Gdy w mediach społecznościowych pojawiają się nagrania z Dubaju, można zauważyć ciekawą prawidłowość. Zwykli turyści publikują pełne nerwów relacje o wybuchach i rakietach nad głowami. Tymczasem influencerzy i celebryci uspokajają: wszystko jest pod kontrolą, system obrony działa, a miasto pozostaje bezpieczne. Skąd ta zadziwiająca zgodność przekazu? I dlaczego tak wielu twórców internetowych wybiera właśnie Dubaj?
Dwie zupełnie różne narracje
W ostatnim czasie w social mediach można zobaczyć dwa skrajnie różne obrazy Dubaju.
Z jednej strony pojawiają się nagrania turystów: zdenerwowanych, przestraszonych, narzekających na brak informacji i pomocy. W ich relacjach słychać stres, panikę i obawy związane z rakietami przechwytującymi cele nad miastem. W wielu filmach pojawia się też irytacja – ludzie przyjechali na wakacje, a zamiast odpoczynku obserwują napiętą sytuację bezpieczeństwa.
Z drugiej strony są influencerzy i celebryci. Ich przekaz wygląda zupełnie inaczej. Leżą przy basenach, spacerują po hotelach i uspokajają widzów: nic złego się nie dzieje, miasto jest bezpieczne, a system obrony powietrznej działa perfekcyjnie.
Co ciekawe, treść tych nagrań bywa niemal identyczna.
Skąd influencerzy nagle znają systemy obrony rakietowej?
Szczególnie uwagę zwracają wypowiedzi dotyczące systemów militarnych.
W jednej z relacji była Miss Polonia Marcelina Zawadzka wyjaśniała swoim obserwatorom, że Zjednoczone Emiraty Arabskie dysponują jednym z najbardziej zaawansowanych systemów obrony przeciwrakietowej na świecie. Wspominała o THAAD – amerykańskim systemie przechwytującym rakiety balistyczne na dużej wysokości, określając go jako „złoty standard”.
To brzmi jak fragment analizy wojskowej, a nie spontaniczna relacja z wakacji.
Oczywiście każdy może coś sprawdzić w internecie. Problem w tym, że bardzo podobne sformułowania pojawiają się w relacjach wielu różnych influencerów. Podkreślają oni, że:
- słychać wybuchy,
- ale miasto jest bezpieczne,
- ponieważ system obrony działa skutecznie.
Ta powtarzalność przekazu rodzi pytania: czy to spontaniczne opinie, czy raczej gotowa narracja?
Dubaj od lat inwestuje w influencerów
Dubaj nie jest zwykłym miastem turystycznym. To gigantyczna machina marketingowa.
Władze Emiratów od lat inwestują ogromne pieniądze w budowanie wizerunku kraju jako luksusowego raju dla turystów i przedsiębiorców. Jednym z narzędzi tej strategii są właśnie influencerzy.
Przykładem jest rządowy program Creators HQ, którego celem jest przyciągnięcie do Dubaju nawet 10 tysięcy twórców internetowych z całego świata. Program oferuje im wsparcie, kontakty biznesowe oraz dostęp do marek i partnerów.
W 2025 roku na rozwój tej inicjatywy przeznaczono ponad 40 milionów dolarów.
Influencerzy stają się w ten sposób nieformalnymi ambasadorami miasta.
Wakacje, które mogą być… prawie darmowe
W Dubaju działa również cała infrastruktura umożliwiająca influencerom łatwe zarabianie lub korzystanie z barterów.
Jedną z popularnych aplikacji jest BuzzBee. Jej mechanizm jest prosty:
- influencer rezerwuje restaurację, hotel lub spa,
- w zamian za darmową usługę publikuje post lub rolkę w mediach społecznościowych.
Co istotne, próg wejścia jest bardzo niski – często wystarczy około 5 tysięcy obserwujących.
Jeszcze mniej wysiłku wymaga platforma Collabstr. Tam twórcy po prostu publikują swój profil, a marki same zgłaszają się z ofertami współpracy.
Efekt jest łatwy do przewidzenia: Dubaj staje się dla wielu influencerów miejscem, gdzie można spędzać czas luksusowo przy minimalnych kosztach.
Dlaczego tak wielu influencerów przenosi się do Dubaju?
Powodów jest kilka.
Po pierwsze – podatki. W wielu przypadkach osoby prowadzące działalność online mogą korzystać z bardzo korzystnych warunków podatkowych.
Po drugie – łatwość współprac reklamowych. W Dubaju funkcjonuje gęsta sieć restauracji, hoteli i marek gotowych płacić za promocję w social mediach.
Po trzecie – styl życia. Luksusowa infrastruktura, prestiżowe wydarzenia i łatwy dostęp do sponsorowanych atrakcji sprawiają, że miasto stało się globalnym hubem influencerów.
Dla wielu twórców to po prostu najbardziej opłacalne miejsce do życia i pracy.
Cena luksusowego wizerunku
W tym wszystkim jest jednak także druga strona medalu.
Zjednoczone Emiraty Arabskie są państwem, w którym obowiązują bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące wolności słowa i protestów.
W lipcu 2024 roku w kraju zatrzymano 57 obywateli Bangladeszu, którzy pokojowo protestowali w solidarności z wydarzeniami w swoim państwie. Trzech z nich skazano początkowo na dożywocie, a pozostali otrzymali wieloletnie wyroki więzienia. Ostatecznie zostali ułaskawieni przez władze, jednak sama sytuacja wywołała międzynarodowe kontrowersje.
Takie historie rzadko pojawiają się w relacjach influencerów pokazujących luksusowe życie w Dubaju.
Dubaj jako marka
Dubaj od dawna sprzedaje światu konkretną wizję: luksus, bezpieczeństwo i niekończące się wakacje.
Influencerzy są dziś jednym z najważniejszych narzędzi budowania tej narracji. Ich relacje często docierają do milionów odbiorców — znacznie skuteczniej niż tradycyjna reklama turystyczna.
Dlatego gdy wielu z nich zaczyna mówić niemal identycznym językiem, warto zadać sobie pytanie: czy to spontaniczne opinie, czy element większej strategii wizerunkowej?
Bo Dubaj to nie tylko miasto.
To także potężna branża marketingowa.

Komentarze (0)