03.02.2026

Nie żyje Marian Kasprzyk. Odszedł mistrz, który wygrał nie tylko na ringu

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
NewsySport
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Polski sport pogrążył się w żałobie. W nocy z poniedziałku na wtorek napłynęła wiadomość o śmierci Mariana Kasprzyka - jednego z najwybitniejszych pięściarzy w historii polskiego boksu. Złoty medalista igrzysk olimpijskich w Tokio z 1964 roku zmarł 2 lutego 2026 roku w wieku 86 lat. Dla wielu był legendą ringu, dla innych symbolem siły charakteru i walki, która nie kończy się wraz z ostatnim gongiem.

Olimpijska legenda z charakterem

Marian Kasprzyk zapisał się na kartach historii jako dwukrotny medalista olimpijski. W 1960 roku w Rzymie sięgnął po brąz, a cztery lata później w Tokio zdobył złoty medal, stając na najwyższym stopniu podium. Był jednym z filarów słynnej szkoły trenerskiej Feliksa „Papy” Stamma i pięściarzem, którego bali się rywale.

Droga do olimpijskiego triumfu nie była jednak prosta. Przed igrzyskami w Tokio Kasprzyk zmagał się nie tylko z kontuzją – złamanym kciukiem – ale także z problemami pozasportowymi. Krótko przed wyjazdem wyszedł z więzienia po konflikcie z milicjantami. Mimo tego zdołał pojechać do Japonii i dokonać czegoś, co na zawsze uczyniło go nieśmiertelnym w historii polskiego sportu.

„Nikogo się nie bałem. To mnie mieli się bać”

Kasprzyk był uosobieniem twardości i bezkompromisowości. Stoczył łącznie 270 walk, z których wygrał aż 232, zremisował 10 i przegrał 28. Na koncie miał także brązowy medal mistrzostw Europy z Belgradu (1961). Reprezentował m.in. Górnika Wesoła i Górnika Pszów, pozostając do końca wierny boksowi amatorskiemu.

Jeszcze w 2025 roku, w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Historia”, mówił bez cienia fałszywej skromności:

Nikogo się nie bałem. To mnie mieli się bać.

Te słowa najlepiej oddają jego ringowy charakter i mentalność wojownika.

Najtrudniejsza walka – ta o życie

Najważniejsze zwycięstwo Marian Kasprzyk odniósł jednak poza ringiem. W 1992 roku usłyszał dramatyczną diagnozę – nowotwór. Przeszedł niezwykle ciężką operację, podczas której usunięto mu przełyk, żołądek i śledzionę. To wtedy, jak sam wielokrotnie podkreślał, nastąpił w jego życiu przełom duchowy.

Dziękuję Bogu za chorobę, bo właśnie po operacji się nawróciłem. Dostałem w tyłek i dopiero wtedy zacząłem się zastanawiać nad własnym życiem

– wspominał.
Wiara stała się dla niego źródłem siły, która pomogła mu przetrwać kolejne trudne doświadczenia, w tym śmierć żony chorującej na stwardnienie rozsiane.

Odznaczenia i dziedzictwo

Za swoje zasługi Marian Kasprzyk został uhonorowany Krzyżem Kawalerskim (2004) oraz Orderem Odrodzenia Polski (2021). Jednak jego prawdziwym dziedzictwem pozostaje inspiracja, jaką dawał kolejnym pokoleniom sportowców – nie tylko jako mistrz ringu, lecz także jako człowiek, który potrafił podnieść się po najcięższych ciosach losu.

Odszedł mistrz olimpijski, legenda polskiego boksu i człowiek wielkiej wiary. Marian Kasprzyk na zawsze pozostanie symbolem walki – tej sportowej i tej najważniejszej, o życie i sens.

Komentarze (0)