Unijny system handlu emisjami CO₂ coraz wyraźniej pokazuje swoje słabe punkty. Najbardziej odczuwają je małe i lokalne ciepłownie, które nie są w stanie udźwignąć rosnących kosztów uprawnień emisyjnych. Jak informuje „Rzeczpospolita”, już 16 polskich firm nie rozliczyło się z emisji w ramach systemu ETS, a eksperci ostrzegają, że to dopiero początek poważniejszego problemu.
Małe ciepłownie pod ścianą
Z danych cytowanych przez dziennik wynika, że trudności z rozliczaniem emisji CO₂ dotyczą przede wszystkim mniejszych podmiotów działających lokalnie. W przeciwieństwie do dużych koncernów energetycznych nie dysponują one kapitałem ani rezerwami finansowymi, które pozwoliłyby absorbować gwałtownie rosnące koszty uprawnień do emisji.
Według analityków CAKE/KOBIZE ceny uprawnień EUA mogą do 2030 roku nawet się podwoić. To oznacza dalszą presję finansową na sektor ciepłowniczy, który już dziś balansuje na granicy rentowności.
Głośny precedens i drakońska kara
Pierwszym szeroko komentowanym przypadkiem była Elektrociepłownia Zagłębie Dąbrowskie, dawniej EC Będzin. Spółka nie rozliczyła emisji CO₂ za 2020 rok, co skutkowało nałożeniem przez Głównego Inspektora Ochrony Środowiska kary w wysokości 248 mln zł.
Firma nie umorzyła ponad 2,1 mln certyfikatów EUA, których wartość szacowano na około 176 mln euro. Zarząd spółki tłumaczył, że brak rozliczenia nie wynikał ze złej woli, lecz z systemowych uwarunkowań – taryfy regulowane przez Urząd Regulacji Energetyki nie uwzględniały realnych kosztów zakupu uprawnień do emisji.
Branża krytykuje system kar
Przedstawiciele sektora energetycznego od dawna wskazują, że mechanizm sankcji w ETS jest zbyt sztywny i nie bierze pod uwagę faktycznej sytuacji przedsiębiorstw.
Kara jest taka sama dla podmiotu, który spóźnił się z rozliczeniem jeden dzień, jak i dla tego, który w ogóle go nie dokonał
– zwraca uwagę Karol Wenus, prezes Stowarzyszenia Odpowiedzialna Transformacja Energetyczna, cytowany przez „Rzeczpospolitą”.
Zdaniem branży brak elastyczności i mechanizmów uwzględniających kondycję finansową firm może prowadzić do eskalacji problemu, a w skrajnych przypadkach – do upadłości lokalnych ciepłowni.
Ryzyko dla odbiorców i samorządów
Eksperci ostrzegają, że narastające problemy z rozliczaniem ETS nie są wyłącznie kwestią finansową przedsiębiorstw. W dłuższej perspektywie mogą one przełożyć się na wzrost cen ciepła dla odbiorców końcowych lub nawet zagrozić ciągłości dostaw w mniejszych miejscowościach.
Samorządy, które często są właścicielami lokalnych ciepłowni, stają przed trudnym wyborem: dopłacać do systemu z budżetów gminnych albo godzić się na drastyczne podwyżki taryf.

Komentarze (0)