Zaczynał od grania na podlaskich weselach bez dyplomu szkoły muzycznej. Dziś teledysk do jego piosenki przekroczył 100 milionów wyświetleń na YouTube, a sylwestrowe koncerty śledzi kilka milionów widzów. Zenon Martyniuk i Akcent to studium tego, jak gatunek wyśmiewany przez krytykę zbudował lojalność, której pozazdrościć mu mogą artyści z pierwszych stron kolorowych magazynów.
Zaczynał od zbierania datków na wiejskich weselach w Podlaskiem, a skończył na ogólnopolskich sylwestrach oglądanych przez kilka milionów widzów jednocześnie. Historia Zenona Martyniuka to coś więcej niż biografia piosenkarza disco polo, to studium tego, jak gatunek wyśmiewany przez krytykę zbudował lojalność, której pozazdrościć mu mogą artyści z pierwszych stron kolorowych magazynów.
Najważniejsze:
- Martyniuk jest wokalistą Akcentu od 1989 roku, formacji, z którą nagrał 15 albumów studyjnych i wypromował przeboje osiągające zasięgi porównywalne z czołówką polskiej sceny bez względu na gatunek.
- Teledysk do „Przez twe oczy zielone” był drugim polskim klipem z wynikiem powyżej 100 milionów wyświetleń na YouTube, osiągnięcie tym bardziej wymowne, że zrealizowane przez artystę działającego przez lata poza mainstreamem medialnym.
- Równolegle do Akcentu prowadził projekty solowe oraz tworzył z Henrykiem Mellerem w ramach Ex-Akcentu, co pokazuje konsekwentną aktywność twórczą nawet w momentach organizacyjnych zawirowań.
- Film fabularny oparty na jego życiorysie oraz kolejne projekty sygnalizują trwałe przejście ze sceny niszowej do popkultury głównego nurtu.
Pogranicze jako inkubator talentu
Zenon Martyniuk przyszedł na świat 23 czerwca 1969 roku w Gredelach, w rodzinie zajmującej się gospodarstwem rolnym. Jego rodzice, Bazyli i Teresa, reprezentowali dwa wyznania: ojciec był prawosławny, matka rzymskokatolicka. Syn został ochrzczony w obrządku wschodnim, lecz wychowywany w tradycji katolickiej. Ta wielokulturowa mieszanka, charakterystyczna dla Podlasia, odcisnęła ślad znacznie głębszy niż tylko wybór kościoła przy chrzcinach.
W domu Martyniuków muzyka była czymś oczywistym: kobiety po stronie matki śpiewały, a mężczyźni z rodziny przygrywali do tańca na wiejskich zabawach. Przyszły lider Akcentu już jako dziecko uświetniał szkolne akademie, zanim jeszcze oficjalnie zakończył naukę w podstawówce. Po ósmej klasie zaczął grać zarobkowo na przyjęciach i weselach, bez dyplomu szkoły muzycznej, za to z rosnącą rutyną sceniczną. Równolegle trenował piłkę nożną i biegi, działał w harcerstwie. Formalną edukację zakończył na ogólniaku w Białymstoku i studium ekonomicznym w Bielsku Podlaskim, profil daleki od konserwatorium.
Ten „brak” wykształcenia muzycznego bywa przywoływany jako ciekawostka, lecz można go odczytać inaczej: Martyniuk kształcił się w terenie, przy żywej publiczności wymagającej rozrywki, a nie przed obliczem egzaminatorów. Do tego dochodzi wielojęzyczność wokalna, śpiewa po romsku, angielsku, białorusku i rosyjsku, a jako dziecko zdobywał nagrody na konkursach białoruskiej piosenki. Podlaskie pogranicze kulturowe, które z zewnątrz mogło wyglądać jak ograniczenie, w praktyce okazało się niepowtarzalną szkołą stylistycznej elastyczności.
