W najnowszym postępowaniu kwalifikacyjnym lekarzy doszło do prawdziwego „wyścigu szczurów”. Na niektóre specjalizacje liczba chętnych dosłownie eksplodowała. Dermatologia i wenerologia była absolutną królową naboru - średnio aż 76 kandydatów walczyło o jedno zaledwie miejsce.
Gorące kierunki: dermatologia i radiologia na podium
Prof. Ryszard Gellert z CMKP podsumował, że największą liczbę zgłoszeń zebrały dermatologia oraz radiologia i diagnostyka obrazowa. Zainteresowanie nimi tak bardzo przerosło liczbę dostępnych etatów rezydenckich, że wielu lekarzy nie miało najmniejszych szans na dostanie się.
Topowe specjalizacje (liczba chętnych na 1 miejsce):
- Dermatologia i wenerologia – 76,38
- Endokrynologia – 65,39
- Chirurgia plastyczna – 61,82
- Ortodoncja – 41,05
- Chirurgia stomatologiczna – 32,69
- Gastroenterologia – 25,07
- Chirurgia szczękowo-twarzowa – 24,23
A na drugim biegunie… cisza
Są też specjalizacje, które nie przyciągają prawie nikogo:
- Neuropatologia – 2 osoby w całej Polsce
- Toksykologia kliniczna – 13
- Mikrobiologia lekarska – 17
- Seksuologia – 27
- Medycyna sądowa – 38
- Ginekologia onkologiczna – 59
- Hematologia dziecięca – 73
Te kierunki mają ogromne znaczenie dla systemu, ale młodzi lekarze nie chcą ich wybierać — mimo wyższej płacy rezydenckiej w specjalizacjach priorytetowych.
Dlaczego tak jest? „Pieniądze wcale nie są na pierwszym miejscu”
Prof. Gellert podkreśla, że młodzi lekarze kierują się głównie poczuciem dopasowania do wybranej dziedziny, a nie wysokością zarobków. Te – wbrew potocznym opiniom – dopiero na trzecim lub czwartym miejscu.
Coraz wyraźniej widać też trend ucieczki od pracy szpitalnej. Lekarze chcą większej samodzielności, mniej dyżurów i… mniej odpowiedzialności.
Chirurgia na krawędzi: „Lekarze nie chcą iść na blok”
Jedną ze specjalizacji, które budzą największe obawy, jest chirurgia. Prezes NRL, dr Łukasz Jankowski mówi wprost:
- To ciężka, fizyczna praca.
- Chirurdzy żyją krócej niż reszta populacji.
- Ryzyko błędów i odpowiedzialności karnej jest wysokie.
Do tego dochodzą bardzo duże różnice płacowe między szpitalami i specjalizacjami. Im większa odpowiedzialność i intensywność, tym – paradoksalnie – niższe wynagrodzenie.
System ma problem
Młodzi lekarze wybierają specjalizacje, które:
- są dobrze płatne,
- dają możliwość pracy poza szpitalem,
- nie niosą dużej odpowiedzialności.
Tymczasem dziedziny wymagające ciężkiej pracy i kluczowe dla bezpieczeństwa pacjentów świecą pustkami.

Komentarze (0)