejrzystość jest reklama skierowana do dzieci. W listopadzie 2025 roku UOKiK wszczął postępowania dotyczące popularnych twórców – Wojana i Paliona. Urząd sprawdza, czy ich komunikaty (np. słynne „Wbijajcie do Żabek, póki Wojanki jeszcze są”) nie stanowią agresywnej praktyki rynkowej, wywierającej presję na najmłodszych, którzy nie potrafią jeszcze odróżnić entuzjazmu idola od techniki sprzedażowej.
Jak wygląda „legalny” influencer w 2026 roku?
Według aktualnych wytycznych UOKiK (zgodnych z dyrektywą Omnibus), transparentność musi być dwupoziomowa:
- Systemowa: Użycie narzędzi platformy (np. funkcja „Płatna współpraca”).
- Własna: Wyraźny napis #REKLAMA lub [WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] na początku opisu lub bezpośrednio na grafice/wideo.
Wniosek jest prosty: W 2026 roku influencerzy, którzy budują swój zasięg na tajemnicy i niedomówieniach, ryzykują nie tylko utratę zaufania, ale i bankructwo. Dzisiejszy odbiorca wybaczy współpracę z marką, ale nie wybaczy próby manipulacji.

Komentarze (0)