W FC Barcelonie znów wrze. Tym razem jednak nie chodzi o wyniki sportowe, a o coraz większy wpływ ojca Lamine Yamala na funkcjonowanie klubu. Coraz więcej źródeł z Hiszpanii sugeruje, że rodzina młodego skrzydłowego zaczyna odgrywać w Katalonii zaskakująco dużą rolę — do tego stopnia, że ma wpływać nawet na decyzje trenera i zarządu.
Według informacji podanych przez FootballAutopsie, ojciec Yamala podczas jednej z wizyt w klubie miał wyrazić swoje niezadowolenie wobec sposobu, w jaki Barcelona promuje jego syna.
- „To niesprawiedliwe, że mój syn nie otrzymuje wystarczającego wsparcia w walce o Złotą Piłkę” – miał powiedzieć, sugerując, że klub zbyt mocno skupia się na Raphinhi.
Od tamtego momentu media, federacja i sama Barça zaczęły traktować Yamala inaczej – młody zawodnik zyskał znacznie więcej uwagi i ochrony ze strony klubu. Nie wszystkim w szatni się to jednak podoba, bo pojawiły się głosy, że niektórzy piłkarze czują się wobec niego uprzywilejowani.
Barcelona, zdając sobie sprawę, że o Yamala zabiega już PSG i kilka innych europejskich gigantów, stara się utrzymać spokój i unikać napięć. Według hiszpańskich mediów klub spełnia większość życzeń jego rodziny – nawet te mniej standardowe, jak korzystanie z prywatnych odrzutowców.
Trener ma dość, odejdzie po sezonie?
Na tym tle doszło też do napięcia między trenerem Hansim Flickiem a dyrektorem sportowym Deco. Niemiecki szkoleniowiec miał zamiar ukarać Yamala za spóźnienie na trening, tak jak każdego innego zawodnika. Deco miał jednak sprzeciwić się tej decyzji i zażądać, by młody zawodnik grał w każdym meczu, o ile tylko będzie zdrowy. Dla Flicka była to sytuacja nie do zaakceptowania – jego autorytet został podważony, a zasady, które starał się wprowadzić w szatni, przestały obowiązywać.
Według Joana Fontesa, Flick jest wściekły na władze klubu i poważnie rozważa odejście z Barcelony po zakończeniu sezonu. Niemiec miał udać się do ojczyzny, by nabrać dystansu i „zrestartować się” emocjonalnie po trudnych tygodniach. W jego otoczeniu mówi się, że dotychczasowe wartości – dyscyplina, równość i szacunek w drużynie – zostały wystawione na ciężką próbę przez ludzi Joana Laporty.
Klub oficjalnie nie komentuje sprawy, ale coraz więcej wskazuje na to, że relacja na linii Yamal – jego ojciec – władze Barcelony zaczyna być jednym z najdelikatniejszych tematów w całej organizacji. Duma Katalonii, zamiast koncentrować się na budowie drużyny, znów znalazła się w środku konfliktu ambicji, wpływów i emocji.

Komentarze (0)