Wojciech Szczęsny zaskoczył kibiców szczerym wyznaniem. Okazuje się, że jego powrót na boisko, i to w barwach FC Barcelony, wcale nie był oczywistą decyzją. Bramkarz przyznał, że po wcześniejszym zakończeniu kariery był już gotowy na zupełnie inne życie.
– „Powrót do piłki i gra dla Barcelony to nie była dla mnie sprawa oczywista. Ja nie chciałem tego robić, przygotowywałem się na bycie pełnoetatowym tatą, który pomoże wreszcie w domu i spełni się jako rodzic” – powiedział Szczęsny.
„Żona mnie namówiła”
Jak zdradził, w całej sprawie spory udział miała jego żona, Marina. To właśnie ona miała przekonać go, by jeszcze raz spróbował swoich sił na najwyższym poziomie. Choć – jak przyznaje z uśmiechem – do dziś nie jest pewien, jakie dokładnie miała w tym intencje.
– „Żona jednak nalegała. Do dziś nie wiem, czy dostrzegała w tym wielką szansę dla mnie, czy po prostu chciała się mnie z domu pozbyć” – żartuje piłkarz.
„Los miał inne plany”
Szczęsny mówi wprost: raz już zakończył karierę i był pewien, że to koniec. Tymczasem życie napisało dla niego inny scenariusz.
– „Raz zakończyłem karierę, a los miał inne plany. Więc już nie planuję” – przyznał.
Dodał też, że po ostatnich doświadczeniach nie chce już niczego deklarować. – „Nie jestem gotowy zadeklarować, czy karierę zakończę za rok, dwa, czy może jeszcze pogram pięć lat i trafię do Radomiaka Radom” – powiedział z uśmiechem.
Widać, że Szczęsny patrzy na swoją karierę z dystansem. Nie goni już za planami, nie potrzebuje wielkich deklaracji. Po prostu gra – dopóki sprawia mu to frajdę.

Komentarze (0)