Tegoroczna, jubileuszowa 55. edycja Chmielaków Krasnostawskich może przejść do historii jako ostatnia w dotychczasowej formule. Wszystko przez procedowane w Sejmie przepisy wprowadzające całkowity zakaz reklamy i promocji piwa, które uderzają w fundamenty najstarszego festiwalu piwnego w Polsce. Na ulicach Krasnegostawu pojawiły się banery z dramatycznym apelem o ratunek dla imprezy.
- Na terenie festiwalu wywieszono banery z hasłem „RATUJMY CHMIELAKI” i ostrzeżeniem, że „Sejmowy zakaz reklamy piwa to koniec tej imprezy”. Materiały te zawierają kod QR odsyłający do petycji.
- Parlament pracuje nad nowelizacją ustawy o wychowaniu w trzeźwości, przewidującą likwidację wyjątku dla piwa. Oznacza to zakaz reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych.
- Nowe przepisy definiują jako zakazaną promocję działania kluczowe dla Chmielaków, takie jak publiczne degustacje, prezentacje browarów, konkursy piw z nagradzaniem marek oraz sponsoring z ekspozycją logotypów.
- Legendarny Konsumencki Konkurs Piw w obecnej postaci stałby się prawnie niemożliwy, podobnie jak stoiska degustacyjne browarów.
- Jedna z posłanek z regionu brylowała na scenie Chmielaków, podczas gdy wcześniej wnioskowała w Sejmie o zmianę systemu akcyzy oznaczającą wyższy podatek dla piwa. Posłanka, potrafiąca skutecznie bronić branży tytoniowej, nie wystosowała interpelacji w obronie chmielarzy z własnego okręgu wyborczego.
- Zakaz uderzy w plantatorów chmielu (Lubelszczyzna to 90% krajowej produkcji), browary, gastronomię i turystykę, a także w budżety samorządów.
„Ratujmy Chmielaki”: Dramatyczny apel na ulicach Krasnegostawu
Uczestnicy tegorocznych Chmielaków nie mogli przegapić banerów z hasłem „RATUJMY CHMIELAKI. Sejmowy zakaz reklamy piwa to koniec tej imprezy”. Te dramatyczne apele, opatrzone kodem QR kierującym do petycji online, to reakcja na procedowane w Sejmie zmiany w prawie. Banery umieszczone w przestrzeni miasta jasno wskazują na realne zagrożenie dla przetrwania festiwalu w formule, która przyciąga do Krasnegostawu nawet 100 tys. osób.
W parlamentarnych kuluarach trwają prace nad projektami nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Przewidują one całkowity zakaz reklamy i promocji napojów alkoholowych, w tym piwa, łącznie z jego wersjami bezalkoholowymi (jeśli dzielą nazwę i znak ze zwykłym piwem), pod karami sięgającymi miliona złotych.
Co zakaz reklamy oznacza dla Chmielaków?
Dla Chmielaków, najstarszego i największego festiwalu piwnego w Polsce, wejście w życie tych przepisów oznaczałoby katastrofę. Nowe prawo zdefiniuje jako zakazaną „promocję” działania stanowiące dotąd kręgosłup imprezy.
Wizytówka Chmielaków, Konsumencki Konkurs Piw, przestałaby mieć sens. Ogłoszenie zwycięskich marek na głównej scenie stałoby się nielegalną promocją, narażającą organizatorów na gigantyczne kary. Tak samo skończyłyby się inne konkursy branżowe. Stoiska browarów rzemieślniczych mogłyby sprzedawać piwo, ale bez logotypów, banerów czy brandowanych nalewaków. Zniknęłaby strefa piwa bezalkoholowego z Półmaratonu Chmielakowego.
Z festiwalu pozostałaby jedynie otoczka: koncerty, korowód, folklor. Piwo i chmiel jako treść imprezy zniknęłyby z przestrzeni publicznej. Brak możliwości informowania o sponsorach dodatkowo uniemożliwiłby rzetelne finansowanie wydarzenia.
Polityczna gra i obrona interesów
Sprawa ma również wymiar polityczny. Zwraca się uwagę na postawę lokalnych parlamentarzystów. Przykładowo, posłanka
Bożena Lisowska, reprezentująca ten okręg wyborczy, na scenie Chmielaków zachwalała piwo jako wizytówkę miasta, podczas gdy wcześniej skladała w Sejmie interpelację wnioskującą o podwyższenie obciążeń podatkowych dla piwa. Ta sama posłanka w innych sprawach potrafiła skutecznie bronić branży tytoniowej, używając argumentów o miejscach pracy, braku oceny skutków regulacji czy stratach dla rolnictwa.
W przypadku chmielu i piwa, kluczowych dla Lubelszczyzny, brakuje jednak analogicznych inicjatyw poselskich.
Polska zmaga się z wysokim spożyciem alkoholu, a zwolennicy zakazu reklamy wskazują, że ograniczenie promocji to skuteczna interwencja zdrowotna. Przeciwnicy odpowiadają argumentami gospodarczymi: wskazują na zagrożenie dla tysięcy miejsc pracy w browarnictwie i rolnictwie oraz na brak analiz wpływu nowych przepisów na lokalne społeczności. Rozstrzygnięcie tego sporu zapadnie w parlamencie, a pytanie, czy Chmielaki odbędą się za rok w dotychczasowej formule, wciąż pozostaje otwarte.

1. Czy to prawda, że Chmielaki w Krasnymstawie zostaną zlikwidowane? Nowe przepisy nie znoszą samego wydarzenia, ale uderzają w jego kluczowe elementy. Zakazane mają zostać działania definiowane jako promocja: konkursy piwne z nagradzaniem marek, prezentacje browarów z logotypami oraz sponsoring. Oznacza to, że Chmielaki w obecnej formule nie mogłyby się odbyć, tracąc swój piwny i chmielowy charakter. Zostałaby jedynie część koncertowa i folklorystyczna.
2. Jakich dokładnie zmian w prawie obawiają się organizatorzy Chmielaków? W Sejmie trwają prace nad nowelizacją ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Główne zagrożenie to wprowadzenie całkowitego zakazu reklamy i promocji napojów alkoholowych, w tym piwa (które obecnie korzysta z wyjątku). Zakaz ten ma objąć również piwa bezalkoholowe, jeśli dzielą markę i oprawę graficzną z alkoholowym odpowiednikiem. Kary za łamanie przepisów mogą sięgać miliona złotych.
3. Jak zakaz reklamy piwa wpłynąłby na lokalną gospodarkę i plantatorów chmielu? Zakaz bezpośrednio uderzy w plantatorów chmielu, dla których przemysł piwowarski jest głównym odbiorcą. Lubelszczyzna odpowiada za około 90% krajowej produkcji chmielu. Ograniczenia dla branży piwnej przełożą się na straty dla rolników, browarów rzemieślniczych, gastronomii, branży hotelarskiej oraz budżetów lokalnych samorządów.

Komentarze (0)