19.01.2026

NFZ na minusie, składki nierówne. Rolnicy pod lupą, ale decyzje wciąż polityczne

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
NewsyZdrowie
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Narodowy Fundusz Zdrowia od lat zmaga się z narastającą luką finansową, jednak skala problemu sprawia, że coraz trudniej go ignorować. Gdy publiczny system ochrony zdrowia balansuje na granicy wydolności, coraz głośniej wybrzmiewa pytanie: kto faktycznie finansuje leczenie w Polsce, a kto korzysta z niego niemal za darmo?

Dane są jednoznaczne – ciężar utrzymania NFZ spoczywa głównie na pracownikach i przedsiębiorcach, podczas gdy część grup zawodowych, w tym zdecydowana większość rolników, ponosi jedynie symboliczne koszty lub nie płaci składki zdrowotnej wcale.

Rolnicy poza systemem?

Z niemal 1 miliona osób ubezpieczonych w KRUS aż 60 procent nie odprowadza żadnej składki zdrowotnej – w ich imieniu robi to budżet państwa. Chodzi o rolników prowadzących gospodarstwa do sześciu hektarów przeliczeniowych oraz ich domowników. Kolejne 26 procent płaci składkę nieprzekraczającą 20 zł miesięcznie. Oznacza to, że niemal dziewięciu na dziesięciu ubezpieczonych w KRUS w praktyce nie partycypuje realnie w kosztach systemu ochrony zdrowia.

Dla porównania – przeciętny pracownik w 2024 roku oddawał na składkę zdrowotną średnio 584 zł miesięcznie, a osoba prowadząca działalność gospodarczą aż 967 zł. W skali roku różnice te urastają do tysięcy złotych na osobę.

Tylko niewielka grupa rolników – około 2,6 tys. osób prowadzących tzw. działy specjalne produkcji rolnej – płaci składkę zbliżoną do minimalnej obowiązującej w ZUS. To wyjątek, który potwierdza regułę.

Kto naprawdę utrzymuje NFZ?

Struktura wpływów do NFZ pokazuje wyraźnie, gdzie leży finansowy fundament systemu. Składki odprowadzane przez ZUS stanowią ponad 97 procent przychodów ze składek zdrowotnych – w 2024 roku było to 154,5 mld zł. Tymczasem wpływy z KRUS wyniosły zaledwie 4,2 mld zł, czyli ułamek całości.

Najwięcej do wspólnej kasy dokładają pracownicy – niemal 80 mld zł rocznie. Emeryci i renciści wpłacili 34,8 mld zł, przedsiębiorcy 18,7 mld zł. W porównaniu z tymi kwotami system rolniczy wypada marginalnie, choć jego beneficjenci korzystają z publicznej opieki zdrowotnej na takich samych zasadach jak reszta społeczeństwa.

Uprzywilejowanie czy polityczny kompromis?

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przyznaje, że temat uprzywilejowanych grup wraca w debacie publicznej, jednak jasno zaznacza: zmiany w składce zdrowotnej to decyzje polityczne. To stwierdzenie wiele tłumaczy.

KRUS od lat pozostaje jednym z najbardziej wrażliwych politycznie obszarów systemu ubezpieczeń społecznych. Próby jego reformy wielokrotnie kończyły się fiaskiem, głównie z obawy przed utratą poparcia na wsi. Tymczasem dane GUS pokazują, że przeciętny dochód z pracy w indywidualnych gospodarstwach rolnych nie odbiega dziś dramatycznie od dochodów innych grup zawodowych.

Co więcej, obecne przepisy pozwalają rolnikom prowadzącym jednocześnie pozarolniczą działalność gospodarczą płacić wyłącznie składkę rolniczą, co jest rozwiązaniem szczególnie korzystnym i budzącym kontrowersje wśród przedsiębiorców.

Państwo płaci za wielu

Rolnicy nie są jedyną grupą, za którą składki zdrowotne finansuje budżet państwa. Lista obejmuje m.in. duchownych, część służb mundurowych, osoby pobierające świadczenia opiekuńcze, uchodźców czy aplikantów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Choć każda z tych grup ma swoje uzasadnienie systemowe lub społeczne, w sumie generuje to rosnące obciążenie dla finansów publicznych.

W samym tylko 2024 roku składki finansowane przez państwo za pośrednictwem ZUS wyniosły ponad 620 mln zł.

System na granicy wytrzymałości

Narastające zadłużenie NFZ sprawia, że pytanie o sprawiedliwość systemu składkowego przestaje być ideologicznym sporem, a staje się problemem czysto ekonomicznym. Bez zwiększenia przychodów lub głębokiej reformy zasad finansowania, publiczna ochrona zdrowia będzie coraz częściej zmuszona do ograniczania świadczeń, wydłużania kolejek i przerzucania kosztów na pacjentów.

Debata o składkach zdrowotnych rolników – choć politycznie trudna – wydaje się nieunikniona. Pytanie nie brzmi już „czy”, ale „kiedy” i „jakim kosztem politycznym”.

Jeśli system ma przetrwać, zasada solidarności będzie musiała oznaczać coś więcej niż jednostronne finansowanie przez jedną część społeczeństwa.

Komentarze (0)