19.01.2026

Nowa fala oszustw na Booking.com. Turyści tracą pieniądze przez „oficjalne” wiadomości

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
Newsy
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

To scenariusz, który jeszcze niedawno wydawał się mało prawdopodobny: oszustwo przeprowadzone nie obok znanej platformy rezerwacyjnej, lecz w jej wnętrzu. Tymczasem setki turystów na całym świecie padły ofiarą nowego rodzaju wyłudzeń, w których cyberprzestępcy wykorzystują oficjalny system komunikacji Booking.com.

Mechanizm oszustwa jest wyjątkowo podstępny, bo bazuje na zaufaniu do znanej marki. Gość dokonuje rezerwacji noclegu, a następnie – już w aplikacji Booking.com – otrzymuje wiadomość rzekomo od hotelu. Treść wygląda całkowicie wiarygodnie: informacje o zameldowaniu, dodatkowych opłatach lub konieczności potwierdzenia płatności. Problem w tym, że autorem komunikatu nie jest hotelarz, lecz haker.

Przejęte konta hoteli zamiast fałszywych stron

W przeciwieństwie do klasycznego phishingu, oszuści nie podszywają się bezpośrednio pod Booking.com. Ich celem są systemy hoteli i pensjonatów, do których uzyskują dostęp dzięki wykradzionym hasłom i złośliwemu oprogramowaniu. Po przejęciu panelu administracyjnego obiektu przestępcy widzą prawdziwe dane rezerwacji: nazwiska gości, daty pobytu, kwoty i numery pokoi.

Dzięki temu mogą kontaktować się z turystami z poziomu oficjalnego czatu platformy lub przez WhatsApp, żądając natychmiastowej dopłaty i strasząc anulowaniem rezerwacji. Presja czasu i autentyczny kontekst sprawiają, że wiele osób nie weryfikuje prośby i wykonuje przelew.

Sztuczna inteligencja zwiększa skuteczność

Nowym elementem tego procederu jest wykorzystanie sztucznej inteligencji. Jak wskazują eksperci ds. cyberbezpieczeństwa, przestępcy generują wiadomości w języku ojczystym ofiary, bez błędów stylistycznych czy gramatycznych. To eliminuje jeden z głównych sygnałów ostrzegawczych, na które dotąd zwracali uwagę podróżni.

W efekcie oszustwa stają się niemal nieodróżnialne od prawdziwej korespondencji z obiektem noclegowym.

Booking.com umywa ręce

Platforma rezerwacyjna podkreśla, że jej systemy nie zostały zhakowane, a odpowiedzialność spoczywa na partnerach, którzy niewystarczająco zabezpieczyli swoje konta. W praktyce oznacza to jednak, że wielu poszkodowanych klientów ma poważne problemy z odzyskaniem utraconych pieniędzy.

Dla turystów to gorzka lekcja: nawet komunikat wysłany w oficjalnej aplikacji znanej firmy nie gwarantuje dziś bezpieczeństwa.

Jak się chronić?

Eksperci radzą, by:

  • nie dokonywać dodatkowych płatności na żądanie przesłane przez czat,
  • zawsze sprawdzać, czy płatność jest widoczna w oficjalnym panelu rezerwacji,
  • kontaktować się bezpośrednio z obiektem innym kanałem,
  • zgłaszać podejrzane wiadomości do Booking.com.

Nowy schemat oszustwa pokazuje, że cyberprzestępcy coraz częściej atakują najsłabsze ogniwo – nie globalne platformy, lecz ich partnerów. A skutki tych ataków boleśnie odczuwają zwykli turyści.

Komentarze (0)