28.04.2026

[WIDEO] Horror na cmentarzu! Zmarły pukał w wieko trumny? „Policjanci uciekali w popłochu”

Kamil
Kamil
Plotki
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Mrożące krew w żyłach sceny na słowackim cmentarzu we wsi Bijacovce.

Podczas spokojnej wizyty u zmarłego ojca, jego córki przeżyły prawdziwy koszmar – spod ziemi dobiegało wyraźne pukanie i głos nieboszczyka! Gdy na miejsce przyjechała policja, mundurowi mieli zblednąć z przerażenia i rzucić się do ucieczki. Czy doszło do pochówku żywcem, czy to jedynie makabryczny żart?

„Usłyszeli głos zmarłego”

Niedzielne popołudnie zamieniło się w horror dla bliskich 60-letniego mężczyzny, który spoczął w ziemi w Wielki Piątek. Kobiety, które przyszły zapalić znicz, zamarły, gdy z głębokości niemal dwóch metrów usłyszały rytmiczne uderzenia o drewno. Chwilę później – jak twierdzą świadkowie – z grobu wydobył się stłumiony głos.

Sytuacja była tak dramatyczna, że na cmentarz wezwano straż pożarną i policję. Początkowo funkcjonariusze traktowali zgłoszenie z przymrużeniem oka, ale gdy sami stanęli nad mogiłą, sceptycyzm zniknął w ułamku sekundy.

Stukanie zaczęło się około 12:30 i nie ustawało. Wszyscy tam byliśmy, przyjechała policja i oni nadal słyszeli walenie. Policja też rzuciła się do ucieczki, zebrała się i poszła na bok.

— relacjonuje naoczny świadek zdarzenia w rozmowie z dziennikiem „Pluska”.

Co znaleźli w środku?

Przez kilka godzin wieś żyła w ogromnym napięciu, czekając na prokuratorską zgodę na otwarcie grobu. Gdy w końcu, pod okiem śledczych, wydobyto trumnę na powierzchnię, emocje sięgnęły zenitu. Wieko zostało podważone, jednak wewnątrz nie znaleziono żadnych śladów walki o życie.

Ciało 60-latka leżało dokładnie w tej samej pozycji, w której ułożono je dwa tygodnie wcześniej. Medycy orzekli jednoznacznie: mężczyzna nie żyje i nie było fizycznej możliwości, by obudził się w grobie po takim czasie.

Makabryczny dowcip czy masowy obłęd?

Eksperci zachodzą w głowę, co tak naprawdę wydarzyło się w Bijacovcach. Lekarz Milan Kulkovsky ze szpitala w Powaskiej Bystrzycy stawia sprawę jasno: to albo okrutny żart, albo zbiorowa halucynacja wywołana żałobą.

Jeśli ludzie rzeczywiście coś słyszeli, policja powinna dokładnie przeszukać grób. Może ktoś celowo zostawił w nim coś, co wydawało dźwięki? Jeśli nie był to żart, pozostaje tylko masowe złudzenie. Nic innego nie jest możliwe przy ciele po dwóch tygodniach od zgonu

— komentuje lekarz.

Policja z Preszowa prowadzi teraz śledztwo, które ma odpowiedzieć na pytanie, czy ktoś nie zbezcześcił grobu i nie zastawił tam perfidnej pułapki na pogrążoną w smutku rodzinę. Na ten moment zagadka „pukającego nieboszczyka” pozostaje niewyjaśniona, a wieś Bijacovce jeszcze długo nie zapomni o niedzielnym horrorze.

Komentarze (0)