29.01.2026

Chińska rakieta nad Polską. Niewielkie ryzyko, duża niepewność

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
Newsy
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Polska Agencja Kosmiczna (POLSA) ostrzega, że w najbliższych godzinach może dojść do niekontrolowanego wejścia w atmosferę fragmentu chińskiej rakiety kosmicznej. Choć prawdopodobieństwo, że jej szczątki spadną na terytorium Polski, jest niewielkie, sytuacja jest na bieżąco monitorowana przez krajowe i europejskie systemy nadzoru.

Chodzi o obiekt oznaczony jako ZQ-3 R/B, czyli drugi stopień rakiety Zhuque-3 należącej do chińskiej firmy LandSpace. To pozostałość po debiutanckim locie rakiety, który odbył się 3 grudnia ubiegłego roku. Choć misja zakończyła się częściowym sukcesem – rakieta osiągnęła orbitę – próba odzyskania pierwszego stopnia zakończyła się eksplozją. Drugi stopień pozostał na orbicie i obecnie stopniowo traci wysokość.

W środę jeden z teleskopów współpracujących z POLSA zarejestrował przelot obiektu na wysokości około 280 kilometrów nad Ziemią. Według danych unijnego systemu EU SST fragment waży około 11 ton i ma ponad 12 metrów długości, co czyni go jednym z większych obiektów, które mogą ulec niekontrolowanej deorbitacji.

Kiedy i gdzie może spaść?

Problemem jest ogromna niepewność. EU SST przewiduje, że wejście w atmosferę może nastąpić w bardzo szerokim przedziale czasowym – od nocy do wczesnego wieczora. POLSA zawęża to okno, wskazując, że najbardziej prawdopodobny moment przypada w piątek, mniej więcej w środku dnia, choć różnica może wynosić nawet kilka godzin w każdą stronę.

W tym czasie obiekt może wielokrotnie okrążyć Ziemię, przelatując nad różnymi kontynentami. Teoretycznie oznacza to, że może spaść zarówno w Europie, jak i w Australii czy Ameryce Południowej. Mapy trajektorii pokazują, że część przelotów przebiega nad Polską, ale eksperci podkreślają, że na obecnym etapie nie da się wyciągać jednoznacznych wniosków.

Duży wpływ na moment deorbitacji ma aktywność Słońca. Zmiany w promieniowaniu słonecznym oddziałują na gęstość górnych warstw atmosfery, co bezpośrednio wpływa na tempo hamowania obiektu na orbicie. Silniejsze „pogody kosmiczne” mogą sprawić, że rakieta spadnie wcześniej, niż wynika to z obecnych prognoz.

Małe ryzyko, ale realne

Specjaliści uspokajają: statystycznie szansa, że szczątki spadną do oceanu, jest znacznie większa niż na ląd. Jeszcze mniejsze jest prawdopodobieństwo uderzenia w obszar zamieszkany. Zagrożenie dla ludzi jest więc bardzo niskie, choć – jak podkreślają eksperci – nie można go całkowicie wykluczyć.

Sytuacja ponownie zwraca uwagę na problem niekontrolowanych śmieci kosmicznych. To nie pierwszy przypadek, gdy chińskie rakiety budzą niepokój społeczności międzynarodowej. W ostatnich latach kilkukrotnie dochodziło do niekontrolowanych powrotów ciężkich stopni rakiet Długi Marsz, których fragmenty spadały w losowych miejscach na Ziemi.

Zachodnie agencje kosmiczne od dawna krytykują Chiny za brak przejrzystości i niewystarczające procedury bezpiecznego sprowadzania dużych obiektów z orbity. Choć dotychczas podobne incydenty nie doprowadziły do ofiar, rosnąca liczba startów kosmicznych sprawia, że problem będzie pojawiał się coraz częściej.

Na razie służby uspokajają i zapewniają, że sytuacja jest monitorowana zgodnie z obowiązującymi procedurami. Ostatecznie jednak miejsce upadku pozostaje – przynajmniej na razie – kosmiczną loterią.

Komentarze (0)