03.09.2025

Stal Gorzów ponownie na skraju upadku? Co się dzieje

Dorian Skrzypnik
Dorian Skrzypnik
Sport
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że Stal Gorzów powoli wychodzi na prostą. Klub zapewniał, że plan naprawczy jest realizowany, a zawodnicy otrzymują wynagrodzenia w miarę regularnie. W tle jednak od dawna pojawiały się głosy, że część założeń – jak milionowe wpływy ze sparingów czy wysoka średnia frekwencja – była fikcją stworzoną wyłącznie na potrzeby uzyskania licencji.

Dziś coraz trudniej utrzymać narrację o stabilności, bo do publicznej dyskusji wrócił temat gigantycznego zadłużenia.

Niepokój kibiców wzmógł list otwarty jednego z mieszkańców Gorzowa, Tomasza Stefaniaka. Autor zarzucił władzom klubu brak przejrzystości i wskazał, że Stal zamiast redukować zadłużenie, dryfuje w stronę kolejnego kryzysu. Z jego szacunków wynika, że strata za obecny rok może wynieść nawet 8–9 milionów złotych. Wspomniał też o tym, że na jednym z zebrań akcjonariuszy rozważano scenariusz ogłoszenia upadłości. Te słowa odbiły się szerokim echem i stały się punktem wyjścia do kolejnej burzliwej dyskusji o przyszłości klubu.

Prezydent proponuje restrukturyzację

Do sytuacji odniósł się prezydent Gorzowa, Jacek Wójcicki. – Sugerowałbym klubowi złożenie do sądu wniosku o restrukturyzację – powiedział, dodając, że to najuczciwsze i najbezpieczniejsze wyjście. Jego zdaniem obecne działania władz Stali nie wystarczą, by spłacić zobowiązania w całości. Restrukturyzacja mogłaby pozwolić na ułożenie realnego harmonogramu spłat, renegocjacje kontraktów czy nawet przesunięcie terminów zadłużenia. Problemem pozostaje jednak płynność – środki z praw telewizyjnych trafiają do klubu dopiero po zakończeniu sezonu.

Zarząd Stali przekonuje, że sytuacja nie jest beznadziejna. Wiceprezes Patryk Broszka zapewnia, że dług stopniowo maleje, a kluczowym momentem będzie rok 2026, kiedy klub powinien ustabilizować finanse. Według niego, choć obecny proces potrwa jeszcze miesiące, a może nawet lata, Stal nie stoi na skraju bankructwa. Równocześnie niektórzy radni, m.in. Jerzy Synowiec, ostro sprzeciwiają się dalszemu ratowaniu klubu z publicznych pieniędzy, podkreślając, że kolejne poręczenia kredytowe byłyby nie do przyjęcia.

Obraz Stali Gorzów wciąż więc balansuje między deklarowaną poprawą a realnym widmem kryzysu. Jeszcze rok temu udało się zebrać ponad 4,5 miliona złotych na spłatę części zobowiązań, a audyt wskazał zadłużenie rzędu 12–13 milionów. Dziś mówi się o stratach sięgających kolejnych milionów i konieczności sądowej restrukturyzacji.

Komentarze (0)