Tegoroczny Marsz Niepodległości w Warszawie miał wszystkie swoje klasyczne elementy: flagi, race, rodziny z dziećmi i głośne hasła o wolności. Ale pośród tradycyjnych symboli i patriotycznych transparentów pojawiło się coś, czego nikt się nie spodziewał – technologia. A dokładniej: jej manifest.
Na jednym z głównych odcinków marszu unosił się gigantyczny baner o wymiarach dziewięć na półtora metra. Wielkimi literami głosił: „ZERO IMIGRACJI CZAS ROBOTYZACJI”. Na tle dymu rac i morza biało-czerwonych flag wyglądał jak znak z przyszłości.
Nowy język patriotyzmu
Transparent nie był dziełem żadnej partii ani organizacji. Niosła go grupa ludzi, którzy przedstawili się jako „patriotyczni przedsiębiorcy”. Ich przesłanie? Polska może być nowoczesna, innowacyjna i technologicznie niezależna – bez konieczności otwierania granic na masową skalę.
Nie jesteśmy przeciwko ludziom. Jesteśmy za mądrym rozwojem” „Robot nie potrzebuje mieszkania, szkoły ani zasiłku. Japonia poradziła sobie z brakiem rąk do pracy dzięki automatyzacji, nie imigracji. My też możemy.
– tłumaczył pan Miłosz, jeden z autorów baneru.
Ich słowa zabrzmiały jak echo nowego, pragmatycznego patriotyzmu – mniej o granicach, więcej o gospodarce i technologii.
Między tradycją a innowacją
Marsz Niepodległości przez lata uchodził za wydarzenie symbolizujące przywiązanie do historii. Tymczasem baner o robotyzacji pokazał, że część jego uczestników myśli o Polsce w kategoriach przyszłości – tej cyfrowej, zautomatyzowanej, opartej na krajowych firmach i technologicznym kapitale.
W morzu tradycji pojawiła się idea „Patriotyzmu 2.0” – rozumianego jako duma z tworzenia, wynalazczości i niezależności gospodarczej. Tego rodzaju hasła, jeszcze kilka lat temu zarezerwowane dla konferencji branżowych, dziś wchodzą na ulice – i to w najważniejsze święto narodowe
Roboty zamiast migrantów?
Hasło „Zero imigracji czas robotyzacji” można odczytywać dwojako. Z jednej strony to deklaracja gospodarczej samowystarczalności, z drugiej – symboliczny sprzeciw wobec uproszczonej wizji rynku pracy, który zakłada, że brak rąk do pracy trzeba zastąpić tanim importem ludzi.
Patriotyczni przedsiębiorcy chcą innego modelu: automatyzacja zamiast taniej siły roboczej, inwestycja w technologie zamiast w doraźne rozwiązania. Ich przekaz jest prowokacyjny, ale trafia w punkt – bo dotyka realnego problemu, z którym mierzy się nie tylko Polska, lecz cała Europa.
Nowoczesny marsz w starym świecie
Patriotyzm w wersji high-tech nie wszystkim przypadł do gustu. Dla jednych to przejaw otwartości i odwagi myślenia o przyszłości, dla innych – zbyt technokratyczny ton w święcie, które ma przede wszystkim wymiar emocjonalny. Ale niezależnie od opinii, jedno jest pewne: ten baner zapamiętano.
Bo może właśnie tak wygląda dziś nowoczesny patriotyzm – z jednej strony wierny historii, z drugiej gotowy do inwestycji w przyszłość, w której symbolem siły narodowej nie jest tylko orzeł na sztandarze, ale też robot w fabryce.


Patriotyzm 2.0 – młot na lewactwo !
Świetna inicjatywa