Rada Ministrów przyjęła we wtorek projekt ustawy, który zmieni zakup każdej nieruchomości położonej poza miastem.
Nabywca podpisze w akcie notarialnym oświadczenie, że jest świadomy uciążliwości z sąsiedztwa gospodarstw — zapachów, hałasu maszyn i pracy w polu po nocach. A pozwanie rolnika za to, że wieś pachnie i brzmi jak wieś, stanie się praktycznie niemożliwe.
Co się zmienia przy zakupie nieruchomości na wsi
Nowy obowiązek jest prosty: kupując dom, działkę lub mieszkanie poza granicami administracyjnymi miasta, w akcie notarialnym złożysz oświadczenie, że wiesz o możliwych „immisjach” — czyli zapachach, hałasie i zapyleniu, które mogą docierać z okolicznych gospodarstw. To nie jest zgoda na wszystko, ale świadome przyjęcie do wiadomości: obok może być chlewnia, a w żniwa kombajn pracuje po zmroku.
W praktyce oznacza to koniec najczęstszej strategii procesowej „nie wiedziałem, do czego się wprowadzam”. Podpis u notariusza zamknie tę furtkę raz na zawsze.
Rolnika nie pozwiesz za zapach i nocne koszenie
Drugi filar zmian: w Kodeksie cywilnym pojawi się domniemanie, że prawidłowo prowadzone gospodarstwo nie zakłóca nadmiernie korzystania z sąsiednich nieruchomości, a w Kodeksie wykroczeń — wyłączenie karalności za hałas nocny, jeśli wynika z prac uzasadnionych agrotechnicznie. Wezwanie policji do rolnika koszącego po 22:00 w szczycie żniw przestanie mieć sens prawny.
Ochrona ma jednak warunek: dotyczy tylko gospodarstw działających zgodnie z prawem i zasadami dobrej praktyki rolnej. Ferma łamiąca normy środowiskowe nadal odpowie jak dziś.
Dlaczego wprowadzono te przepisy
Impulsem była głośna sprawa hodowcy spod Łodzi, który po ponad dekadzie procesów musiał zapłacić sąsiadom ponad 100 tys. zł za zapach z legalnie prowadzonej chlewni. Rząd argumentuje, że fala takich pozwów zagraża bezpieczeństwu żywnościowemu kraju. Podobne przepisy Francja przyjęła już w 2021 roku — po słynnym procesie koguta Maurice’a, którego piania chcieli zakazać letnicy. Kogut wygrał, a pianie, dzwony i zapach obornika są dziś we Francji prawnie chronionym „dziedzictwem sensorycznym wsi”.
Co to oznacza dla cen działek
Eksperci przewidują jeden skutek uboczny: działki bezpośrednio przy fermach i dużych gospodarstwach mogą stracić na wartości, bo ryzyko uciążliwości będzie jawnie wpisane w transakcję. Za to kupujący zyska coś bezcennego: pełną wiedzę przed podpisem, a nie po latach sąsiedzkiej wojny.
Projekt trafi teraz do Sejmu — jesienią ma być jednym z pierwszych punktów obrad.
Źródło: Rzeczpospolita, farmer.pl, Infor.pl, PAP

Komentarze (0)