W Rykach i Milejowie trwa dramat, o którym głośno robi się dopiero teraz. Syndyk Agnieszka Biała - osoba, która wzięła na siebie odpowiedzialność za uratowanie dwóch zakładów Kampol-Fruit i około 230 miejsc pracy - znalazła się w sytuacji skrajnie absurdalnej. Mimo że firma osiąga zyski, a jej wysiłki popierają pracownicy, rolnicy i wierzyciele, Biała zmuszona jest oddać do masy upadłościowej ponad 250 tysięcy złotych, których… nie ma.
Sądowe decyzje, otwarty konflikt z sędzią komisarz oraz brak wynagrodzenia od ponad półtora roku doprowadziły do punktu, w którym syndyk rozważa rezygnację. A to mogłoby oznaczać upadek zakładów, które właśnie stanęły na nogi.
Droga do upadłości Kampol-Fruit
Historia Kampolu to materiał na film dokumentalny.
- Grudzień 2022 – rolnicy masowo protestują, bo spółka przestaje im płacić. Do Ryk przyjeżdża ówczesny minister rolnictwa Henryk Kowalczyk i obiecuje pomoc.
- Luty 2023 – prezes firmy słyszy 35 zarzutów, w tym o wyłudzenia i oszustwa na ponad 9 mln zł. Śledztwo wciąż trwa.
- Kwiecień 2024 – Sąd Rejonowy w Świdniku ogłasza upadłość spółki.
Do przywrócenia firmy do życia powołana zostaje syndyk Agnieszka Biała. Ma za zadanie utrzymać funkcjonowanie przedsiębiorstwa, poszukać inwestora i spłacić zobowiązania.
Fabryki działają, ludzie pracują, wynik finansowy rośnie
Biała zostaje „kapitanem tonącego okrętu”. Zastaje:
- długi sięgające 235 mln zł,
- setki wierzycieli – od BGK i ZUS po rolników i dostawców,
- dwa zakłady produkcyjne zatrudniające w małych miastach łącznie 230 osób.
Decyzją rady wierzycieli syndyk prowadzi produkcję – to jedyna szansa na sprzedaż zakładu jako działającego przedsiębiorstwa i pełniejsze zaspokojenie roszczeń. I z perspektywy liczb to działa.
- Kampol przetrwał.
- Dostawy płyną, produkcja rośnie.
- Po siedmiu miesiącach 2025 roku spółka wykazuje 7 mln zł zysku.
- Nikt z załogi nie traci pracy.
Zainteresowanie zakupem zakładów istnieje – również od zagranicznych podmiotów.
Sukces? Nie dla wszystkich
Po drugiej stronie stoi sędzia komisarz Magdalena Hypś oraz kurator spółki Anna Chylińska. Twierdzą, że koszty zarządzania Kampolem są zbyt wysokie. Kwestionują m.in.:
- zatrudnienie pełnomocnika operacyjnego,
- wydatki na obsługę prawną,
- korzystanie z usług zewnętrznej księgowości.
Hypś uchyla uchwały rady wierzycieli, a jej decyzje podtrzymuje druga instancja. Na ich podstawie sąd nakazuje syndykowi oddanie łącznie ponad 250 tys. zł do masy upadłościowej kampolowej spółki. Biała już wpłaciła pierwszą część – 73 tys. zł. Reszty nie ma z czego pokryć.
W międzyczasie:
- jej wniosek o wypłatę wynagrodzenia leży nierozpoznany od kwietnia,
- od 21 miesięcy wykonuje swoją funkcję bez otrzymania ani grosza,
- grozi jej egzekucja komornicza.
Region, który boi się bezrobocia
W sporze syndyka popierają:
- związki zawodowe,
- rada wierzycieli,
- rolnicy,
- przedstawiciele lokalnych społeczności.
Związki alarmują listem do premiera Donalda Tuska i ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Ostrzegają, że każda ingerencja prowadząca do zatrzymania produkcji uderzy w setki rodzin na Lubelszczyźnie.
Tocząca się wojna o kontrolę nad firmą
Syndyk twierdzi, że jej działania ktoś próbuje zablokować – wskazuje na podmioty konkurencyjne, w tym Katrex Trade oraz osoby, które wcześniej były związane z zarządem spółki.
Jej zdaniem gra toczy się o rynek, a Kampol-Fruit jest łakomym kąskiem:
➡ nowoczesne zakłady,
➡ stabilna produkcja,
➡ wysokie moce przerobowe,
➡ ugruntowana sieć dostawców.
Czy syndyk odejdzie?
Choć regionalna gospodarka zaczęła oddychać dzięki utrzymaniu produkcji, samej Białej kończą się siły – i pieniądze.
Nie jestem w stanie pracować po kilkanaście godzin dziennie, bez wynagrodzenia i jednocześnie finansować firmy z własnych środków
– mówi.
Jeśli odejdzie:
- zaufanie dostawców i wierzycieli może runąć,
- nowy syndyk będzie zaczynał od zera,
- zakłady mogą się zamknąć,
- wartość sprzedaży drastycznie spadnie,
- pracę może stracić 230 osób.
Zaklęty krąg, który trzeba przerwać
Dziś sytuacja jest paradoksalna:
- zakład generuje zysk,
- długi są pod kontrolą,
- wierzyciele popierają obrany kurs,
- ale osoba, która postawiła firmę na nogi, ma zapłacić cenę finansową i osobistą.
Biała deklaruje, że dalej chce prowadzić przedsiębiorstwo do sprzedaży inwestorowi.
Ale jeśli presja sądu nie zmniejszy się – Kampol-Fruit może stracić jedyną osobę, która do tej pory realnie go uratowała.

Komentarze (0)