03.02.2026

Dlaczego Polska ma płacić za niemieckie zbrodnie? Ustawa 447, mienie bezspadkowe i największe przemilczenie III RP

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
Polityka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Podpisanie w 2018 roku przez prezydenta USA ustawy S.447, znanej jako JUST Act, uruchomiło w Polsce jedną z najbardziej emocjonalnych debat ostatnich lat. Dla jednych była to „ustawa grożąca Polsce bankructwem”, dla innych - dokument całkowicie pozbawiony znaczenia prawnego. Prawda leży gdzie indziej: Ustawa 447 nie jest aktem prawnym wiążącym Polskę, lecz narzędziem nacisku politycznego, osadzonym w głębszym sporze o historię, odpowiedzialność i pieniądze.

Ten spór nie dotyczy wyłącznie własności sprzed 80 lat. Dotyczy pytania fundamentalnego: czy ofiara może zostać zmuszona do zapłaty za zbrodnie swojego oprawcy?

Czym Ustawa 447 jest – i czym nie jest

Ustawa JUST to wewnętrzny akt prawny Stanów Zjednoczonych. Zobowiązuje Departament Stanu do przygotowywania raportów na temat realizacji Deklaracji Terezińskiej z 2009 roku, dotyczącej restytucji mienia ofiar Holokaustu.

Nie jest:

  • umową międzynarodową,
  • traktatem,
  • źródłem prawa w Polsce,
  • podstawą do egzekwowania jakichkolwiek roszczeń finansowych.

Nie istnieje mechanizm prawny, który pozwalałby sądom w Polsce orzekać na podstawie ustawy Kongresu USA. Jej realna siła leży wyłącznie w presji dyplomatycznej i wizerunkowej, a nie w prawie.

Mienie bezspadkowe i granice prawa

Sednem sporu jest kwestia mienia bezspadkowego – własności osób, które zginęły w czasie wojny i nie pozostawiły prawnych spadkobierców.

W polskim (i europejskim) systemie prawnym obowiązuje zasada jasna:
majątek bezdziedziczny przechodzi na Skarb Państwa. Tak samo w Polsce, Niemczech, Francji czy USA.

Prawo cywilne nie zna pojęcia „spadkobiercy zbiorowego” opartego na kryterium etnicznym lub religijnym. Uznanie roszczeń organizacji do mienia bezspadkowego wymagałoby:

  • zmiany fundamentalnych zasad prawa spadkowego,
  • wprowadzenia precedensu dziedziczenia „plemiennego”,
  • odejścia od zasady równości wobec prawa.

To nie jest problem moralny – to problem ustrojowy.

Obywatelstwo: zapomniany fakt debaty

Żydzi zamordowani w czasie II wojny światowej na ziemiach polskich byli obywatelami II Rzeczypospolitej.
Płacili podatki, podlegali poborowi wojskowemu, walczyli w 1939 roku w Wojsku Polskim.

Państwo polskie nie było „zewnętrznym obserwatorem” Holokaustu – było państwem, którego obywatele zostali wymordowani przez okupanta. Próby wyłączania tej grupy ze wspólnoty obywatelskiej pośmiertnie są ahistoryczne i prowadzą do fałszywych wniosków prawnych.

Zniszczenie jako argument pomijany

Debata o „zwrocie kamienic” często ignoruje fakt zasadniczy:
większość przedwojennego mienia w miastach została fizycznie unicestwiona.

Warszawa została zniszczona w ponad 80%, a zabudowa prywatna nawet w 90%. Dzisiejsze budynki:

  • nie są tymi samymi obiektami,
  • powstały po wojnie,
  • zostały odbudowane wysiłkiem całego społeczeństwa.

Oddawanie w całości efektu powojennej odbudowy rodzi pytanie o bezpodstawne wzbogacenie, a nie o elementarną sprawiedliwość.

Kluczowy problem: niemieckie reparacje

Tu leży rdzeń całego sporu.

Niemcy:

  • wypłaciły miliardy marek Izraelowi i organizacjom żydowskim,
  • do 2018 roku przekazały ok. 86,8 mld dolarów zadośćuczynień,
  • nie wypłaciły Polsce reparacji za zniszczenie państwa, miast i życia 6 milionów obywateli.

Powstała sytuacja paradoksalna:

  • sprawca częściowo zapłacił,
  • ale nie głównej ofierze państwowej,
  • a presja kierowana jest nie do Berlina, lecz do Warszawy.

To odwrócenie logiki odpowiedzialności.

Jeśli Niemcy zniszczyli dom – to Niemcy powinni za niego zapłacić.
Nie państwo, które samo było okupowane i które ten dom odbudowało.

Izrael jako reprezentant – problem niezamknięty

Izrael powstał w 1948 roku. Ofiary Holokaustu w Polsce były obywatelami Rzeczypospolitej, nie Izraela. Umowa Luksemburska z 1952 roku była konstrukcją polityczną, nie klasycznym rozliczeniem prawnym.

Z perspektywy Polski oznacza to jedno:
niemieckie pieniądze zostały wypłacone „za polskich obywateli” bez udziału Polski.

Jeśli środki te zostały przyjęte jako globalne zadośćuczynienie, to domaganie się kolejnych świadczeń od Polski nosi cechy podwójnego rozliczenia.

Synteza: sprawiedliwość bez selekcji

Spór o Ustawę 447 nie dotyczy tylko przeszłości. Dotyczy tego, czy prawo i moralność mają być uniwersalne, czy selektywne.

  • Sprawca powinien płacić ofierze.
  • Ofiara nie powinna płacić za sprawcę.
  • Trauma nie daje immunitetu na przyszłość.

Polska – państwo zniszczone, ograbione i pozbawione reparacji – nie ma ani prawnego, ani moralnego obowiązku finansowania skutków niemieckiej zbrodni. Jej najsilniejszym argumentem jest fakt, że była ofiarą, a nie beneficjentem wojny.

I tego argumentu nie wolno rozmywać pod presją polityki, emocji ani cudzych rachunków historii.

Komentarze (0)