98. gala rozdania Oscarów przyniosła zwycięstwo kina autorskiego, mocne aktorskie kreacje i jeden ważny moment dla polskich widzów. Największym triumfatorem wieczoru okazał się film „Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona, który zdobył sześć statuetek, w tym za najlepszy film i reżyserię. Jednak tegoroczne Oscary zapamiętamy nie tylko dzięki hollywoodzkim gwiazdom - na scenie Dolby Theatre pojawił się także polski laureat.
Wielki wieczór Paula Thomasa Andersona
Największym zwycięzcą tegorocznej gali był Paul Thomas Anderson. Jego film „Jedna bitwa po drugiej” zdobył aż sześć Oscarów, w tym najważniejsze nagrody: za najlepszy film, reżyserię oraz scenariusz adaptowany.
Produkcja opowiadająca o byłych rewolucjonistach, którzy jednoczą siły, by uratować córkę jednego z towarzyszy, zachwyciła Akademię zarówno pod względem narracyjnym, jak i technicznym. Anderson odebrał także długo wyczekiwane wyróżnienia po latach nominacji za takie filmy jak „Boogie Nights”, „Magnolia” czy „Nić widmo”.
Podczas przemówienia reżyser podkreślił, że sukces jest efektem pracy całej ekipy filmowej. Jak zaznaczył, największą wartością kina jest możliwość współtworzenia czegoś wspólnie z ludźmi.
„Grzesznicy” blisko zwycięstwa
Najpoważniejszym rywalem Andersona byli „Grzesznicy” Ryana Cooglera. Film, który łączy elementy musicalu i horroru o wampirach, zdobył cztery Oscary.
Największym triumfem produkcji była nagroda dla Michaela B. Jordana za najlepszą rolę pierwszoplanową. Aktor wcielił się w podwójną postać, co zostało uznane za jedną z najciekawszych kreacji aktorskich roku.
Film otrzymał także statuetki za scenariusz oryginalny, muzykę Ludwiga Göranssona oraz zdjęcia autorstwa Autumn Durald Arkapaw.
Aktorskie statuetki dla faworytów
Tegoroczne Oscary w kategoriach aktorskich w dużej mierze potwierdziły wcześniejsze przewidywania branży.
Najlepszą aktorką została Jessie Buckley za rolę Agnes w filmie „Hamnet”. Jej poruszająca kreacja kobiety próbującej poradzić sobie ze śmiercią dziecka zdobyła uznanie zarówno krytyków, jak i Akademii.
Oscara dla najlepszego aktora odebrał Michael B. Jordan, natomiast Sean Penn zdobył nagrodę za rolę drugoplanową w „Jednej bitwie po drugiej”. Była to już trzecia statuetka w jego karierze.
Polski akcent na scenie Oscarów
Jednym z najważniejszych momentów dla polskich widzów była nagroda dla Macieja Szczerbowskiego. Reżyser, urodzony w Poznaniu, zdobył Oscara za krótkometrażową animację „The Girl Who Cried Pearls”, którą stworzył wspólnie z Chrisem Lavisem.
Choć od lat mieszka w Kanadzie, podczas odbierania nagrody podkreślił, że nadal czuje silny związek z Polską. Jak przyznał, już sama nominacja była dla niego ogromnym wyróżnieniem.
Netflix z rekordowym wynikiem
Tegoroczna gala była także wyjątkowo udana dla Netfliksa. Produkcje dostępne na platformie zdobyły w sumie siedem statuetek.
Trzy nagrody techniczne trafiły do filmu „Frankenstein”, natomiast animacja „K-popowe łowczynie demonów” zdobyła Oscary za najlepszy film animowany i piosenkę „Golden”. Platforma triumfowała również w kategoriach krótkiego metrażu.
Humor Conana O’Briena i mniej polityki
Ceremonię po raz kolejny poprowadził Conan O’Brien, który udowodnił, że potrafi ożywić formułę gali. Jego monologi i skecze spotkały się z ciepłym przyjęciem publiczności, a sama ceremonia – mimo dodania nowej kategorii za casting – przebiegła sprawnie.
Choć pojawiły się subtelne odniesienia do polityki i sytuacji międzynarodowej, większość wystąpień skupiała się na kinie. Jednym z niewielu bardziej bezpośrednich głosów był Javier Bardem, który podczas prezentacji nagrody dla filmu międzynarodowego nawiązał do konfliktów na świecie.
Gala, która przywróciła wiarę w Oscary
98. ceremonia rozdania Oscarów pokazała, że Akademia coraz częściej docenia ambitne, autorskie kino. Silna konkurencja między filmami Andersona i Cooglera oraz różnorodność nominowanych produkcji sprawiły, że tegoroczna gala była jedną z ciekawszych w ostatnich latach.
A dla polskich widzów miała jeszcze jeden powód do zapamiętania – moment, w którym na oscarowej scenie pojawił się twórca z Poznania.

Komentarze (0)