Po ponad dwóch dekadach oczekiwania kibice Arsenalu wreszcie doczekali się upragnionego momentu. „Kanonierzy” zdobyli mistrzostwo Anglii po raz pierwszy od 2004 roku. Tytuł zapewnił im remis Manchesteru City z Bournemouth w przedostatniej kolejce Premier League.
Drużyna Pepa Guardioli musiała wygrać wyjazdowe spotkanie, by zachować szanse na obronę tytułu. Ostatecznie jednak mistrzowie Anglii tylko zremisowali 1:1, a to oznaczało wielką radość w północnym Londynie.
Bournemouth postawiło twarde warunki
Spotkanie na Vitality Stadium od początku było niezwykle emocjonujące. Bournemouth, które notuje świetny sezon i walczy o europejskie puchary, nie zamierzało oddać punktów bez walki.
Gospodarze objęli prowadzenie jeszcze przed przerwą. W 39. minucie błysnął 19-letni Eli Junior Kroupi, który efektownym strzałem z dystansu pokonał Gianluigiego Donnarummę. Młody Francuz wykorzystał świetne podanie Adriena Trufferta i wprawił kibiców Bournemouth w euforię.
Haaland uratował remis, ale to było za mało
Manchester City długo nie potrafił znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę rywali. Dopiero w doliczonym czasie gry Erling Haaland doprowadził do wyrównania, dobijając piłkę po strzale Rodriego w słupek.
Gol Norwega dał „Obywatelom” jeden punkt, ale nie uratował ich marzeń o kolejnym mistrzostwie. Remis sprawił, że Arsenal zapewnił sobie tytuł jeszcze przed ostatnią serią spotkań.
Historyczny sukces Arsenalu
Dla londyńskiego klubu to czternaste mistrzostwo Anglii w historii i jednocześnie pierwszy triumf od legendarnego sezonu „The Invincibles”.
Kibice Arsenalu od lat czekali na powrót na szczyt Premier League. Teraz drużyna znów może świętować sukces, który dla wielu fanów ma wyjątkowy i symboliczny wymiar.

Komentarze (0)