19.03.2026

Onkologia na hamulcu. Nowe decyzje NFZ mogą wydłużyć kolejki do diagnozy

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
Zdrowie
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

System, który miał ratować życie szybciej, zaczyna zwalniać. Najnowsze zmiany w finansowaniu świadczeń medycznych mogą uderzyć w jeden z najwrażliwszych obszarów ochrony zdrowia - diagnostykę onkologiczną. Eksperci ostrzegają: pacjenci mogą czekać dłużej, a w onkologii czas jest kluczowy.

Coraz mniej „szybkiej ścieżki”

Jeszcze niedawno Karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO) była symbolem przyspieszenia leczenia. Dziś jej skuteczność wyraźnie spada. Odsetek pacjentów, którzy przechodzą wstępną diagnostykę w wymaganym czasie 28 dni, spadł do 58 procent – o 4 punkty procentowe mniej niż rok wcześniej.

To nie jest drobna statystyczna zmiana. To sygnał, że system zaczyna się zatykać.

Powody? Placówki wskazują na chaos organizacyjny i rosnący strach przed karami finansowymi za opóźnienia. W efekcie część pacjentów wypada z szybkiej ścieżki – według szacunków nawet co trzeci chory na raka diagnozuje się poza systemem, który miał go uprzywilejować.

Zmiany w finansowaniu – cichy problem, duże skutki

Największe obawy budzą jednak planowane decyzje Narodowy Fundusz Zdrowia dotyczące finansowania badań diagnostycznych.

Chodzi o kluczowe procedury:

  • tomografię komputerową,
  • rezonans magnetyczny,
  • gastroskopię,
  • kolonoskopię.

To właśnie one są fundamentem wczesnego wykrywania nowotworów.

Nowe zasady zakładają, że za tzw. nadwykonania – czyli badania wykonane ponad ustalone limity – szpitale otrzymają jedynie 40 procent stawki. Co więcej, pieniądze trafią do nich dopiero na koniec roku.

Szpitale ostrzegają: limity skończą się szybciej

Dla wielu placówek to sygnał alarmowy. Dyrektorzy szpitali już teraz przewidują, że dostępne limity na badania wyczerpią się jeszcze przed wakacjami.

Co to oznacza w praktyce?

Mniej badań wykonywanych na bieżąco.
Więcej odkładanych terminów.
Dłuższe kolejki.

I choć formalnie pacjenci onkologiczni mają być chronieni, rzeczywistość systemu jest bardziej skomplikowana. Jeśli cały system diagnostyki zacznie się korkować, skutki odczują wszyscy – również chorzy na raka.

Diagnoza później, leczenie później

W onkologii każdy tydzień ma znaczenie. Opóźnienie diagnozy to nie tylko dłuższe czekanie – to często realne pogorszenie rokowań.

Eksperci nie mają wątpliwości: jeśli dostęp do badań zostanie ograniczony, pacjenci będą trafiać do lekarzy później, z bardziej zaawansowaną chorobą.

To z kolei oznacza:

  • trudniejsze leczenie,
  • wyższe koszty terapii,
  • niższe szanse na wyleczenie.

Paradoks polega na tym, że oszczędności na etapie diagnostyki mogą wygenerować dużo większe koszty później.

System na granicy wydolności

Problemy z diagnostyką onkologiczną nie są nowe, ale obecne zmiany mogą je pogłębić. Już dziś system balansuje między rosnącymi potrzebami a ograniczonymi zasobami.

Z jednej strony mamy rosnącą liczbę pacjentów i większą świadomość społeczną. Z drugiej – sztywne limity i coraz bardziej skomplikowane zasady finansowania.

Efekt? System, który miał działać szybciej, zaczyna tracić tempo.

Komentarze (0)