Wiza, która niegdyś umożliwiła Johnowi Lennonowi pozostanie w Stanach Zjednoczonych, dziś coraz częściej trafia do twórców treści erotycznych i influencerów z mediów społecznościowych. Amerykański program wizowy O-1B, przeznaczony dla artystów o „wybitnych zdolnościach”, przechodzi cichą, lecz kontrowersyjną transformację.
Wnioski o wize O-1B
Jak wynika z relacji czołowych prawników imigracyjnych cytowanych przez Florida Phoenix i Financial Times, ponad połowa wniosków o wizę O-1B w ostatnich latach pochodziła od twórców internetowych – w tym modeli i modelek OnlyFans, influencerów z TikToka oraz Instagrama. Według adwokata Joe Bovino z Miami nawet 65% jego klientów ubiegających się o ten typ wizy to osoby zarabiające na treściach online.
Wiza O-1B została formalnie wprowadzona w 1990 roku z myślą o artystach o międzynarodowej renomie – aktorach, muzykach, reżyserach czy twórcach filmowych. Jej geneza sięga początku lat 70., gdy administracja USA próbowała deportować Johna Lennona, co ujawniło lukę w przepisach dotyczących imigracji wybitnych talentów artystycznych.
Wybitne zdolności
Dziś jednak definicja „wybitnych zdolności” ulega rozszerzeniu. Influencerzy potrafią wykazać się milionami obserwujących, wysokimi dochodami, kontraktami reklamowymi i globalnym zasięgiem – a to wszystko mieści się w obecnych kryteriach wizowych. Jak zauważają prawnicy, jeśli działalność przynosi realne zyski i rozpoznawalność, staje się pełnoprawną podstawą do ubiegania się o wizę.
Wśród znanych przykładów zagranicznych twórców działających w USA wymienia się m.in. meksykańską influencerkę i modelkę Yanet Garcię, która niedawno uzyskała prawo stałego pobytu, czy kanadyjską gwiazdę OnlyFans Aishah Sofey, związaną z tzw. „Bop House” na Florydzie – domem zamieszkiwanym przez twórców treści dla dorosłych.
Liczba wydanych wiz O-1 stale rośnie. Od 2017 roku przyznano ich ponad 125 tysięcy, a tylko między 2014 a 2024 rokiem nastąpił wzrost o niemal 50%. Choć nie ma dokładnych danych, ilu beneficjentów to influencerzy, prawnicy potwierdzają, że zjawisko jest powszechne i obejmuje obywateli m.in. Chin, Rosji czy Kanady.
Jest sprzeciw
Zmiana ta budzi sprzeciw części środowiska prawniczego i artystycznego. Krytycy ostrzegają, że mierzenie „wybitności” algorytmami, liczbą kliknięć i wysokością zarobków prowadzi do deprecjacji samej idei artystycznego talentu.
System zaczyna traktować sztukę jak tabelę wyników
– zauważa nowojorski adwokat Shervin Abachi.
Inni idą dalej, twierdząc, że program został „rozwodniony”, a wizy otrzymują osoby, które nigdy nie powinny się do nich kwalifikować. Choć rynek twórców OnlyFans nieco się nasycił po 2022 roku, trend wciąż trwa i może mieć długofalowe konsekwencje dla prestiżu jednej z najbardziej elitarnych wiz w amerykańskim systemie imigracyjnym.
Pytanie pozostaje otwarte: czy popularność w sieci to nowa forma artystycznej wielkości – czy raczej znak, że granice pojęcia „talentu nadzwyczajnego” zostały przesunięte zbyt daleko?
Źródło: New York Post

Komentarze (0)