16.05.2025

Czy paliwo będzie po 11 zł? O co chodzi z ETS2

Dorian Skrzypnik
Dorian Skrzypnik
Polityka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Zatrważająca przyszłość motoryzacji. Unijne plany klimatyczne mogą sprawić, że za paliwo zapłacimy ponad 11 zł za litr. Brzmi jak science fiction? Niestety – to już nie odległa wizja, ale poważnie rozważany scenariusz.

Bruksela nie odpuszcza. W imię walki ze zmianami klimatu wprowadza kolejną odsłonę polityki klimatycznej – ETS2, czyli nowy system opłat za emisję CO2, który obejmie już nie tylko wielki przemysł i lotnictwo, ale także transport drogowy oraz ogrzewanie budynków mieszkalnych.

Zasada jest prosta: „kto zanieczyszcza, ten płaci” – choć w praktyce oznacza to, że zapłacimy wszyscy. Także ci, którzy muszą codziennie dojeżdżać do pracy samochodem albo ogrzewają dom węglem, gazem lub olejem opałowym.

Paliwo po 11 zł? Prognozy są jednoznaczne

Zgodnie z analizami ekspertów, wdrożenie ETS2 w najbliższych dekadach może oznaczać drastyczny wzrost cen paliw:

  • Diesel: wzrost ceny o 0,65 zł do 2030 r., o ponad 5 zł do 2050 r.
  • Benzyna: wzrost o 0,54 zł do 2030 r., a nawet o 4,80 zł do 2050 r.
  • LPG: wzrost o niemal 5 zł w ciągu 25 lat

Jeśli obecnie tankujemy benzynę za 6–7 zł, to za 25 lat może to być już 11 zł za litr. A przecież to nie uwzględnia innych potencjalnych podatków, inflacji czy wzrostu kosztów produkcji.

ETS2 – równość tylko na papierze

Nowy system ma obowiązywać na takich samych zasadach w całej Unii Europejskiej, bez względu na różnice w poziomie życia, klimacie czy źródłach energii. Oznacza to, że Polska – kraj o chłodniejszym klimacie i większym zapotrzebowaniu na ogrzewanie – zapłaci najwięcej.

Podobnie kierowcy – w krajach zachodnich wiele osób już teraz przesiadło się do elektryków lub korzysta z dobrze rozwiniętego transportu publicznego. U nas – szczególnie na prowincji – samochód to nie luksus, ale codzienna konieczność.

Dlaczego Polska zapłaci najwięcej?

Polska wciąż w dużej mierze opiera się na węglu – i to zarówno w energetyce, jak i w ogrzewaniu domów. Mimo stopniowego wzrostu udziału odnawialnych źródeł energii, w 2024 roku węgiel nadal odpowiadał za ponad połowę krajowej produkcji prądu.

Nasze geograficzne położenie sprawia, że potrzeby grzewcze są znacznie wyższe niż np. w Hiszpanii czy we Włoszech. Z kolei zarobki – wciąż znacznie niższe niż w krajach starej Unii – nie pozwolą wszystkim łatwo przestawić się na ekologiczne alternatywy.

W efekcie to właśnie polskie gospodarstwa domowe odczują ETS2 najbardziej boleśnie.

Rachunki za ogrzewanie: wzrosty liczone w setkach i tysiącach złotych

Nowe opłaty dotkną nie tylko tankowania samochodu. Równie mocno uderzą w ogrzewanie domów i mieszkań. Szacuje się, że do 2050 roku:

  • Rachunki za gaz wzrosną o ponad 400 zł rocznie
  • Tona węgla może być droższa nawet o 5 000 zł

To oznacza gigantyczne obciążenie dla rodzin, które wciąż ogrzewają domy w tradycyjny sposób – bo nie mają innego wyjścia. W miastach trwa walka z „kopciuchami”, ale co z ludźmi na wsiach, którzy po prostu nie mają środków na pompy ciepła czy fotowoltaikę?

Kiedy ETS2 wejdzie w życie?

Choć unijna dyrektywa została już przyjęta, a wdrożenie systemu jest obowiązkowe, to prace legislacyjne w Polsce jeszcze trwają. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiada, że ETS2 zacznie obowiązywać w 2027 roku.

Czy coś można jeszcze zmienić? Rząd ma obowiązek wdrożenia systemu, ale może próbować łagodzić jego skutki, np. poprzez:

  • subsydia dla najuboższych
  • ulgi na wymianę źródeł ciepła
  • inwestycje w infrastrukturę energetyczną

Ale nawet najlepsze rozwiązania nie zmienią faktu, że kierunek został już wyznaczony w Brukseli.

Zielony Ład – czy to jeszcze ekologia, czy już ideologia?

ETS2 to część szerszego planu, znanego jako Europejski Zielony Ład – strategii mającej uczynić Europę neutralną klimatycznie do 2050 r. W teorii cel szczytny – ograniczenie globalnego ocieplenia. W praktyce jednak rodzi się pytanie: czy Europa nie staje się klimatycznym samobójcą?

Podczas gdy USA, Chiny czy Indie spalają miliardy ton węgla i ropy, Europa zaciska pasa i narzuca sobie coraz ostrzejsze limity, które niekoniecznie będą miały realny wpływ na klimat, ale z całą pewnością odbiją się na poziomie życia zwykłych obywateli.

Komentarze (1)

Skomentuj Jebac po Anuluj pisanie odpowiedzi