19.11.2025

„Dom dobry”? W prawdziwym życiu trwało 11 lat piekła. Historia radnego PiS

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
NewsyZdrowie
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Film Dom dobry Wojciecha Smarzowskiego już od pierwszych minut pokazuje, że nie będzie dla widza łatwy. To obraz brutalny, bezkompromisowy i wyjątkowo bolesny. Reżyser uderza w temat, którego w Polsce wciąż się wstydzimy: przemoc domowa, szczególnie ta dziejąca się w miejscach, które z definicji powinny być bezpieczne - we własnym domu. Część widzów twierdzi, że film przedstawia ekstremalną, wręcz przerysowaną wizję przemocy. Tymczasem podobne piekło przeżyły realne osoby. Jedną z nich jest Karolina Piasecka, która kilka lat temu zdecydowała się publicznie opowiedzieć swoją historię - historię, która wstrząsnęła Polską, obnażając bolesną prawdę: przemoc domowa nie dotyczy marginesu społecznego, ale może rozgrywać się również w tzw. dobrych domach.

Małżeństwo, które zaczęło się w kościele

Karolina Piasecka i Rafał P. poznali się w kościele, gdzie oboje śpiewali w chórze. Początek ich relacji niczym nie zwiastował dramatu, który miał się wydarzyć później. Oboje tworzyli wizerunek zgodnej rodziny – ona farmaceutka, on lokalny radny z Bydgoszczy. Dopiero po latach okaże się, że to, co działo się w czterech ścianach, drastycznie odbiegało od tej „sielanki”.

Afera, która wstrząsnęła opinią publiczną

W lutym 2017 roku media obiegł artykuł opisujący konflikty w rodzinie Piaseckiej i jej męża. Początkowo sprawa przedstawiana była z perspektywy radnego, który sugerował, że jest ofiarą przemocy i oszczerstw. Jednak wkrótce zaczęły wypływać kolejne relacje świadków oraz materiały wskazujące, że prawda może wyglądać zupełnie inaczej.

To wtedy po raz pierwszy pojawiła się informacja, że Karolina opuściła dom z dziećmi, twierdząc, że od lat doświadcza przemocy psychicznej i fizycznej.

Gdy ofiara przemocą zaczyna mówić

W kwietniu 2017 roku Karolina Piasecka publicznie zabrała głos. Początkowo ukrywała twarz i nazwisko, ale w końcu zdecydowała się mówić otwarcie. Opowiedziała o kontrolowaniu, o upokarzaniu, o przemocy fizycznej, która – jak utrzymywała – zaczęła się już w czasie jej ciąży.

Kobieta ujawniła nagrania z domu, na których słychać agresję, poniżanie i wyzwiska. Materiały były drastyczne i poruszyły opinię publiczną do głębi. Po latach milczenia postanowiła przerwać zmowę wstydu – i zapłaciła za to ogromną cenę emocjonalną.

Sprawa trafia do sądu

W maju 2017 roku prokuratura postawiła Rafałowi P. zarzuty dotyczące znęcania się psychicznego i fizycznego nad rodziną. W 2019 roku zapadł prawomocny wyrok: dwa lata pozbawienia wolności i nawiązka finansowa na rzecz pokrzywdzonej.

To jednak nie zakończyło sprawy. W kolejnych latach wielokrotnie informowano o odroczeniach wykonania kary – co dla wielu obserwatorów stało się symbolem trudności systemu wymiaru sprawiedliwości w ochronie ofiar przemocy.

Ostatecznie w 2021 roku były radny stawił się w zakładzie karnym.

Dlaczego ta historia jest tak ważna?

Historia Karoliny Piaseckiej jest brutalnym dowodem na to, że przemoc domowa nie zna statusu społecznego, wykształcenia ani poglądów politycznych. Nie jest „kłótnią małżeńską” ani „gorszym dniem”, lecz realnym naruszeniem bezpieczeństwa, godności i zdrowia.

Statystyki od lat pozostają przerażające: dziesiątki tysięcy ofiar rocznie, większość wciąż w milczeniu. Wiele z nich nie zgłasza przemocy, bo boi się wstydu, braku wiary w instytucje, presji otoczenia.

Karolina swoją odwagą przełamała tabu. Pokazała twarz, nazwisko, historię. Stała się symbolem walki z przemocą – i inspiracją dla innych osób, które nie mają siły mówić.

Dom dobry Smarzowskiego nie jest filmem „do oglądania dla przyjemności”. To kino, które boli, bo dotyka realnych tragedii. W wielu wątkach można odnaleźć echo historii Karoliny Piaseckiej – i niestety także dziesiątek tysięcy innych ofiar w Polsce.

To film, który każdy powinien obejrzeć, bo pokazuje, jak wygląda przemoc, kiedy wyłączają się kamery, zamykają drzwi i kiedy nikt nie chce słuchać.

Jeśli przeżywasz coś podobnego lub znasz kogoś, kto może doświadczać przemocy – pamiętaj: to nie twoja wina. I nie musisz zostać z tym sam.

Możesz zadzwonić, napisać, poprosić o pomoc. Są instytucje, fundacje, telefony zaufania, a przede wszystkim – ludzie, którzy pomogą ci wyjść z piekła.

Komentarze (0)