30.01.2026

Błędy bez konsekwencji? Polacy coraz głośniej domagają się rozliczania prokuratorów

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
Polityka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Jeśli państwo popełnia błąd, płaci obywatel. Jeśli błąd popełnia prokurator - rachunek również trafia do obywatela. Ten mechanizm od lat budzi frustrację, ale dziś po raz pierwszy tak wyraźnie widać, że społeczne przyzwolenie właśnie się kończy.

Z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że ponad 67 proc. Polaków chce wprowadzenia realnej odpowiedzialności finansowej prokuratorów za ich błędy. To nie jest chwilowy kaprys ani temat zastępczy – to sygnał głębokiego kryzysu zaufania do państwa prawa.

Odpowiedzialność, która istnieje tylko na papierze

Formalnie system daje możliwość dochodzenia tzw. roszczeń regresowych wobec prokuratorów. W praktyce jednak – jak przyznaje sędzia Sądu Najwyższego Jarosław Matras – takie przypadki właściwie nie istnieją. Państwo wypłaca odszkodowania, zamyka sprawę i idzie dalej. Bez konsekwencji osobistych. Bez refleksji. Bez rachunku.

Efekt? W samym 2024 roku Skarb Państwa wypłacił blisko 8,7 miliona złotych rekompensat za niesłuszne zatrzymania i tymczasowe aresztowania. To nie są abstrakcyjne kwoty – to realne pieniądze podatników, wydane na naprawianie cudzych błędów.

Rzadki moment ponadpartyjnej zgody

Co szczególnie interesujące, postulat finansowej odpowiedzialności prokuratorów łączy wyborców niemal wszystkich opcji politycznych. Najsilniejsze poparcie widać wśród sympatyków Konfederacji (80 proc.), ale niewiele mniej jest go wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej (75 proc.) oraz Prawa i Sprawiedliwości (73 proc.).

Nawet tam, gdzie entuzjazm jest mniejszy – jak wśród wyborców Nowej Lewicy czy dawnej Trzeciej Drogi – społeczeństwo jest wyraźnie podzielone, a nie jednoznacznie przeciwne. To pokazuje, że nie mamy do czynienia z ideologiczną wojną, lecz z powszechnym poczuciem niesprawiedliwości.

O co naprawdę chodzi Polakom?

Nie o zemstę. Nie o publiczne lincze. Chodzi o elementarną zasadę znaną w większości zawodów: jeśli popełniasz poważny błąd, ponosisz jego konsekwencje.

Dla obywatela niesłuszne aresztowanie to nie statystyka. To utrata pracy, zdrowia, reputacji i często życia rodzinnego. Tymczasem dla systemu to „koszt”, który można wrzucić w budżet państwa. Taka asymetria coraz mniej ludziom się podoba.

Państwo prawa czy państwo bezkarności?

Dzisiejszy model wysyła niebezpieczny sygnał: odpowiedzialność władzy jest rozmyta, a konsekwencje zawsze ponosi ktoś inny. Nic dziwnego, że niemal 40 proc. badanych mówi „zdecydowanie tak” dla osobistej odpowiedzialności prokuratorów, a tylko marginalny odsetek jest zdecydowanie przeciwny.

To nie jest atak na prokuraturę jako instytucję. To apel o jej wzmocnienie poprzez odpowiedzialność. Bo zaufania nie buduje się immunitetem od błędów, lecz gotowością do ponoszenia ich skutków.

Pytanie brzmi nie „czy” Polacy chcą zmian, ale jak długo politycy będą udawać, że problem nie istnieje.

Komentarze (0)