Post, presja i szkoła. Ramadan w wiedeńskiej podstawówce
24.02.2026

Post, presja i szkoła. Ramadan w wiedeńskiej podstawówce

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
NewsyPolityka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Wiedeń. Trzecia klasa szkoły podstawowej. Dzieci mają po osiem lat - choć niektóre są starsze, bo powtarzały rok. Jest miesiąc ramadan. Część uczniów nie je i nie pije od świtu do zmierzchu. „Od trzeciej godziny lekcyjnej można zapomnieć o normalnym prowadzeniu zajęć” - relacjonuje młoda nauczycielka w rozmowie z mediami. Skarży się na bóle głowy i brzucha u dzieci, zmęczenie, rozdrażnienie, konflikty na przerwach. Najmocniej wybrzmiewa jednak inne słowo: presja grupy.

Dzieci między wiarą a szkolną rzeczywistością

Ramadan – dziewiąty miesiąc kalendarza islamskiego – to dla muzułmanów czas postu, modlitwy i duchowej refleksji. W tym roku rozpoczął się wraz z początkiem chrześcijańskiego Wielkiego Postu. Zgodnie z zasadami islamu dzieci przed osiągnięciem dojrzałości religijnej nie mają obowiązku poszczenia. To wyraźnie podkreśla także Islamische Glaubensgemeinschaft in Österreich w materiałach informacyjnych dystrybuowanych do szkół: decyzja powinna uwzględniać rozwój i stan zdrowia dziecka oraz być podejmowana wspólnie z rodzicami.

Praktyka bywa jednak inna. Jak opisuje nauczycielka z wiedeńskiej „szkoły trudnej dzielnicy”, w jej klasie w ubiegłym roku najpierw pościło pięcioro z szesnaściorga muzułmańskich uczniów. Ci, którzy nie pościli, mieli być wyśmiewani. Ostatecznie do postu dołączyła połowa. „Rządzi presja grupy” – mówi pedagog. Jeden z chłopców, który przyniósł drugie śniadanie, następnego dnia już go nie wyjął.

Gdy idea zderza się z fizjologią

Z perspektywy szkoły problem ma wymiar czysto praktyczny. Zmęczone, odwodnione dzieci gorzej się koncentrują. Nauczycielka twierdzi, że musi zmieniać metody pracy: mniej wykładu, więcej samodzielnych zadań. Zajęcia sportowe – jak mówi – w tym czasie „praktycznie odpadają”. Pojawia się też większa drażliwość i konflikty.

Trzeba jednak oddzielić dwie kwestie. Pierwsza to prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami religijnymi. Druga to odpowiedzialność państwa i szkoły za dobrostan oraz bezpieczeństwo uczniów. Gdy dochodzi do omdleń czy poważnych problemów zdrowotnych, reakcja instytucji jest oczywista. Gdy mówimy o zmęczeniu i spadku koncentracji – sprawa staje się bardziej zniuansowana.

Presja rówieśnicza

Najbardziej niepokojący wątek tej historii nie dotyczy samego ramadanu, lecz mechanizmu społecznego. Presja rówieśnicza nie jest zjawiskiem religijnym ani kulturowym – jest uniwersalna. Dzieci potrafią wykluczać za brak modnych butów, niegranie w popularną grę czy inny akcent. Jeśli rzeczywiście dochodzi do zawstydzania tych, którzy nie poszczą, szkoła ma obowiązek reagować – tak samo, jak reaguje na każdy inny przejaw wykluczenia.

Pytanie brzmi: jak to zrobić, by nie stygmatyzować całej społeczności muzułmańskiej?

Między integracją a polaryzacją

Debata o ramadanie w szkołach łatwo wpada w polityczne tony. Jedni widzą w niej dowód „nieudanej integracji”, inni – atak na wolność religijną. Tymczasem rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. W wielokulturowym mieście, jakim jest Wiedeń, szkoła staje się miejscem spotkania różnych tradycji. Konflikty są nieuniknione – pytanie, czy potrafimy je rozwiązywać bez podsycania emocji.

Być może rozwiązaniem jest większa edukacja – zarówno religijna, jak i obywatelska. Jasne komunikaty, że dzieci nie mają obowiązku postu. Wsparcie dla nauczycieli, by potrafili rozmawiać o różnicach bez oceniania. I stanowcza reakcja na każdą formę nacisku czy wyśmiewania.

Ramadan jest dla milionów ludzi czasem duchowej dyscypliny i wspólnoty. Szkoła powinna być miejscem wiedzy i bezpieczeństwa. Gdy te dwa porządki się przecinają, potrzeba nie sensacji, lecz odpowiedzialnej rozmowy.

Komentarze (0)