03.11.2026

Adam Sandler: oficjalnie najbardziej znienawidzony aktor w historii kina. Co kryje się za tym wynikiem?

Redakcja
Redakcja
Rozrywka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Analityk danych Daniel Parris zbadał, czyje filmy zbierają najwięcej najniższych ocen na IMDb, Rotten Tomatoes i Letterboxd. Na szczycie zestawienia znalazł się Adam Sandler z pięcioma tytułami spełniającymi surowe kryteria. Co kryje się za tym wynikiem i co mówi o mechanizmach Hollywood?

Kto zbiera najwięcej jedynek na portalach z recenzjami filmów? Dziennikarz i analityk danych Daniel Parris postanowił to policzyć zamiast zgadywać i wyszło mu jedno nazwisko: Adam Sandler. Wynik jest zaskakujący tylko pozornie.

Najważniejsze:

  • Daniel Parris przeanalizował w marcu 2025 roku filmy o dużym zasięgu z portali IMDb, Rotten Tomatoes i Letterboxd, biorąc pod uwagę tylko te, w których co najmniej jedna piąta ocen była najniższa z możliwych, próg odróżniający trwałą nienawiść od jednorazowej wpadki.
  • Na szczycie zestawienia najbardziej znienawidzonych aktorów znalazł się Adam Sandler, do którego kryteria pasowały aż pięć filmów, podczas gdy większości aktorów z listy przypisano zazwyczaj jeden lub dwa tytuły.
  • Sandler był nominowany do Złotych Malin 37 razy i odebrał tę antynagrodę 12 razy.
  • Mimo słabej opinii krytyków aktor uchodzi za jedną z najbardziej lubianych i stonowanych osobowości Hollywood, a w jego filmografii znajdują się też tytuły wysoko oceniane przez krytykę.

Próg dwudziestu procent: dlaczego właśnie tyle

Metoda Parrisa opiera się na jednym kluczowym założeniu: zamiast pytać ludzi, kogo nie lubią, sprawdza, czyje filmy regularnie zbierają najgorsze oceny na trzech największych anglojęzycznych portalach filmowych, IMDb, Rotten Tomatoes i Letterboxd. Żeby odsiać przypadkowe wpadki od filmów naprawdę trwale znienawidzonych, wprowadził próg dwudziestu procent jednogwiazdkowych ocen spośród wszystkich głosów.

Ten próg nie jest przypadkowy. Przy tak dużych zbiorowościach użytkowników, jakie gromadzą te platformy, kilka procent skrajnie negatywnych ocen to norma statystyczna, efekt trolli, hejtu lub po prostu różnorodności gustów. Dopiero gdy co piąta opinia jest najgorsza z możliwych, można mówić o wyraźnym, powtarzalnym sygnale odrzucenia, a nie o szumie. To właśnie odróżnia badanie Parrisa od zwykłego internetowego rankingu popularności i czyni z niego coś więcej niż żart, choć sam autor traktował temat z przymrużeniem oka.

Komedie i kino akcji rządzą niechlubną listą

Z analizy wyłoniła się pierwsza dziesiątka, w której dominują twarze znane z komedii oraz filmów akcji, gatunków tradycyjnie ocenianych przez krytyków najsurowiej. Na dolnych miejscach zestawienia uplasowali się Jean-Claude Van Damme, znany z „Bloodsport”, oraz wieczny „Rocky” Sylvester Stallone.

Czołówkę zdominowali jednak aktorzy komediowi: Eddie Murphy („Pluto Nash”), Pauly Shore („Bud & Doyle”) oraz Rob Schneider („Rent A Man”). Schneider wielokrotnie współpracował właśnie z aktorem, który zajął pierwsze miejsce.

Czytaj także: Naukowo udowodnione: najbardziej znienawidzony aktor wszech czasów to… ktoś, kogo wszyscy lubią

Wszyscy wymienieni wywodzą się z anglosaskiej komedii gatunkowej, mocno osadzonej w specyficznym humorze lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Polskiemu widzowi najbardziej znany jest z tej grupy Sandler, jego filmy trafiały do szerokiej dystrybucji kinowej i streamingowej w Polsce, część za pośrednictwem Netfliksa, który współfinansował między innymi „The Ridiculous 6″. Pozostałe tytuły z listy, jak „Bud & Doyle” czy „Rent A Man”, dla większości polskich widzów to pozycje niszowe lub praktycznie nieznane.

Dlaczego akurat Sandler: paradoks skali produkcji

Wynik nie zaskakuje tych, którzy śledzą filmografię aktora od lat. Pięć jego produkcji spełniło kryteria badania, to wyraźnie więcej niż u większości rywali z listy. Jego dorobek przy Złotych Malinach mówi sam za siebie: trzydzieści siedem nominacji i dwanaście statuetek.