Wesele, które otworzyło drzwi, i Belgia, która nadała kontekst
Karierę zawodową Martyniuk rozpoczął od angaży u lokalnych organizatorów imprez. Podczas jednego z przyjęć zwrócił na siebie uwagę Zenobiusza Gula, który zaproponował mu miejsce w swoim zespole Akord. Po tym epizodzie grał kolejno w kilku innych formacjach, zanim pod koniec 1989 roku wspólnie z Mariuszem Anikiejem powołał do życia Akcent.
Latem 1991 roku Martyniuk zagrał pierwsze koncerty poza Polską, dla polonijnej publiczności w Belgii. Wyjazd ten warto umieścić w szerszym kontekście: na początku lat 90. polonijna diaspora w Europie Zachodniej była dla wykonawców disco polo czymś w rodzaju pierwszego rynku eksportowego. Emigranci, odcięci od rodzimej kultury popularnej, chętnie płacili za muzykę, która przywoływała obrazy z kraju, weselną, swojską, śpiewaną po polsku. Belgia nie była strategicznym rynkiem muzycznym sama w sobie; była testem, czy Akcent potrafi zbudować więź z publicznością poza własnym podwórkiem. Okazało się, że potrafi.
Kiedy Anikiej wyjechał za granicę, Martyniuk nie zawiesił działalności. W latach 1991–1993 tworzył z Henrykiem Mellerem projekt pod nazwą Ex-Akcent, który zaowocował trzema wydawnictwami: albumem o tematyce codziennej, kolejnym poświęconym niedzielnej atmosferze oraz płytą kolędową. Jednocześnie nagrywał z zespołem Crazy Boys dla wytwórni Blue Star i wystąpił w warszawskiej Sali Kongresowej podczas Gali Piosenki Popularnej i Chodnikowej. Gdy Anikiej powrócił do kraju w 1993 roku, Akcent reaktywował się w pierwotnym składzie i do końca dekady wypromował serię przebojów, które weszły do kanonu disco polo.
Covery jako strategia i własne piosenki jako przepustka do historii
Spory fragment katalogu Akcentu tworzą covery zagranicznych przebojów. „Moja gwiazda” to spolszczenie utworu litewskiego zespołu Miledi, „Królowa nocy” pochodzi od grupy Meffis, a „Pragnienie miłości” bazuje na piosence rosyjskiego duetu Wałdaj. To nie przypadek ani artystyczny kompromis, covery były w latach 90. sprawdzonym sposobem na dotarcie do szerokiej publiczności z materiałem, który miał już udowodnioną chwytliwość melodyczną, tyle że w innym języku i na innym rynku.
Tym bardziej wymowne jest, że rekordy oglądalności na YouTube pobił utwór, który coverem nie jest. „Przez twe oczy zielone” stało się drugim polskim klipem z wynikiem przekraczającym 100 milionów wyświetleń w serwisie YouTube, plasując Martyniuka w towarzystwie artystów z absolutnej czołówki krajowej, niezależnie od gatunku. Trudno ocenić, czy był to efekt zaplanowanej kampanii, czy organicznego szerzenia się piosenki w sieci, lecz sam fakt pozostaje: oryginalny, niepochodny od zagranicznego oryginału utwór okazał się największym sukcesem mierzonym zasięgiem cyfrowym. To argument dla tych, którzy disco polo redukują wyłącznie do recyklingu zachodnich i wschodnich melodii.
Utwór wykroczył też poza YouTube.
Solowe wydawnictwa: świadomy margines czy pominięta szansa?
