Rockstar Games znalazło się w centrum kolejnej burzy informacyjnej związanej z GTA VI, najbardziej wyczekiwaną grą w historii branży. Tym razem nie chodzi jednak o trailer czy oficjalne zapowiedzi, lecz o serię zdarzeń, które mogą nieumyślnie potwierdzać autentyczność jednego z największych przecieków ostatnich lat.
Studio oficjalnie przyznało, że fala zwolnień, która kilka miesięcy temu wywołała poważne kontrowersje wizerunkowe, była wynikiem wycieku poufnych informacji. Jak się okazuje, za naruszenia miała odpowiadać grupa ponad 30 deweloperów. To oświadczenie sprawiło, że gracze natychmiast połączyli fakty – i zaczęli zadawać pytanie, czy wcześniejsze „plotki” o GTA VI wcale nie były plotkami.
Przeciek, który podzielił społeczność
Kilka miesięcy temu internet obiegła obszerna lista rzekomych szczegółów dotyczących GTA VI. Wśród nich znalazły się informacje o pięcioaktowej strukturze fabuły, powrocie sześciogwiazdkowego systemu policyjnego pościgów, ponad 700 dostępnych sklepach czy mechanice zmiany wagi bohaterów. Pojawiły się także zarysy misji fabularnych oraz sugestia, że jedna z głównych bohaterek – Lucia – ma dziecko.
Skala i szczegółowość przecieku wzbudziły ogromne zainteresowanie, ale jednocześnie spory sceptycyzm. Wielu graczy uznało go za zbiór przypadkowych, łatwych do wymyślenia elementów, które mogły zostać spreparowane przez kogokolwiek, kto zna wcześniejsze odsłony serii.
Zwolnienia i sądowy spór
Niedługo po pojawieniu się przecieku media branżowe obiegła informacja o masowych zwolnieniach w Rockstar Games. Studio znalazło się wtedy pod ostrzałem krytyki – pojawiły się zarzuty o nielegalne ograniczenia nakładane na pracowników, a sprawą zainteresowało się Brytyjskie Stowarzyszenie Związków Zawodowych, kierując ją do sądu.
Przez długi czas Rockstar nie precyzowało powodów podjętych decyzji personalnych, co tylko podsycało spekulacje. Dopiero teraz firma oficjalnie potwierdziła, że zwolnienia były konsekwencją ujawniania poufnych informacji o nieogłoszonych projektach.
Niewygodne potwierdzenie?
Choć Rockstar nie odniosło się bezpośrednio do treści wcześniejszego przecieku, społeczność graczy szybko powiązała oba wydarzenia. W oczach wielu fanów informacja o zwolnieniach za „tworzenie przecieków” brzmi jak pośrednie potwierdzenie, że ujawnione wcześniej szczegóły mogły pochodzić z wnętrza studia.
Paradoksalnie więc, zamiast zamknąć temat, Rockstar mogło niechcący nadać mu nową wiarygodność. Dla fanów GTA VI to kolejny powód do analiz, spekulacji i odtwarzania rzekomych informacji punkt po punkcie w poszukiwaniu sensu.
Cisza przed burzą
Rockstar Games znane jest z żelaznej kontroli komunikacji i unikania komentarzy aż do momentu oficjalnych zapowiedzi. Tym bardziej obecna sytuacja jest dla studia kłopotliwa – każda wzmianka o GTA VI natychmiast staje się paliwem dla internetowych teorii.
Jedno jest pewne: zainteresowanie grą nie słabnie, a każdy kolejny ruch Rockstar – nawet dotyczący spraw kadrowych – jest dziś interpretowany przez pryzmat nadchodzącej premiery. Jeśli studio liczyło na wygaszenie tematu przecieków, efekt okazał się odwrotny.
W świecie gier wideo rzadko kiedy kulisy produkcji mówią o samej grze tak dużo, jak oficjalne zapowiedzi. W przypadku GTA VI ta granica właśnie zaczyna się niebezpiecznie zacierać.

Komentarze (0)