15.01.2026

Kosztowna przeprowadzka: żołnierze USA na polskiej ziemi zmagają się z realiami rynku mieszkaniowego

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
Newsy
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

POZNAŃ - Gdy specjalistka Jontae Fielder wylądowała w Polsce po swojej pierwszej przeprowadzce w ramach PCS, spodziewała się nowych obowiązków, ale nie finansowego szoku, który czekał ją zaraz po przyjeździe. Z brakiem miejsc zakwaterowania na terenie bazy i koniecznością szybkiego znalezienia mieszkania w Poznaniu, już pierwsze dni stały się próbą sił dla jej oszczędności.

Jeszcze zanim rozpakowałam mundur, okazało się, że muszę zapłacić kaucję, czynsz i prowizję. Oszczędności stopniały praktycznie od razu

– opowiada Fielder.

Polska nowym punktem ciężkości amerykańskiej armii

Wraz z rozwojem stałej obecności USA na wschodniej flance NATO, Polska stała się centralnym punktem działań armii – nie tylko dla wojsk rotacyjnych, ale również dla żołnierzy przybywających na stałe przydziały.

Rozwój bazy w Poznaniu niesie jednak ze sobą problemy znane z pierwszych lat każdej nowej instalacji: brak infrastruktury mieszkaniowej i niedojrzałe procesy administracyjne.

W praktyce oznacza to jedno: żołnierze muszą sami znaleźć mieszkanie, a lokale nie należą do tanich. Kawalerka o powierzchni około 55 m² kosztuje w Poznaniu równowartość ok. 970 dolarów miesięcznie. Do tego dochodzą koszty, które w USA nie zawsze funkcjonują:

  • wysokie kaucje
  • prowizje agencji
  • opłaty za media z góry

W 2018 roku byłam tu na rotacji i mieszkałam w koszarach. Nie spodziewałam się, że powrót będzie wyglądał zupełnie inaczej

– mówi sierżant sztabowy Courtney Brittian.

Podobnie jak inni żołnierze, musiała zapłacić kilka tysięcy dolarów zanim uzyskała zwrot z armijnego systemu finansowego, który w Polsce wciąż nie działa tak sprawnie jak w bardziej dojrzałych bazach.

Gdy biurokracja goni żołnierza

Opóźnienia w wypłatach dodatków i zwrocie kosztów zmuszają wielu wojskowych do sięgania po pomoc instytucji wsparcia, takich jak Army Emergency Relief (AER) – wojskowy fundusz, który udziela pożyczek i grantów. Brittian skorzystała z niego już w pierwszym tygodniu.

Bez AER musiałabym decydować, czego nie mogę zapłacić

– podkreśla.

Przedstawiciele garnizonu przyznają, że największym wyzwaniem nie jest sama wysokość kosztów, lecz świadomość, że one istnieją.

Pierwsze dni w Polsce bywają dla młodych żołnierzy przytłaczające. Europejski rynek wynajmu działa inaczej, a większość żołnierzy nie spodziewa się, że zapłaci kilka tysięcy dolarów, zanim otrzyma klucze

– tłumaczy Rhona Nutter, menedżer ds. mieszkań w USAG Poland.

Dowództwo zaczęło formalizować proces informowania żołnierzy jeszcze przed ich przyjazdem, ale luki w komunikacji wciąż się zdarzają.

Nowe wsparcie na miejscu

Na miejscu powstają też struktury, które mają wyrównać szanse Poznania z bazami takimi jak Wiesbaden czy Ramstein:

  • pierwszy na terenie kraju oddział Army Emergency Relief,
  • doradcy ds. finansowych,
  • rozbudowa systemu sponsorowania przybyszy.

Diane Hupko, odpowiedzialna za programy przygotowania finansowego, przyznaje, że pomoc była często dostępna – tylko mało kto wiedział, że można po nią sięgnąć.

„Żołnierze nierzadko zgłaszali się dopiero wtedy, gdy sytuacja stawała się krytyczna. Chcemy to odwrócić”.

Gdy amerykański garnizon w Polsce zmierza ku pełnej gotowości, największym zadaniem będzie dopasowanie systemów wsparcia do realiów życia poza bazą.

Fielder ujmuje to najprościej:

Gdybym wiedziała, ile to wszystko kosztuje, mogłabym się przygotować. Chodzi tylko o to, byśmy wchodząc w nowe zadanie, nie zaczynali z pustym portfelem.

Komentarze (1)

Skomentuj Dindu Nuffin Anuluj pisanie odpowiedzi