Antifa w Berlinie
23.09.2025

Antifa uznana za organizację terrorystyczną w USA. A to dopiero początek

Kamil
Kamil
Polityka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Antifa, zdecentralizowany ruch lewicowych ekstremistów, znalazła się w centrum globalnej debaty po decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa o uznaniu jej za „wewnętrzną organizację terrorystyczną”.

Dekret wykonawczy z 22 września, podpisany w odpowiedzi na brutalne zabójstwo konserwatywnego aktywisty Charliego Kirka, otwiera nowy rozdział w walce z polityczną przemocą. Wkrótce śladem USA może podążyć także Holandia.

Ameryka mówi „dość” lewicowemu ekstremizmowi

Decyzja Trumpa, ogłoszona po zamachu na Kirka 10 września w Utah, to reakcja na eskalację przemocy przypisywanej Antifie. Ruch, który pod płaszczykiem „antyfaszyzmu” dopuszcza się ataków na polityków, dziennikarzy i zwykłych obywateli, od lat budzi niepokój.

W 2020 r. protesty Black Lives Matter pokazały destrukcyjny potencjał Antify – podpalenia, zamieszki i ataki na policję w Portland czy Seattle to tylko wierzchołek góry lodowej. FBI i Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) od dawna ostrzegały przed ich działalnością, wskazując na „terroryzm wewnętrzny” jako realne zagrożenie.

Dekret Trumpa nakazuje agencjom federalnym ściganie Antify z pełną mocą – od śledztw w sprawie finansowania po aresztowania jej członków.

Nie pozwolimy, by radykałowie terroryzowali Amerykanów w imię ideologii

– powiedział prezydent w oświadczeniu.

Krytycy, głównie z lewicowego establishmentu, twierdzą, że Antifa to „tylko idea”, a nie zorganizowana grupa, co utrudnia jej ściganie.

Holandia podąża śladem USA

W Europie, gdzie także Antifa od lat sieje chaos podczas protestów, Holandia jako pierwsza zareagowała na amerykański precedens. 18 września parlament w Hadze przegłosował (76 głosów za) wniosek wzywający rząd do uznania Antify za organizację terrorystyczną. Koalicja pod wodzą Geerta Wildersa i partii takich jak FvD czy VVD wskazuje na groźby wobec polityków, zakłócanie legalnych zgromadzeń i zastraszanie obywateli.

Antifa to rak na demokracji

– stwierdził Wilders, przywołując przypadki ataków na studentów i dziennikarzy w Amsterdamie i Rotterdamie.

Choć holenderski rząd jeszcze nie wdrożył desygnacji, motion parlamentu to jasny sygnał: Europa przestaje tolerować lewicowy ekstremizm. Narodowy Koordynator ds. Zwalczania Terroryzmu (NCTV) co prawda opisuje Antifę jako „rozproszoną”, ale rosnąca presja polityczna może zmusić rząd do działania. Współpraca z USA w ramach NATO i Europolu już teraz ułatwia wymianę informacji o ekstremistach, a desygnacja mogłaby umożliwić bardziej zdecydowane kroki, jak zamrożenie kont czy inwigilację.

Czy Antifa stanowi zagrożenie?

Antifa, choć nieformalna, działa jak dobrze zorganizowana siła chaosu. Jej członkowie, ukrywający twarze za maskami, regularnie atakują przeciwników politycznych, niszczą mienie i destabilizują porządek publiczny. W USA powiązano ich z setkami incydentów przemocy od 2016 r., w tym z zabójstwem Kirka, które wstrząsnęło opinią publiczną. W Holandii Antifa groziła politykom prawicy, zakłócała wiece i organizowała kontrdemonstracje, które kończyły się starciami z policją.

Zwolennicy Antify, w tym niektóre lewicowe media, twierdzą, że ruch walczy z „faszyzmem” i nie stanowi realnego zagrożenia. Jednak statystyki mówią co innego: raporty DHS wskazują na dziesiątki milionów dolarów strat w wyniku zamieszek z udziałem Antify, a w Europie incydenty takie jak te w Hamburgu (2017) czy Budapeszcie (2023) pokazują jej destrukcyjny potencjał.

Czas na globalną reakcję

Działania USA i Holandii to może być dopiero początek. Węgry, gdzie Antifa również była aktywna, rozważają podobne kroki. Współpraca transatlantycka, umocniona podczas szczytu NATO w Hadze (czerwiec 2025 r.), daje szansę na skoordynowane działania przeciwko Antifie. Jeśli Europa pójdzie śladem Ameryki, możemy zobaczyć przełom w walce z polityczną przemocą.

Antifa nie jest niewinną grupą aktywistów – to ruch, który pod hasłami „antyfaszyzmu” usprawiedliwia przemoc i chaos. Czas, by świat przestał przymykać oko na ich działania. USA i Holandia dały przykład – teraz reszta musi podjąć decyzję.

Komentarze (0)