W mediach społecznościowych testosteron urósł do rangi współczesnego panaceum. Zmęczenie? Testosteron. Gorszy nastrój? Testosteron. Słabe libido, brak erekcji, brak progresu na siłowni? Testosteron. Ta narracja, choć chwytliwa, ma niewiele wspólnego z medycyną. W najnowszym odcinku „Zero Znieczulenia” Kuba Kosikowski rozmawia o tym z dwoma specjalistami urologii i andrologii – dr. Maciejem Łubą oraz lek. Pawłem Jędrzejczykiem. Efekt? Bardzo trzeźwe spojrzenie na temat, o którym w internecie krąży więcej mitów niż faktów.
Dlaczego ludzie biorą testosteron i anaboliki?
Historia dopingu nie zaczęła się wczoraj. Już w latach 50. niemieccy sportowcy stosowali testosteron, tłumacząc się… chęcią poprawy „wydolności małżeńskiej”. Mechanizm działania hormonów płciowych jest prosty: zwiększają one siłę, przyspieszają regenerację i ułatwiają budowę masy mięśniowej. W świecie kulturystyki i fitness określa się je mianem appearance and performance enhancing drugs – środków poprawiających wygląd i możliwości wysiłkowe.
Obecnie, według szacunków specjalistów, nawet 20% regularnie trenujących na siłowni mężczyzn korzysta z testosteronu lub substancji anabolicznych – często bez nadzoru lekarza.
Co właściwie jest brane?
Najczęściej:
- testosteron (różne estry podawane w zastrzykach),
- anaboliki syntetyczne, które mają mocny wpływ na budowę mięśni, a słabszy androgenowy (odpowiedzialny za libido, erekcję, nastrój),
- substancje doustne, często hepatotoksyczne (szkodliwe dla wątroby),
- nielegalne środki produkowane poza kontrolą sanitarną.
Co gorsza, badania typu Harlem Study pokazały, że połowa preparatów kupionych w internecie nie zawierała tego, co deklarowano na etykiecie. To rosyjska ruletka, w której nie wiadomo, co naprawdę trafia do organizmu.
Eksperci jasno podkreślają: medyczna terapia testosteronem to coś zupełnie innego niż doping.
Kiedy lekarz zaleca testosteron?
Tylko wtedy, gdy:
- Są objawy niedoboru (np. obniżone libido, zaburzenia erekcji, spadek nastroju, zmiany metaboliczne, łamliwość kości).
- W co najmniej dwóch badaniach, wykonanych rano na czczo, stwierdza się istotnie obniżony poziom testosteronu.
Samo „niski testosteron z laboratorium” to za mało. Leczy się pacjenta, nie wynik.
A kiedy mamy do czynienia z nadużywaniem?
Gdy testosteron i anaboliki są stosowane:
- mimo prawidłowych hormonów,
- w wysokich, niefizjologicznych dawkach,
- poza kontrolą medyczną,
- w celach wyłącznie estetycznych lub sportowych.
Nadużywanie wiąże się z szeregiem powikłań – często poważnych i nieodwracalnych.
Konsekwencje zdrowotne dopingu hormonalnego
1. Uszkodzenie wątroby
Szczególnie groźne są doustne anaboliki, modyfikowane tak, by przechodziły przez wątrobę bez rozkładu. Problem w tym, że toksyczność wobec wątroby jest ogromna.
Objawy mogą być z początku niewinne – zmęczenie, ból brzucha, żółtaczka – ale konsekwencje obejmują także niewydolność wątroby.
2. Zaburzenia krzepnięcia i zagęszczenie krwi
Sterydy pobudzają szpik do nadprodukcji czerwonych krwinek. Krew staje się gęstsza, rośnie hematokryt i hemoglobina. To może prowadzić do:
- zakrzepicy,
- udaru,
- zatorowości płucnej (bezpośrednie zagrożenie życia).
3. Problemy ze skórą i tkankami
Należą do nich m.in.:
- trądzik,
- łojotok,
- bolesne guzki,
- ropnie w miejscu podania.
