Taylor Swift po raz kolejny zapisała się w historii świata. I to dosłownie - świata lotnictwa. Tym razem jednak nie chodzi o wyprzedane stadiony, listy przebojów ani kolejne nagrody Grammy. Gwiazda popu miała właśnie pobić rekord świata w najkrótszym locie samolotem, trwającym zaledwie 43 sekundy.
Trasa? Prawdziwy maraton przestworzy. Lot z Hawthorne Municipal Airport do Los Angeles International Airport – dystans, który samochodem można pokonać w około 11 minut. Spacerem? Może trochę dłużej. Samolotem? Jak się okazuje – niecałą minutę.
Najzabawniejsze w całej historii jest jednak to, że Taylor Swift… odebrała rekord samej sobie. Poprzednim rekordzistą najkrótszego lotu również była Taylor Swift. Wygląda więc na to, że artystka konsekwentnie konkuruje wyłącznie z jedną osobą – sobą.

Komentarze (0)