Przy 15 albumach studyjnych Akcentu dorobek solowy Martyniuka wygląda skromnie: trzy wydawnictwa rozłożone na ćwierć wieku. Zestawienie ich jest jednak samo w sobie opowieścią o tym, jak zmieniał się jego status.
| Rok | Tytuł | Charakter projektu |
|---|---|---|
| 1994 | Wspomnienie | Samodzielny debiut solowy, wydany równolegle z reaktywacją Akcentu, próba zaznaczenia odrębnej tożsamości artystycznej |
| 2006 | Do Ciebie… | Nagrany wspólnie z Waldemarem Oksztulem z grupy Imperium, projekt duetowy, nie czysto solowy |
| 2019 | Ja gnam przed siebie | Minialbum wydany w roku 30-lecia kariery, raczej jubileuszowy gest niż próba zdobycia nowego rynku |
Rzadkość solowych wydawnictw można interpretować dwojako. Albo Martyniuk świadomie nie chciał konkurować z Akcentem o tę samą publiczność, albo, co bardziej prawdopodobne, jego marka artystyczna była od początku nierozerwalnie spleciona z zespołem i próba budowania równoległego solowego wizerunku nie miała ekonomicznego uzasadnienia. W każdym razie liczby mówią jasno: to Akcent był i pozostał głównym wehikułem jego kariery.
Od artysty niszowego do symbolu kulturowego, co oznacza ta trajektoria?
Prawdziwym miernikiem zmiany statusu Martyniuka nie są nagrody branżowe ani rekordy sprzedaży, lecz rodzaj obecności w przestrzeni publicznej. W 2016 roku odebrał statuetkę za zwycięstwo w plebiscycie na Artystę 25-lecia. Benefis z okazji 30-lecia pracy artystycznej przyciągnął przed telewizory kilka milionów widzów, a sylwestrowy koncert w Zakopanem śledziło na żywo ponad siedem milionów telewidzów, liczba porównywalna z najważniejszymi wydarzeniami rozrywkowymi w Polsce.
Do tego dochodzą: rola w filmie fabularnym opartym na jego życiorysie, epizody w popularnym serialu i komedii kinowej. Każdy z tych kroków można czytać osobno jako zwykłe zlecenie komercyjne. Razem tworzą jednak czytelny wzorzec: artysta, który przez dekady był traktowany przez część mediów jako reprezentant „gorszego” gatunku, stał się rozpoznawalną marką popkulturową, której obecność w reklamie, kinie i telewizji jest traktowana jako atut, a nie ryzyko wizerunkowe.
To stawia pytanie o samo disco polo: czy sukces Martyniuka jest dowodem na to, że gatunek dojrzał i wywalczył sobie legitymizację, czy raczej na to, że on sam, jako konkretna osobowość, zdołał przekroczyć granice stylistycznej szufladki, w której jego muzykę przez lata zamykano? Odpowiedź prawdopodobnie leży pośrodku, lecz sam fakt, że pytanie jest dziś warte postawienia, świadczy o tym, jak daleko przebył tę drogę od podlaskiego wesela do ogólnopolskiego sylwestra.
Najczęściej zadawane pytania
Czy disco polo mogło zdobyć masową widownię bez emigracyjnej Polonii?
Trudno to ocenić jednoznacznie, ale wyjazdy artystów takich jak Martyniuk do skupisk polonijnych w Europie Zachodniej na początku lat 90. pełniły funkcję pierwszego „rynku testowego” poza Polską. Diaspora emigrancka, spragniona swojskiej muzyki, tworzyła lojalną publiczność i finansowała trasy koncertowe w momencie, gdy krajowy rynek dopiero się organizował. Ten model dystrybucji mógł mieć realny wpływ na to, że gatunek przetrwał finansowo najtrudniejszy okres swojego istnienia.
Dlaczego „Przez twe oczy zielone” odniosło większy sukces cyfrowy niż wcześniejsze przeboje oparte na zagranicznych oryginałach?
Źródła nie podają danych sprzedażowych ani analiz kampanii, więc trudno wskazać jedną przyczynę. Można jednak zauważyć, że utwór był oryginalną kompozycją, a nie coverem, co mogło ułatwić jego dystrybucję na platformach streamingowych pozbawionych komplikacji licencyjnych.
Źródło: Wikimedia Commons (CC BY-SA 2.0)

Komentarze (0)