Ceremonia wręczenia trofeum po zwycięstwie Chelsea w Club World Cup przybrała zaskakujący obrót. Podczas gdy zawodnicy świętowali zdobycie tytułu po wygranym 3:0 meczu z PSG, na podium pojawił się prezydent Stanów Zjednoczonych – Donald Trump.
Jego obecność wywołała konsternację wśród piłkarzy i szerokie zainteresowanie mediów.
„Nie, świętuję razem z wami”
Z relacji wynika, że Reece James i bramkarz Robert Sánchez próbowali delikatnie zasugerować Trumpowi, że powinien zejść z podium, by nie przeszkadzać w oficjalnej części uroczystości. W odpowiedzi usłyszeli jednak od Trumpa:
„Nie, świętuję razem z wami” – co wywołało zdumienie nie tylko wśród zawodników, ale i wśród kibiców oraz dziennikarzy.
Zaskoczony Cole Palmer
Cole Palmer, który odegrał kluczową rolę w meczu finałowym i został uznany za najlepszego zawodnika turnieju, przyznał, że obecność Trumpa na podium była dla niego niespodzianką.
Wiedziałem, że będzie na stadionie… ale nie spodziewałem się, że stanie z nami na podium, gdy odbieraliśmy trofeum
– powiedział Palmer w rozmowie z mediami.
Zdarzenie skomentowały również zagraniczne media. Washington Post opisał całą scenę jako „dziwne zakończenie turnieju”. Zwrócono uwagę na to, że Trump pozostał na podium nawet wtedy, gdy rozpoczęła się oficjalna ceremonia rozdania medali, otoczony przez piłkarzy Chelsea.
Sky Sports i The Independent podkreślają, że cała sytuacja wywołała mieszane reakcje. Z jednej strony był to zabawny i surrealistyczny moment, z drugiej – dla niektórych obserwatorów było to niestosowne wtargnięcie w święto sportu.
W mediach społecznościowych nie zabrakło komentarzy. Część fanów była rozbawiona zachowaniem prezydenta, uznając to za typowy „trumpowski” sposób na zwrócenie na siebie uwagi. Inni krytykowali jego obecność na podium, sugerując, że przyćmił chwilę, która powinna należeć wyłącznie do zawodników i sztabu szkoleniowego.

Komentarze (0)