4. Uszkodzenia stawów
Mięśnie rosną szybciej niż struktury je podtrzymujące. Skutkiem są urazy, a nawet degeneracja stawów.
5. Zaburzenia płodności
To jedno z najpoważniejszych powikłań.
Testosteron egzogenny działa jak… antykoncepcja dla mężczyzn. Blokuje działanie przysadki, zatrzymując produkcję plemników. Aż 80% użytkowników wysokich dawek ma azoospermię – zerową liczbę plemników.
Co gorsza:
- Odzyskanie płodności trwa 10–14 miesięcy (jeśli w ogóle nastąpi).
- U części mężczyzn bezpłodność może być trwała, zwłaszcza jeśli przed dopingiem istniały ukryte problemy.
Specjaliści podkreślają: większość mężczyzn nie bada płodności przed rozpoczęciem cyklu, więc później nie wiadomo, do jakiego stanu próbujemy wrócić.
6. Problemy z prostatą
Długotrwałe nadużywanie testosteronu może prowadzić do:
- przerostu prostaty (nawet u 30–40-latków),
- problemów z oddawaniem moczu,
- zwiększonego ryzyka nowotworu u osób predysponowanych.
7. Zaburzenia psychiczne i hormonalne
Wahania nastroju, agresja, depresja po odstawieniu, uzależnienie psychiczne od cykli. Do tego dochodzi dysmorfofobia – obsesyjna niechęć do własnego ciała, napędzana przez kulturę social mediów.
8. Zakończenie wzrostu u młodych
U osób poniżej pełnego dojrzewania sterydy mogą trwale zatrzymać wzrost, zamykając nasady kostne.
Odblok – „magiczna” metoda powrotu?
W siłownianym folklorze istnieje pojęcie „odbloku” – protokołu, który ma rzekomo przywrócić naturalną gospodarkę hormonalną. W praktyce:
- stosowane środki (np. HCG) nie przywracają produkcji plemników, a mogą ją nawet opóźniać,
- prawdziwe leczenie wymaga leków działających na przysadkę (np. klomifen),
- bez nadzoru lekarza łatwo pogorszyć sytuację.
To kolejny dowód, że eksperymenty hormonalne „na własną rękę” często kończą się dramatem.
Skąd biorą się te środki?
Najczęściej:
- internet, Telegram, czarne rynki,
- nielegalne laboratoria (w Polsce CBŚP kilka lat temu zamknęło fabrykę z surowcami za 17 mln zł),
- pośrednicy na siłowniach,
- produkty z Indii sprowadzane przez Wielką Brytanię.
Środki z internetu są tanie, łatwo dostępne – i niebezpieczne. Wiele z nich nie ma nic wspólnego z farmaceutyczną jakością.
Czy da się zrobić to bezpiecznie?
Tak – ale tylko wtedy, kiedy są wskazania medyczne i terapia prowadzona jest pod kontrolą lekarza.
Terapia testosteronem:
- nie jest cudownym lekiem na zły nastrój,
- nie zwiększa „męskości” zdrowym mężczyznom,
- wymaga diagnostyki, monitorowania krwi, PSA, funkcji wątroby,
- niesie ryzyko poważnych powikłań, jeśli jest stosowana niepotrzebnie.
To nie droga na skróty. To leczenie.
Co powinien zapamiętać każdy?
- Testosteron to lek, nie suplement.
- Powinien być stosowany wyłącznie przy potwierdzonym medycznie niedoborze i objawach.
- Nadużywanie prowadzi m.in. do uszkodzenia wątroby, problemów z krzepnięciem, bezpłodności, przerostu prostaty i zagrożeń życia.
- Preparaty z internetu często nie zawierają tego, co obiecują.
- Doping u nastolatków może trwale zatrzymać wzrost.
- „Odblok” z YouTube to nie leczenie.
- Nie ma drogi na skróty – ani do zdrowia, ani do sylwetki.

Komentarze (0)