Wywiad Krzysztofa Stanowskiego z Olgą Malinkiewicz - fizyczką i współtwórczynią technologii ogniw perowskitowych - okazał się jednym z najgłośniejszych materiałów w historii Kanału Zero. Rozmowa, która miała być standardowym, choć interesującym spotkaniem dotyczącym innowacyjnej technologii, szybko przerodziła się w opowieść o dramatycznym konflikcie biznesowym, sporach sądowych i oskarżeniach o brutalne zagrywki ze strony inwestorów. Dzień później Stanowski opublikował emocjonalny komentarz, w którym wyznał, że sprawa stała się dla niego osobista.
Polska Elizabeth Holmes?
Olga Malinkiewicz przez lata pojawiała się na okładkach gazet jako symbol polskiej innowacyjności. Zdobywała europejskie nagrody, otrzymała odznaczenie od prezydenta, a jej nazwisko zaczęło kojarzyć się z przełomową technologią perowskitów – materiału, który miał zrewolucjonizować branżę fotowoltaiczną.
W studiu Kanału Zero pojawiła się jednak w zupełnie innym momencie swojego życia. Jej firma, zamiast rozwijać produkcję, znalazła się w sporach prawnych. Technologia, którą stworzyła, nie znajduje się już pod jej kontrolą. Sama Malinkiewicz – według jej relacji – ma na koncie 5 milionów złotych długu, a wcześniej sąd miał omyłkowo orzec wobec niej roszczenie rzędu 500 milionów złotych.
Inwestorzy zarzucają jej złe zarządzanie i niewywiązanie się z obietnic dotyczących wdrożenia technologii. Ona sama twierdzi, że padła ofiarą mechanizmów, które doprowadziły do wrogiego przejęcia projektu.
Wywiad, który wymknął się schematom
Stanowski – jak sam przyznał – podchodził do rozmowy bez ugruntowanej opinii. Z jednej strony brał pod uwagę, że w świecie nauki i startupów zdarzają się ludzie nadmiernie optymistyczni, a nawet nieuczciwi. Z drugiej – chciał wysłuchać historii kobiety, która przez lata była stawiana na piedestale.
Podczas programu Malinkiewicz szczegółowo opisywała swoje wersje wydarzeń:
– jak wyglądały relacje z inwestorami,
– jakie decyzje doprowadziły do utraty kontroli nad technologią,
– dlaczego dziś nie ma dostępu ani do laboratoriów, ani do sprzętu,
– z jakimi roszczeniami musi się mierzyć prywatnie.
Stanowski przyznał, że w trakcie rozmowy widział kobietę bardzo silną, jednocześnie zmęczoną i przyzwyczajoną do ciągłej walki.
Telefon od inwestora i eskalacja emocji
Najbardziej poruszającym momentem rozmowy było telefoniczne połączenie z Dawidem Zielińskim, prezesem Columbus Energy – jednym z inwestorów zaangażowanych w projekt. Stanowski przyznał, że to, co usłyszał, wprawiło go w osłupienie.
Widzowie usłyszeli zderzenie dwóch narracji:
– Malinkiewicz opowiadała o działaniach, które – z jej perspektywy – doprowadziły ją na skraj bankructwa,
– Zieliński bronił decyzji biznesowych i twierdził, że naukowczyni wciąż może wrócić do projektu, ale jedynie pod określonymi warunkami.
Rozmowa była ostra, chaotyczna i – co przyznał Stanowski – brzmiała jak scenariusz filmu o brutalnym świecie biznesu.
Zamknięta zbiórka i pytania o granice presji
Następnego dnia dziennikarz poinformował, że zagraniczna zbiórka na pomoc prawną dla Malinkiewicz została zamknięta. Z pisma od operatora platformy miało wynikać, że interweniowali inwestorzy. Fakt, że stało się to krótko po emisji programu, wzmocnił emocje i pytania o to, czy naciski nie przekraczają granicy uczciwej rywalizacji.
Stanowski otwarcie zapytał:
– Jaki jest cel? Pozbawić ją środków na obronę? Zmusić do poddania się?
