Polski rynek muzyczny rozwija się w rekordowym tempie – 16. miejsce na świecie, wzrost o 16 proc. w pierwszym półroczu 2025 r. i coraz większy udział rodzimego repertuaru. Jednak za sukcesami artystów stoją dziesiątki osób, które pozostają w cieniu. Menedżerowie, producenci, realizatorzy dźwięku i światła, twórcy teledysków, wydawcy – ich praca jest niewidoczna dla publiczności. […]
Polski rynek muzyczny rozwija się w rekordowym tempie – 16. miejsce na świecie, wzrost o 16 proc. w pierwszym półroczu 2025 r. i coraz większy udział rodzimego repertuaru. Jednak za sukcesami artystów stoją dziesiątki osób, które pozostają w cieniu. Menedżerowie, producenci, realizatorzy dźwięku i światła, twórcy teledysków, wydawcy – ich praca jest niewidoczna dla publiczności. Bartosz Sąder, dziennikarz muzyczny Wirtualnej Polski, apeluje o nagrody dla zaplecza branży.
Brak statuetek dla „ludzi z tyłu”
W Polsce nagradzani są głównie artyści i wykonawcy. Fryderyki, Bestsellery Empiku czy Eska Music Awards skupiają się na scenie. Tymczasem na sukces jednego nazwiska pracuje cały sztab.
Wydaje mi się, że takich statuetek i wyróżnień w Polsce brakuje. Nagrody dla całego zaplecza muzycznego są niezbędne, ponieważ pamiętamy jedynie o tych, którzy stoją na scenie, a często zapominamy o tych, którzy tworzą tę magię i sztukę.
- – mówi Bartosz Sąder w rozmowie z agencją Newseria.
Dziennikarz podkreśla, że menedżerowie, producenci, realizatorzy, operatorzy kamer, dźwiękowcy i technicy sceniczni zasługują na docenienie.
Nie chodzi wcale o to, żeby wyciągnąć na scenę tych, którzy chcą stać z tyłu, ale wspomnienie o nich i wręczenie statuetki może być symbolem i ciekawym wpisem do CV, które otworzy im jeszcze więcej drzwi.
- – dodaje Bartosz Sąder.
Od festynów do wyprzedanych stadionów
Jeszcze kilka lat temu koncert polskiego artysty kojarzył się z Dniami Miasta. Dziś mamy wykonawców wyprzedających stadiony dzień po dniu.
Jeszcze przed pandemią nie do pomyślenia było, żeby solowy artysta stanął na kilku stadionach w Polsce i wyprzedał bilety. Dzisiaj mamy artystów, którzy robią to dzień po dniu.
- – zauważa Bartosz Sąder.
Rynek rośnie 11. rok z rzędu. Według ZPAV w pierwszym półroczu 2025 r. osiągnął wartość 455 mln zł (+15,9 proc. r/r), a udział polskiego repertuaru w sprzedaży fizycznej wzrósł do niemal 37 proc. (z 26 proc. w 2023 r.).
Świat już to robi – czas na Polskę
Grammy od lat nagradzają producentów, inżynierów dźwięku i realizatorów teledysków. Podobnie BRIT Awards, Mercury Prize czy festiwale jak Glastonbury.
Takie nagrody na świecie już istnieją od dawna. Nagradzane są festiwale, imprezy muzyczne, chociażby prestiżowe Grammy od lat nagradzają także tych, którzy stoją z tyłu.
- – przypomina Bartosz Sąder.
Polskie festiwale (Opener, Pol’and’Rock) regularnie przywożą międzynarodowe wyróżnienia, ale w kraju brakuje systemowego docenienia zaplecza.
Czas na zmianę
Branża się profesjonalizuje – publiczność oczekuje poziomu światowego. Bez uznania dla ludzi tworzących widowisko rozwój może zwolnić.
Polacy chcą słuchać polskiej muzyki i chodzić na koncerty, dlatego też muszą się dowiedzieć, ile osób pracuje na to, żeby po koncercie można było powiedzieć: wow, to było przeżycie.
- – podsumowuje Bartosz Sąder.

Komentarze (0)