Sprawa, która wstrząsnęła opinią publiczną, dotyczy radykalnej operacji przeprowadzonej na 24-letniej pacjentce. Lekarz, który usunął jej narządy rodne, usłyszał poważne zarzuty. Śledczy uznali, że zabieg mógł być nie tylko nieuzasadniony medycznie, ale również przeprowadzony bez pełnej i świadomej zgody kobiety.
Dramatyczna decyzja na sali operacyjnej
Jak ujawniła Gazeta Wyborcza, w kwietniu 2024 roku do szpitala zgłosiła się 24-letnia Wiktoria. Od dwóch tygodni zmagała się z bólem brzucha. Badania obrazowe – USG oraz tomografia komputerowa – wykazały podejrzaną zmianę na prawym jajniku, mogącą sugerować guz.
W trakcie operacji lekarz, Dariusz S., nie ograniczył się jednak do usunięcia zmienionego jajnika. Zdecydował o wycięciu obu jajników, jajowodów oraz macicy. O pełnym zakresie zabiegu pacjentka dowiedziała się dopiero cztery dni później.
Konsekwencje tej decyzji są dla młodej kobiety nieodwracalne – utrata możliwości posiadania dzieci oraz przedwczesna menopauza to tylko część skutków zdrowotnych i psychologicznych tak rozległej operacji.
Od nieumyślności do umyślnego uszkodzenia ciała
Lekarz jest podejrzanym od listopada ubiegłego roku. Początkowo prokuratura zarzucała mu nieumyślne spowodowanie uszczerbku na zdrowiu, za co grozi do trzech lat więzienia. Na początku lutego kwalifikacja prawna została jednak zmieniona na zarzut umyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – przestępstwo zagrożone karą do 20 lat pozbawienia wolności.
Zdaniem śledczych zabieg nie był uzasadniony medycznie. Ustalono, że po usunięciu jajnika z podejrzaną zmianą lekarz kontynuował operację bez oczekiwania na wyniki śródoperacyjnych badań histopatologicznych. Dodatkowo miał podyktować do protokołu operacyjnego informacje niezgodne ze stanem faktycznym.
Decyzje lekarza były nie tylko nieprawidłowe, ale i nieprofesjonalne. Trudno mi je wytłumaczyć z punktu widzenia mojej wiedzy
– ocenił w rozmowie z dziennikiem prof. Mariusz Bidziński, krajowy konsultant w dziedzinie ginekologii onkologicznej.
Operacja bez świadomej zgody?
Jednym z kluczowych wątków śledztwa jest kwestia zgody pacjentki. Prokuratura twierdzi, że lekarz nie uzyskał od niej pełnej, świadomej zgody na tak szeroki zakres operacji ani na jej potencjalne konsekwencje.
Postępowanie prowadzone przez Prokuratura Okręgowa w Poznaniu trwało dwa lata i obejmowało analizy licznych biegłych. Jak poinformował rzecznik prokuratury, Łukasz Wawrzyniak, lekarz został przesłuchany i nie przyznał się do winy. Akt oskarżenia ma wkrótce trafić do sądu.
Szpital: „Postępowanie w toku”
Sprawę komentował także przedstawiciel placówki w rozmowie z TVP Poznań. Eryk Matuszkiewicz przekazał, że podejrzenie dotyczyło procesu nowotworowego, który mógł mieć charakter rozsiany.
Podejrzenie było rozsianego procesu, dlatego zabieg był tak radykalny, sądząc, że jest to bardziej zaawansowana choroba, niż przypuszczaliśmy
– wyjaśnił.
Szpital podkreśla, że lekarz nadal pracuje, ponieważ postępowanie jest w toku, a prawomocne rozstrzygnięcia jeszcze nie zapadły. Dariusz S. jest doświadczonym specjalistą i od kilku lat kieruje oddziałem. Władze placówki zapowiedziały jednak, że w razie potrzeby mogą zawiesić go w obowiązkach i odsunąć od kontaktu z pacjentami.

Komentarze (0)