Thomas Massie, republikański kongresmen z Kentucky, który za krucjatę w sprawie akt Epsteina zapłacił polityczną karierą, w poniedziałek — w pierwszym dniu po wakacyjnej przerwie Izby Reprezentantów — odczytał z mównicy nazwiska osób podejrzewanych o współudział w przestępstwach Jeffreya Epsteina — relacjonuje stacja WHAS11
Tego samego wieczoru złożył wniosek, który może zmusić Izbę do głosowania nad ustawą Epstein Files Transparency Act II. „The Washington Times” pisze, że Massie chce „złapać piorun w butelkę po raz drugi”.
Rok po pierwszej ustawie pliki wciąż niepełne
Żeby zrozumieć poniedziałkową scenę, trzeba cofnąć się o rok. Jesienią 2025 r. Massie wspólnie z demokratą Ro Khanną przeforsował — wbrew spikerowi Mike’owi Johnsonowi i Białemu Domowi, który podpisanie petycji nazywał wówczas „wrogim aktem” — ustawę nakazującą Departamentowi Sprawiedliwości ujawnienie wszystkich akt śledztwa ws. Epsteina. Użyli rzadkiej procedury tzw. discharge petition: 218 podpisów członków Izby pozwala ominąć kierownictwo i wymusić głosowanie. Dramaturgia sięgnęła zenitu, gdy 218. podpis złożyła zaprzysiężona z siedmiotygodniowym opóźnieniem Adelita Grijalva — a Donald Trump, który nazywał sprawę „hoaxem”, ostatecznie ustawę podpisał.
Problem w tym, że — jak przekonuje Massie — resort sprawiedliwości nie wykonał prawa w całości. Ujawnione na początku stycznia dokumenty miały być niekompletne. Stąd nowa ustawa: Epstein Files Transparency Act II daje stanowym prokuratorom generalnym, ofiarom Epsteina i członkom Kongresu prawo pozywania Departamentu Sprawiedliwości za niewykonanie pierwotnych przepisów.
Poniedziałek: nazwiska z mównicy i nowa petycja
W pierwszym dniu po przerwie Massie wrócił na mównicę Izby i — jak relacjonuje WHAS11 — odczytał nazwiska podejrzewanych o współudział w przestępstwach Epsteina, wzywając kolegów do podpisania nowej petycji. Wieczorem formalnie ją złożył. Wystąpienie z mównicy Kongresu ma znaczenie praktyczne: chroni go immunitet wynikający z konstytucyjnej klauzuli swobody debaty parlamentarnej.
Jestem przekonany, że ta ustawa przejdzie, bo jeśli nie znajdziemy trzech Republikanów przed wyborami połówkowymi, to myślę, że znajdziemy ich po nich, w trakcie sesji „kulawej kaczki”. Sądzę też, że jeśli Demokraci przejmą większość, dobiją do 218 podpisów
— powiedział Thomas Massie, cytowany przez „The Washington Times” (tłumaczenie własne).
Kongresmen, który nie ma już nic do stracenia
Cała historia ma dodatkowy, ludzki wymiar: Massie działa jako polityczny „skazaniec”. Inżynier po MIT, wynalazca z 29 patentami, hodowca bydła mieszkający w zaprojektowanym przez siebie domu poza siecią energetyczną, zasiadał w Izbie od 2012 r. i nosił w klapie miniaturowy licznik amerykańskiego długu. Za forsowanie akt Epsteina i sprzeciw wobec wojny z Iranem ściągnął na siebie furię Trumpa, który nazywał go „miernotą”, a po tym, jak owdowiały kongresmen ponownie się ożenił, drwił w mediach społecznościowych, że jego żona „wkrótce odkryje, że utknęła z PRZEGRANYM”. W majowych prawyborach popierany przez prezydenta Ed Gallrein odebrał mu nominację — jak podsumowało PBS, porażka Massiego rozwiała wątpliwości co do władzy Trumpa nad Partią Republikańską.
Mandat Massiego wygasa w styczniu. Do tego czasu nie musi się już bać ani prezydenta, ani partyjnej dyscypliny — i dokładnie to było widać w poniedziałek. Pytanie na najbliższe tygodnie brzmi: ilu jego kolegów, którzy wciąż mają coś do stracenia, złoży podpis pod petycją numer dwa.
Źródło: WHAS11; The Washington Times

Komentarze (0)