To jednak prowadzi do sedna paradoksu. Sandler kręci dużo, znacznie więcej niż przeciętny aktor tej samej rangi. Im większa produkcja, tym większe prawdopodobieństwo trafienia w próg dwudziestu procent na przynajmniej kilku tytułach. Aktor z węższą filmografią, nawet jeśli trafia w gusta krytyków równie rzadko, po prostu nie akumuluje wystarczającej liczby przypadków, żeby wejść na listę. Innymi słowy, ranking Parrisa mierzy nie tylko jakość filmów, lecz także skalę działalności, a Sandler jest pod tym względem przemysłem samym w sobie, zwłaszcza odkąd związał się z Netfliksem.

Dla porównania: komicy tacy jak Pauly Shore czy Rob Schneider mają mniejszą produkcję i trafili na listę dzięki jednemu lub dwóm wyjątkowo głośno znienawidzonym tytułom, nie zaś systematycznemu wzbudzaniu niechęci na przestrzeni dekad.

Znienawidzony na ekranie, lubiany poza nim

Paradoks polega na tym, że Sandler poza planem zdjęciowym ma opinię jednego z sympatyczniejszych i bardziej stonowanych ludzi w branży. Jest ceniony za pomocną postawę wobec kolegów po fachu, między innymi za wsparcie, jakiego udzielił Brendanowi Fraserowi, a także za zaangażowanie w projekty społeczne i bliskie relacje ze współpracownikami. Historia pokazuje, że Sandler konsekwentnie utrzymuje tę reputację niezależnie od tego, jak krytycy oceniają jego kolejne produkcje.

Obok komedii uznawanych za słabe, jak „Jack i Jill”, notabene oceniony przez redakcję Filmstarts bardzo wysoko, w jego dorobku znalazły się role w „Punch-Drunk Love” z 2002 roku, „Die Liebe in mir” z 2007 roku oraz „Der schwarze Diamant” z 2019 roku, czyli filmach, które krytycy przyjęli zupełnie inaczej. Żaden z tych tytułów nie znalazł się na liście Parrisa.

Co ranking mówi o Hollywood i o widzu

Badanie Parrisa ujawnia mechanizm, który polscy widzowie znają dobrze z własnego doświadczenia ze streamingiem: wielkie platformy napędzają masową produkcję komedii o niskim ryzyku artystycznym, bo te generują oglądalność nawet przy kiepskich recenzjach. Efekt uboczny jest taki, że aktorzy związani z tymi platformami produkują tytuły, które siłą rzeczy częściej trafiają w statystyczny próg znienawidzenia.

Jego postawa wobec własnej twórczości sugeruje raczej pragmatyzm niż artystyczny niepokój, ma wierną publiczność, sukcesy komercyjne i reputację miłego człowieka. Naukowo potwierdzona etykieta najbardziej znienawidzonego aktora w historii nie zmienia żadnej z tych trzech rzeczy.

Najczęściej zadawane pytania

Czy metodę Parrisa można zastosować do polskich aktorów?

Teoretycznie tak, ale w praktyce pojawia się poważna przeszkoda: IMDb, Rotten Tomatoes i Letterboxd skupiają przede wszystkim anglojęzyczną publiczność. Polskie filmy gromadzą tam zazwyczaj zbyt małą liczbę ocen, żeby próg dwudziestu procent był statystycznie wiarygodny. Podobne badanie wymagałoby oparcia się na rodzimych platformach, takich jak Filmweb, który dysponuje wystarczającą bazą użytkowników, jak dotąd żaden polski analityk nie przeprowadził porównywalnego projektu.

Na ile wiarygodne są oceny z Letterboxd jako podstawa naukowej analizy?

Letterboxd ma specyficzny profil użytkownika, dominują na nim entuzjaści kina niezależnego i artystycznego, co sprawia, że mainstream bywa tam oceniany surowiej niż na IMDb, gdzie baza jest szersza i bardziej zróżnicowana. Parris uwzględnił trzy platformy jednocześnie, co częściowo neutralizuje te odchylenia, jednak krytycy tej metody mogą słusznie zwrócić uwagę, że każda z nich odzwierciedla nieco inną społeczność widzów.

Czy liczba nominacji do Złotych Malin przekłada się na słabe wyniki kasowe?

Niekoniecznie i przypadek Sandlera jest tu najlepszym dowodem. Aktor zbierał nominacje do Złotych Malin przez lata, a jednocześnie jego filmy regularnie zarabiały na siebie i generowały zyski dla wytwórni oraz platform streamingowych. Złote Maliny mierzą ocenę środowiskową i krytyczną, nie oglądalność. W Hollywood te dwa wskaźniki potrafią rozmijać się bardzo szeroko i właśnie ta rozbieżność jest prawdziwym tematem badania Parrisa.

Komentarze (0)