Apel o ochronę polskich innowatorów
W nagraniu odniósł się też szerzej do kondycji polskiej nauki. Zasugerował, że nawet najbardziej utalentowani naukowcy, nieprzygotowani do meandrów biznesu, mogą zostać pozbawieni kontroli nad własnym dorobkiem. Przypomniał, że Polska już wcześniej straciła szansę na globalne przywództwo w technologiach grafenowych i zasugerował, że historia może się powtarzać.
Zapytał również, gdzie w tej sprawie jest państwo i dlaczego nie istnieją mechanizmy chroniące wynalazców w sytuacjach konfliktów z dużymi inwestorami.
Nowa zbiórka i dalszy ciąg historii
Stanowski uruchomił własną zbiórkę – nie tylko dla Olgi Malinkiewicz, ale dla polskich naukowców, którym brakuje środków na opiekę prawną czy kontynuowanie badań. Jak podkreślił, jego celem jest stworzenie funduszu, który pomoże naukowcom w sytuacjach, gdy – jak twierdzi – „dostają po głowie jak Olga”.
Sprawa wzbudziła ogromne poruszenie w sieci. Widzowie dzielą się na tych, którzy widzą w Malinkiewicz pokrzywdzoną wynalazczynię i tych, którzy podkreślają, że inwestorzy również mogli działać w swoim interesie, a opowieść jest bardziej skomplikowana.
Historia daleka od końca
Wywiad i jego konsekwencje odsłoniły ciemną stronę polskiego świata innowacji:
– brak stabilnych mechanizmów ochrony twórców,
– konflikty właścicielskie,
– brak przejrzystości,
– ograniczony nadzór instytucjonalny.
W tej chwili toczą się postępowania sądowe, a obie strony przedstawiają odmienne wersje zdarzeń. Ostateczne rozstrzygnięcia wciąż są przed nami.
Jedno jest pewne – historia Olgi Malinkiewicz, niezależnie od jej ostatecznej oceny, stała się symbolem sporów o to, jak w Polsce traktuje się innowacje, naukowców i ich pomysły.

Chwytliwy napis o rzekomych analogiach z Elizabeth Holmes i brak powszechnie znanych kontrargumentów
Wywiad odsłania stan faktyczny polskich innowacji – ogromny potencjał i osiągnięcia Osób, które za swe osiągnięcia są po prostu niszczone bo ktoś „czyha na technologię” – sami gamonie nic nie potrafią …. W RP wymiar Sprawiedliwości to Parodia i Patologia – jeśli podstawą do uzyskania patentu na wynalazek jest oświadczenie o prawie do wynalazku przedsiębiorcy … a później twórca traci możliwość jakiejkolwiek informacji o patencie oraz jego wykorzystaniu a jedyny sąd właściwy do spraw wynalazków czyli Sąd Okręgowy w Warszawie XXII Wydział własności przemysłowej z naczelnikiem SSO Agnieszką Matlak twierdzi, że aport patentu, sprzedaż licencji na patent, umowy dotyczące wykorzystania opatentowanej wiedzy technicznej oczywiście wszystko odpłatnie, ale NIE STANOWIĄ KORZYŚCI PRZEDSIĘBIORCY Z WYNALAZKU od której twórcy należy się wynagrodzenie – to o czym w ogóle rozmawiać ? Tak, naczelnik XXII Wydziału Własności Intelektualnej Sądu Okręgowego w Warszawie SSO Agnieszka Matlak oddala wniosek o wyjawienie przychodów i korzyści z Pat.218339, ponieważ „uzasadnia”: powód nie udowodnił, że Pat.218339 INKORPORUJE W PRZEMYŚLE, pomimo: aportu, F-r VAT na sprzedaż licencji na patent, wpisów w KRS dokonanych przez Sam podmiot, treści dokumentów urzędowych o wpisach w systemie POL-ON i innych „treści dokumentów urzędowych” – czyli co ustawa Prawo Własności Przemysłowej nie obowiązuje ? A kolesie i przełożeni w togach też nie widzą problemów z bezstronnością SSO Agnieszki Matlak … tak to już w RP – każdy byle gamoń w todze może stanowić prawo – po co Sejm i ustawy … nie powieszeni czy nie zawiśli Sędziowie i Prokuratorzy stanowią prawo i H…