Siedemnastoletnia Julka ze Sławna od lat zmaga się z ciężką, lekooporną padaczką. Choroba pojawiła się nagle, gdy była małym dzieckiem - bez ostrzeżenia, bez znanej przyczyny. Dziś dziewczyna wymaga całodobowej opieki, a jedyną realną szansą na poprawę jej stanu jest specjalistyczna operacja w niemieckiej klinice. Koszt? Co najmniej pół miliona złotych, wliczając leczenie i późniejszą rehabilitację.
Choroba, która zabiera codzienność
Julka była zdrowym dzieckiem. Wszystko zmieniło się dwanaście lat temu.
Zaczęło się od setek napadów dziennie, momentów „wyłączenia”, z różnym nasileniem
– wspomina jej mama, Katarzyna Speiser.
Diagnoza była bezlitosna: padaczka lekooporna z napadami polimorficznymi i szeregiem powikłań. Wieloletnie leczenie nie przyniosło rezultatów. Stan dziewczynki powoli się pogarszał, a rodzice coraz bardziej tracili nadzieję – aż pojawiła się szansa na operację za granicą.
Ojciec nie czeka na cud – pracuje ile sił
250 tysięcy złotych na operację i kolejne tyle na rehabilitację to kwota niewyobrażalna dla przeciętnej rodziny. Ale Sebastian Speiser, ojciec Julki, nie zamierza się poddać. Bierze każdą dodatkową pracę, by zdobyć choć kilka złotych więcej. I sam stworzył też sposób, który pozwala mu codziennie walczyć o zdrowie córki.
Jak? Dzięki życzliwości okolicznych rolników dostaje warzywa – cebulę, ziemniaki, sezonowe zbiory. Sam je zbiera, sortuje i sprzedaje na sławieńskim rynku.
Grosz do grosza… Każda złotówka to szansa na wyzdrowienie mojego dziecka
– mówi pan Sebastian.
Każdego dnia można spotkać go przy stoisku. Cierpliwy, skromny, pracowity. Czasem sam dowozi zakupy seniorom i osobom, które nie mogą przyjść na rynek.
Mieszkańcy i rolnicy nie zawiedli
Historia pana Sebastiana poruszyła wielu ludzi. Rolnicy z okolic Sławna nie wahali się ani chwili.
Serce podpowiadało, że musimy pomóc
– mówią Jacek i Beata Wrotniak z Nosalina, którzy udostępnili mu swoje pola.
Klienci również okazują wsparcie – nie tylko kupując warzywa, ale też dobrym słowem. Wielu podkreśla, że podziwia determinację ojca.
Wspaniałe, że nie czeka z założonymi rękami. Walczy
– mówi jedna z kupujących.
Każdy może dorzucić swoją cegiełkę
Historia Julki i jej rodziców to opowieść o chorobie, bezradności, ale przede wszystkim o niezwykłej sile. O ojcu, który zamiast prosić – pracuje ponad swoje możliwości, by ratować córkę.
W pomoc można włączyć się nie tylko kupując warzywa na rynku w Sławnie, ale także wspierając zbiórkę prowadzoną w internecie: siepomaga.pl/julka-speiser.
Dla Julki każdy dzień ma znaczenie. Każda złotówka też. Możemy pomóc przybliżyć ją do operacji, która może odmienić jej życie.

Komentarze (0)