Krzysztof Stanowski, były kandydat na prezydenta Polski i twórca „Kanału Zero”, znalazł się w centrum medialnej burzy po tym, jak paparazzi przyłapali go w nocnym klubie ze striptizem. Zdjęcia z wizyty trafiły do internetu, wywołując falę komentarzy, zarówno krytycznych, jak i obronnych.
Mieszane reakcje w sieci
Portal Blask Online opublikował fotografie, na których widać Stanowskiego w towarzystwie znajomych w lokalu dla dorosłych. Część internautów oceniła jego zachowanie negatywnie, podkreślając fakt, że Stanowski jest mężem i ojcem. Inni z kolei argumentowali, że jego wizyta nie narusza żadnych norm prawnych ani społecznych, bo nie doszło do korzystania z usług klubu.
Stanowski tłumaczy się publicznie
Sam zainteresowany odniósł się do całej sprawy w mediach społecznościowych (na portalu X). Podkreślił, że w klubie spędził około dwóch godzin, głównie siedząc na kanapie w sali głównej, i od czasu do czasu był zaczepiany przez tancerki. Zaznaczył jednak, że nie skorzystał z żadnych usług tanecznych ani dodatkowych.
Byłem z kolegami, siedziałem na głównej sali i co jakiś czas byłem zaczepiany przez obsługę, ale nie skorzystałem z żadnych usług. Ot, cała historia
– napisał Stanowski.
Kontrowersje wokół życia prywatnego osób publicznych
Sprawa ponownie wywołała dyskusję na temat życia prywatnego osób publicznych i granic, jakie powinny obowiązywać w ocenianiu ich zachowań. Choć część komentatorów krytykuje wizytę w klubie dla dorosłych, inni wskazują, że sam fakt przebywania w takim miejscu nie jest równoznaczny z niewłaściwym postępowaniem.
Stanowski podkreśla, że nie czuje się winny i nie uważa swojej wizyty za kontrowersyjną, a cała sytuacja jest, jego zdaniem, nadmiernie rozdmuchana przez media.

Komentarze (0)