W Blachowni pod Częstochową doszło niedawno do groźnego wypadku z udziałem 14-letniego chłopca. Nastolatek, jadąc z dużą prędkością na hulajnodze elektrycznej, stracił panowanie nad pojazdem i przewrócił się, sunąc jeszcze kilka metrów po jezdni. Choć miał na sobie kask, doznał obrażeń i trafił do szpitala.
Jak podaje śląska policja, to już kolejny w tym roku wypadek z udziałem dziecka na elektrycznej hulajnodze. Problem narasta w całym kraju, a przepisy nadal nie nadążają za rzeczywistością.
Małe dzieci na pojazdach pędzących 70 km/h
Choć przepisy teoretycznie zabraniają poruszania się hulajnogami elektrycznymi dzieciom poniżej 10. roku życia, w praktyce coraz częściej widuje się nawet 7–8-latków na tych pojazdach. Do tego wielu rodziców lub samych użytkowników tuż po zakupie ściąga fabryczne blokady prędkości, umożliwiając rozwijanie prędkości nawet 60–70 km/h, a w niektórych modelach – jeszcze więcej. Na takich hulajnogach, bez kasku, bez ochraniaczy, bez wiedzy o przepisach – dziecko staje się tykającą bombą na kółkach.
Wypadki rosną lawinowo
Jak informuje śląska policja, tylko w 2024 roku na terenie województwa śląskiego doszło już do 189 wypadków z udziałem hulajnóg elektrycznych. To więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W skali kraju dane są jeszcze bardziej niepokojące – według Komendy Głównej Policji w całym 2023 roku doszło do ponad 1200 zdarzeń drogowych z udziałem hulajnóg, w których zginęło 12 osób, a ponad 1300 zostało rannych. Statystyki z pierwszej połowy 2024 r. wskazują, że ten rok może być jeszcze gorszy.
Eksperci alarmują, że najwięcej problemów sprawiają użytkownicy prywatnych hulajnóg elektrycznych, a nie tych z wypożyczalni. W tych pojazdach znacznie łatwiej jest usunąć ograniczenia prędkości, a ich użytkowanie nie wiąże się z żadnym nadzorem czy rejestracją.
W Blachowni pod Częstochową doszło do groźnego wypadku z udziałem 14-latka. Chłopak, jadąc z dużą prędkością na hulajnodze elektrycznej, stracił panowanie nad pojazdem i upadł, sunąc jeszcze kilka metrów po jezdni. Mimo że miał na sobie kask, doznał obrażeń i trafił do szpitala.… pic.twitter.com/PorRrq2AwA
— 🌐 ᴛʜᴇᴘᴏʟᴀɴᴅɴᴇᴡs 🌐 (@thepolandnews_) July 15, 2025
Przepisy są, ale zbyt ogólne
Choć od 2021 roku hulajnogi elektryczne zostały formalnie uregulowane w polskim prawie, obowiązujące przepisy są zdaniem wielu zbyt łagodne i nieegzekwowane. Osoby poniżej 18. roku życia muszą posiadać kartę rowerową lub prawo jazdy kategorii AM, ale kontrole są rzadkie. Nie ma obowiązku jazdy w kasku, nie ma też wymogu rejestracji pojazdu ani przeglądów technicznych. W efekcie hulajnoga elektryczna może dziś poruszać się z prędkością motocykla, a jej użytkownik nie musi znać nawet podstawowych zasad ruchu drogowego.
Czas na zmiany?
Policja i organizacje zajmujące się bezpieczeństwem drogowym od dawna apelują o zaostrzenie przepisów. Najczęściej pojawiające się postulaty to:
- obowiązkowy kask dla wszystkich użytkowników do 18. roku życia (a zdaniem wielu – także dla dorosłych),
- obowiązek rejestracji pojazdów przekraczających 25 km/h,
- częstsze kontrole policyjne i mandaty za jazdę bez uprawnień,
- zakaz usuwania fabrycznych ograniczeń prędkości,
- oraz bardziej szczegółowe regulacje dotyczące wieku i warunków technicznych hulajnóg.
Bez szybkiej reakcji ustawodawcy i większego zaangażowania rodziców, liczba wypadków z udziałem dzieci na elektrycznych hulajnogach będzie nadal rosnąć. Dziś to 14-latek w szpitalu, jutro – może dojść do tragedii.

Komentarze (0)