05.12.2025

Eurowizja 2026 pod znakiem protestów. Kolejne państwa rezygnują po decyzji o dopuszczeniu Izraela

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
Newsy
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Decyzja Europejskiej Unii Nadawców (EBU) o utrzymaniu udziału Izraela w Konkursie Piosenki Eurowizji 2026 wywołała największy kryzys w historii wydarzenia. W odpowiedzi na stanowisko EBU kolejne państwa zapowiadają bojkot - a fala rezygnacji może dopiero się rozpędzać.

Najgłośniej wybrzmiał komunikat z Holandii, gdzie publiczny nadawca AVROTROS oficjalnie ogłosił wycofanie swojego udziału. Hiszpania, Słowenia oraz Irlandia poszły tą samą drogą, uzasadniając decyzję naruszeniami zasad neutralności i poważnym kryzysem humanitarnym w Strefie Gazy.

Holandia: „Kultura łączy, ale nie za wszelką cenę”

Holenderski nadawca nie owijał w bawełnę. AVROTROS przypomniał, że już we wrześniu 2025 r. zgłaszał EBU zastrzeżenia dotyczące „poważnego cierpienia humanitarnego w Strefie Gazy”, ingerencji politycznych oraz utrudniania pracy dziennikarzom. Według stacji wartości takie jak niezależność, człowieczeństwo i wolność prasy – kluczowe także dla Eurowizji – zostały złamane.

To nie była decyzja podjęta z dnia na dzień. Konkurs jest dla nas ważny, ale fundamentalne wartości nie podlegają negocjacjom 

– podkreślił dyrektor AVROTROS, Taco Zimmerman. Dodał również, że nadawca nie tylko nie wystąpi w konkursie, ale też nie przeprowadzi z niego transmisji.

Hiszpania: reakcja na „bezkarność izraelskiego nadawcy”

Kolejnym krajem, który ogłosił bojkot, jest Hiszpania. Publiczny nadawca RTVE oświadczył, że decyzja EBU nie zapewnia żadnych realnych konsekwencji dla izraelskiego nadawcy KAN, który – zdaniem RTVE – miał naruszać zasady konkursu.

Środki przyjęte przez EBU są niewystarczające 

– stwierdził sekretarz generalny RTVE Alfonso Morales. Zwrócił również uwagę, że Eurowizja przestaje pełnić funkcję „neutralnego wydarzenia kulturalnego”, skoro jest wykorzystywana w celach politycznych.

Słowenia: „Jesteśmy zakładnikami interesów politycznych”

Słoweński nadawca RTV także poinformował o wycofaniu się. Prezeska stacji, Natalija Gorščak, przypomniała, że izraelski występ w ubiegłorocznym konkursie miał charakter otwarcie polityczny.

Gorščak podkreśliła również, że w czasie wojny w Strefie Gazy zginęło ponad 200 dziennikarzy, a zagraniczne media wciąż nie mają możliwości wjazdu na teren działań zbrojnych.

Wszyscy jesteśmy w pułapce. Jesteśmy zakładnikami politycznych interesów izraelskiego rządu 

– powiedziała.

Irlandia: brak udziału i brak transmisji

Podobne stanowisko zajęła irlandzka RTÉ. Publiczny nadawca ogłosił, że nie wystąpi w Eurowizji 2026 ani nie przeprowadzi transmisji wydarzenia.

RTÉ w oświadczeniu pisze wprost o „przerażających stratach w ludziach w Strefie Gazy”, zabijaniu dziennikarzy oraz trwałym blokowaniu dostępu dla mediów zagranicznych.

Co dalej z Eurowizją?

Konflikt polityczny wokół Eurowizji osiągnął niespotykaną dotąd skalę. Udział Izraela w konkursie w 2026 r. został oficjalnie potwierdzony przez EBU, ale jednocześnie rośnie lista państw, które nie zamierzają brać udziału w wydarzeniu w takiej formie.

Decyzję o swoim dalszym udziale ma wkrótce ogłosić Islandia. Portugalia i Finlandia potwierdziły natomiast, że na Eurowizję 2026 pojadą.

Choć dotąd Eurowizja wielokrotnie próbowała bronić swojej „apolityczności”, tegoroczna fala rezygnacji udowadnia, że konkurs nie jest odporny na globalne konflikty. A stawka -zdaniem wielu europejskich nadawców – przestała być jedynie muzyczna.

Komentarze (0)