Dubaj odwiedza rocznie ponad 17 milionów turystów. Rijad buduje miasto przyszłości za bilion dolarów. Bliski Wschód to dziś najgorętszy kierunek na mapie świata.
Dlaczego wszyscy nagle lecą na Bliski Wschód?
Jeszcze dekadę temu Dubaj kojarzył się głównie z wysokimi budynkami i arabską ropą naftową. Dziś to jeden z najbardziej fotografowanych zakątków świata – każdego roku przyciąga ponad 17 milionów turystów, a liczba ta rośnie w zawrotnym tempie. TikTok i Instagram zrobiły swoje: nagrania z fontanny przy Burdż Chalifa, poranki na pustyni z widokiem na wydmy i kolacje w restauracjach na wysokości 150. piętra zbierają dziesiątki milionów wyświetleń. Bliski Wschód przestał być egzotyczną ciekawostką – stał się prawdziwym centrum światowego trendu.
Neom i projekt za bilion dolarów
Arabia Saudyjska gra o najwyższą stawkę. Projekt NEOM – futurystyczne megamiasto budowane na pustyni w północno-zachodniej części kraju – to przedsięwzięcie warte szacunkowo 500 miliardów dolarów, choć niektóre prognozy mówią nawet o bilion dolarów łącznie z całą infrastrukturą. Jego flagowy element, The Line, to miasto w kształcie prostej linii o długości 170 kilometrów i szerokości zaledwie 200 metrów, które ma pomieścić 9 milionów mieszkańców. Wizualizacje rozchodzą się po sieci jak szalone – architektoniczne rendery NEOM-u mają na YouTube setki milionów wyświetleń łącznie. To nie science fiction, to budowa, która już trwa.
Dubaj rządzi TikTokiem
Żadne miasto nie generuje tyle contentu co Dubaj. Hashtag #Dubai na TikToku przekroczył 50 miliardów wyświetleń – to liczba, która pobija większość europejskich metropolii razem wziętych. Co przyciąga twórców? Przede wszystkim kontrast: luksusowe hotele tuż przy tradycyjnych sukach, pustynia o zachodzie słońca w 20 minut jazdy od centrum i restauracje, w których podają złote desery za równowartość kilkuset złotych. Hotel Burdż Al Arab – jedyna na świecie oficjalnie uznawana za siedmiogwiazdkową – kosztuje od około 2000 dolarów za noc za standardowy pokój. I wciąż jest oblegany przez content creatorów.
Abu Zabi – kulturalny rywal Dubaju
Podczas gdy Dubaj stawia na spektakl, Abu Zabi gra kartą kultury i sztuki. Tamtejszy Luwr Abu Zabi, otwarty w 2017 roku, zaprojektowany przez Jean Nouvela, odwiedza rocznie ponad 1,5 miliona osób. Muzeum zbudowano za 650 milionów dolarów, a sama licencja na używanie nazwy Luwr kosztowała rząd Emiratów 520 milionów euro – płaconych przez 30 lat. Do tego dochodzi Muzeum Guggenheima w budowie i Muzeum Zayed National projektu Foster + Partners. Abu Zabi celuje w turystów, którzy wolą wystawę Moneta niż skok na bungee nad Palmą.
Jedzenie jako nowa religia Bliskiego Wschodu
Scena kulinarna tego regionu to temat sam w sobie. Dubaj ma dziś więcej restauracji z gwiazdką Michelin niż Warszawa, Praga i Budapeszt razem wzięte – 11 gwiazdkowych lokali według przewodnika Michelin Dubai 2024. Tradycyjna kuchnia arabska przeżywa globalny renesans: hummus, szawarma i manoushi trafiają do menu modnych restauracji w Londynie, Nowym Jorku i Berlinie. W samym Rijadzie liczba restauracji wzrosła o ponad 30 procent w ciągu ostatnich czterech lat – efekt reform społecznych, które pozwoliły między innymi na otwarcie kin i mieszane imprezy publiczne.
Influencer economy – kto tu zarabia?
Bliski Wschód aktywnie kupuje uwagę influencerów. Marki turystyczne Dubaju, Abu Zabi i Arabii Saudyjskiej przeznaczają rocznie setki milionów dolarów na marketing za pośrednictwem twórców internetowych. Saudi Tourism Authority – rządowa agencja turystyczna Arabii Saudyjskiej – w 2023 roku zaprosiła dziesiątki znanych twórców z całego świata na opłacone pobyty w ramach kampanii promocyjnych. Efekt? Liczba turystów zagranicznych w Arabii Saudyjskiej wzrosła z 16 milionów w 2019 roku do ponad 100 milionów w 2023 roku – wzrost tak dynamiczny, że analitycy turystyczni wielokrotnie sprawdzali swoje dane. Kraj, który jeszcze niedawno był praktycznie zamknięty dla zwykłych turystów, dziś agresywnie walczy o każdego podróżnika z Europą i Azją.
Czego jeszcze nie wiesz o Bliskim Wschodzie
Katar – kraj wielkości małego polskiego województwa – posiada największe na świecie rezerwy gazu ziemnego (wspólnie z Iranem) i jest domem dla Al Jazeery, jednej z największych stacji telewizyjnych świata. Oman uchodzi za najbardziej niedoceniony kraj regionu: jego stolicę Maskat miesięcznik Lonely Planet umieścił w topce najlepszych miast do zwiedzania, a ceny są tu znacznie niższe niż w Dubaju. Z kolei Jordania – ze starożytną Petrą wykutą w skale i pustynią Wadi Rum – przyciąga rocznie ponad 3 miliony turystów i stała się ulubionym kierunkiem fotografów i filmowców: właśnie tu kręcono między innymi sceny z sagi „Transformers” i „Marsjanina”.
Bliski Wschód to dziś o wiele więcej niż nafta i geopolityczne napięcia – to najszybciej rozwijający się region turystyczny świata, który z każdym rokiem przyciąga kolejne miliony ciekawskich, spragniony wrażeń podróżników i twórców treści szukających kadru, który jeszcze nie trafił na okładkę magazynu.

Komentarze (0)