04.09.2025

Erling Haaland był o krok od Bayernu. Co się stało?

Dorian Skrzypnik
Dorian Skrzypnik
Sport
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Nowa książka „Transfer Insider” Falka zdradza, jak blisko Bayern Monachium był pozyskania Erlinga Haalanda jeszcze w czasach jego gry dla Borussii Dortmund. Historia pokazuje, że transfer, który dziś wydaje się nierealny, mógł naprawdę dojść do skutku.

Telefon po meczu i pierwsze spotkanie

7 marca 2021 roku, dzień po tym, jak Borussia Dortmund przegrała 2:4 z Bayernem, dyrektor sportowy monachijczyków Hasan Salihamidžić zadzwonił do słynnego agenta Mino Raioli. Rozmowa rozpoczęła się bez ceregieli: „Musimy porozmawiać!”. W Dortmundzie wiedzieli już wtedy, że Haaland raczej nie wypełni kontraktu, który miał obowiązywać do czerwca 2024 roku. Klauzula odejścia – 60 mln euro – czyniła go jednym z najbardziej łakomych kąsków na rynku.

Raiola przekazał Haalandowi instrukcje: spotkanie w domu Salihamidžicia w Monachium. Norweg przyjechał na miejsce i od razu rzucił żartem, że chętnie przyjąłby posiadłość dyrektora sportowego, ale „za darmo”. Z pozoru drobna uwaga przełamała lody i sprawiła, że rozmowa przebiegła w swobodnej atmosferze.

Bayern gotów na historyczny ruch

Podczas wizyty Haalandowi przedstawiono wizję jego roli w Bayernie – miał być centralną postacią drużyny na lata. Klub deklarował gotowość do finansowych ustępstw, jakich wcześniej w historii nie widziano. Chcieli zrobić wszystko, aby przekonać go do transferu. Według książki Falka, Norweg był pod dużym wrażeniem profesjonalizmu i spójności planów monachijskiego klubu.

Kolejny krok należał do Raioli. Agent jasno powiedział Salihamidžiciowi: „Przekonałeś chłopaka. Teraz porozmawiajmy o pieniądzach.” Bayern potrzebował jednak czasu, aby przygotować odpowiednią ofertę i skonsultować budżet z całym zarządem.

Negocjacje w Monachium

Po kilku tygodniach Salihamidžić oddzwonił do agenta – Bayern był gotowy. Raiola poleciał do Monachium, aby wysłuchać szczegółów oferty. Monachijczycy nie mogli konkurować z klubami Premier League w kwestii pensji, ale zaproponowali ciekawy model premiowy, obejmujący udział Haalanda i jego ojca w przyszłej rekordowej sprzedaży.

To był poważny ruch ze strony Bayernu, który rzadko decyduje się na tak elastyczne podejście w negocjacjach.

Europa walczy o Haalanda

Równocześnie Raiola i Alf-Inge Haaland objeżdżali Europę, rozmawiając z innymi wielkimi klubami – Realem Madryt, Barceloną czy czołówką Premier League. Oferty z Anglii były jednak znacznie wyższe finansowo i to właśnie ten aspekt okazał się decydujący.

W końcu do Monachium dotarł telefon od Raioli: „Transferu nie będzie. Mieliście najlepszy projekt sportowy, ale finansowo zostaliście przebici.”

Komentarze (0)