Imane Khelif, algierska bokserka, wzbudziła olbrzymie emocje i kontrowersje, zdobywając co najmniej brązowy medal na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Pokonując w ćwierćfinale Węgierkę Annę Lucę Hamori, zapewniła sobie miejsce na podium w kategorii do 66 kg. Po ogłoszeniu werdyktu, 25-letnia zawodniczka upadła na kolana i zalała się łzami radości, świętując razem ze swoim sztabem szkoleniowym.
Był to moment nie tylko sportowego triumfu, ale także osobistego zwycięstwa nad licznymi przeciwnościami, z którymi musiała się zmierzyć. W wywiadzie udzielonym po walce, Khelif odważnie podkreśliła swoją tożsamość, odpowiadając na oskarżenia dotyczące jej płci:
Jestem kobietą i pozostanę kobietą. Cały naród arabski zna mnie od lat. Chcę powiedzieć całemu światu, że jestem kobietą i pozostanę kobietą. Dedykuję ten medal światu i wszystkim Arabom, i mówię wam” niech żyje Algieria
W zeszłym roku Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu (IBA) zdyskwalifikowało ją z mistrzostw świata, twierdząc, że nie powinna startować w kobiecym turnieju. Oświadczenie organizacji sugerowało „niespójne stosowanie kryteriów eliminacyjnych” przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl), co budziło „poważne wątpliwości zarówno co do uczciwości konkurencji, jak i bezpieczeństwa sportowców”.
Te oskarżenia wywołały falę hejtu skierowaną przeciwko Khelif, którą Algierka stara się przezwyciężyć. W jej obronie stanął m.in. dyrektor Algierskiego Komitetu Olimpijskiego i Sportowego, Yassine Arab, który wskazał na możliwy spisek mający na celu podważenie ambicji Algierii. Arab ostro skrytykował również Donalda Trumpa, który po jednym z wcześniejszych zwycięstw Khelif oświadczył:
Będę trzymać mężczyzn z dala od kobiecego sportu
Yassine Arab w odpowiedzi stwierdził, że Trump powinien „pójść do lekarza” i „do psychologa”.
Dla Khelif zdobycie medalu olimpijskiego jest zwieńczeniem długiej i pełnej trudności drogi. Jej rodzice, początkowo przeciwni boksowi, stali się jej najwierniejszymi kibicami. Aby trenować, młoda zawodniczka musiała pokonywać dziesięciokilometrową trasę autobusem do pobliskiej siłowni bokserskiej, a na opłacenie przejazdu zarabiała, sprzedając złom. Matka Khelif, aby wspomóc córkę, sprzedawała kuskus. Mimo trudności, Imane Khelif stała się symbolem odwagi i determinacji, inspirując kobiety w Algierii i na całym świecie. Jej ojciec, Omar Khelif, w rozmowie z francuską agencją AFP wyraził nadzieję, że jego córka zdobędzie złoty medal i podniesie flagę narodową Algierii na najwyższym podium.
Komentarze (0)