Po wielu miesiącach wysokich cen i niepewności na rynku budowlanym, wreszcie pojawiły się dobre wiadomości. Z najnowszego raportu Grupy PSB Handel wynika, że w marcu 2025 roku zanotowano zauważalny spadek cen materiałów budowlanych. I to nie symboliczny — niektóre grupy produktów potaniały aż o 7% w skali roku. Dla osób planujących budowę domu czy większy remont to może być sygnał, że warto znów przeliczyć budżet i rozważyć ruszenie z inwestycją.
Choć rynek budowlany przyzwyczaił inwestorów do nieustannych podwyżek, ostatnie dane pokazują coś zupełnie innego. Ceny materiałów zaczęły wreszcie spadać. Grupa PSB przeanalizowała sytuację cenową aż kilkudziesięciu grup towarowych i w aż trzynastu z nich odnotowano wyraźne obniżki. Najbardziej potaniały:
- materiały do suchej zabudowy – aż o 7% rok do roku,
- elementy wykończeniowe – o 6%,
- izolacje termiczne – o 5%,
- a także elektryka, oświetlenie i materiały wodochronne – o około 3%.
O 2% taniej można kupić również pokrycia dachowe, rynny i narzędzia budowlane. Z kolei minimalne, jednoprocentowe spadki dotyczą takich grup jak: farby, stolarka otworowa, chemia budowlana czy wyposażenie łazienek i kuchni.
Nie wszystko tanieje
Mimo pozytywnego trendu, nie wszystkie grupy produktów stały się tańsze. Zaskakująco mocno — bo aż o 12% — wzrosły ceny płyt OSB i drewna konstrukcyjnego, co może być sporym utrudnieniem dla osób planujących stan surowy domu. O 5% więcej trzeba też zapłacić za materiały związane z aranżacją terenu wokół domu, jak np. kostka brukowa. Nieznaczny wzrost (1%) odnotowano również w przypadku cementu i wapna.
Ceny nie zmieniły się w kilku kluczowych obszarach: ściany, kominy, instalacje, systemy ogrzewania czy dekoracje wnętrz – te materiały utrzymują się na podobnym poziomie jak rok temu.
Czy to przełom?
Grupa PSB nie publikuje prognoz, a jedynie twarde dane. Trudno więc na tej podstawie wyciągać jednoznaczne wnioski o przyszłości. Jednak już sam fakt, że od początku roku (czyli od stycznia do marca 2025) ogólny poziom cen materiałów budowlanych obniżył się o 0,6%, może świadczyć o tym, że rynek zaczyna się zmieniać.
Ostatnie lata to był nieprzerwany marsz w górę – najpierw pandemia, potem wojna na Ukrainie, inflacja i wzrost kosztów energii. Wszystko to składało się na systematyczne podwyżki cen praktycznie każdego elementu potrzebnego do budowy czy remontu. Obecny spadek może więc oznaczać koniec tego cyklu.
Deweloperzy i budujący indywidualnie patrzą z nadzieją
Choć spadki nie są jeszcze dramatycznie wysokie, już teraz można mówić o realnym oddechu dla branży. Deweloperzy, którzy dotychczas musieli kalkulować inwestycje przy rekordowo wysokich kosztach materiałów, mogą zacząć planować bardziej opłacalne projekty. Także inwestorzy indywidualni – osoby budujące domy jednorodzinne – mogą powoli wracać do zamrożonych planów.
To również szansa dla osób planujących większe remonty – tańsze wykończenia, materiały izolacyjne czy elektronarzędzia mogą pozwolić zmieścić się w pierwotnym budżecie lub rozszerzyć zakres prac.
Choć nie można jeszcze mówić o przełomie, obecne dane mogą być pierwszą jaskółką zmian na rynku budowlanym.

Komentarze (0)