Beata Szydło przez siedem lat zarządzała małą gminą, przez cztery kadencje zasiadała w Sejmie, przez dwa lata stała na czele rządu, a dziś zasiada w Parlamencie Europejskim. Mimo tej drogi prokuratura wzywa ją jako świadka w dwóch sprawach związanych z jej czasem u władzy – o blokowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego i o finansowanie kampanii przez Polską Fundację Narodową. Niestawiennictwo na przesłuchaniach skończyło się mandatem. Co to oznacza w praktyce i jak daleko może zajść eskalacja?
Najważniejsze:
- Szydło stała na czele polskiego rządu w latach 2015–2017, dziś zasiada w Parlamencie Europejskim jako wiceprzewodnicząca grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów
- W śledztwie dotyczącym finansowania kampanii „Sprawiedliwe Sądy” przez Polską Fundację Narodową Szydło występuje wyłącznie w charakterze świadka, nie podejrzanej
- Terminy przesłuchania wyznaczano kilkukrotnie z uwzględnieniem kalendarza posiedzeń Parlamentu Europejskiego, a mimo to Szydło nie stawiła się ani razu bez usprawiedliwienia
- Postanowienie o karze porządkowej jest nieprawomocne, świadek może złożyć zażalenie do sądu
Pytanie redakcyjne: dlaczego akurat burmistrz małej gminy trafiła na fotel premiera?
Odpowiedź nie jest oczywista. Beata Szydło ukończyła etnografię na krakowskiej uczelni i przez lata pracowała w instytucjach kultury, najpierw w muzeum miejskim, potem w centrum kultury w Libiążu, a następnie w ośrodku w Brzeszczach. W 1998 roku, mając trzydzieści pięć lat, objęła urząd burmistrza tego ostatniego miasta i sprawowała go przez siedem lat. To właśnie ta kadencja okazała się kluczowa: samorząd to w polskiej polityce najlepsza szkoła zarządzania budżetem w warunkach ograniczonych zasobów, budowania koalicji z lokalnymi grupami interesów i przekuwania deklaracji programowych na konkretne decyzje administracyjne. Równolegle zasiadała w radzie powiatu oświęcimskiego, a w 2002 roku zdobyła mandat w sejmiku małopolskim, z którego zrezygnowała, żeby pozostać burmistrzem. Ten wybór, lokalny urząd ponad wyższy szczebel, wiele mówi o jej ówczesnym stylu politycznym.
W 2005 roku podjęła próbę wstąpienia do Platformy Obywatelskiej, która zakończyła się niepowodzeniem. Ostatecznie trafiła do Prawa i Sprawiedliwości i z listy tej partii zdobyła mandat w okręgu chrzanowskim z najlepszym wynikiem spośród wszystkich tamtejszych kandydatów. Przez kolejne cztery kadencje Sejmu, nieprzerwanie do 2019 roku, budowała pozycję w komisjach finansowych, a od 2010 roku pełniła funkcję wiceprezesa PiS. Przez pewien czas była też skarbnikiem partii. To nie był przypadkowy awans: kompetencje finansowe i samorządowe stworzyły z niej polityka trudnego do zaatakowania na gruncie merytorycznym.
Rok wyborczy, rekordowe poparcie i pytanie o mandat premierowski
Przełom nastąpił w 2015 roku. Szydło pokierowała sztabem wyborczym Andrzeja Dudy, który wygrał wybory prezydenckie, co znacząco podniosło jej pozycję wewnątrz partii. Kilka miesięcy później Jarosław Kaczyński ogłosił ją kandydatką PiS na szefową rządu. W wyborach parlamentarnych uzyskała ponad dziewięćdziesiąt sześć tysięcy głosów, dla porównania, w poprzednich wyborach było ich niespełna czterdzieści cztery tysiące, czyli poparcie wzrosło ponaddziesięciokrotnie względem jej pierwszego startu w 2005 roku. To liczby, które pokazują skalę rozpoznawalności zbudowanej w ciągu jednej dekady.
Prezydent Duda desygnował ją na urząd premiera, a kilka dni później dokonał zaprzysiężenia. Exposé wygłosiła w listopadzie 2015 roku. Wotum zaufania uzyskała przy wyraźnej przewadze głosów popierających nad odrzucającymi, stosunek zbliżony do pięćdziesięciu czterech procent „za” przy niespełna czterdziestu siedmiu procent „przeciw” i garstce wstrzymujących się, co w polskich realiach parlamentarnych oznaczało rząd z solidnym zapleczem.
Centralnym projektem jej gabinetu stało się comiesięczne świadczenie wychowawcze na dzieci, które Ministerstwo Finansów krytykowało zarówno za metodologię wyliczeń skutków budżetowych, jak i za ryzyko ograniczenia aktywności zawodowej kobiet. Mimo tych zastrzeżeń ustawa przeszła przez parlament i weszła w życie na początku 2016 roku.
Spór o Trybunał: precedens, który powraca w 2025 roku
Rząd Szydło pozostanie w historii przede wszystkim jako ten, który po raz pierwszy w dziejach polskiego konstytucjonalizmu zakwestionował legalność wyroków Trybunału Konstytucyjnego i wstrzymał ich publikację w Dzienniku Ustaw. Premier uzasadniała to wątpliwościami prawnymi co do sposobu wydania orzeczeń. Do końca maja 2016 roku wstrzymała publikację siedmiu wyroków.
Warto uświadomić sobie, co to oznaczało w praktyce dla obywateli: wyrok TK, który nie trafia do Dziennika Ustaw, formalnie nie obowiązuje, a sądy powszechne i organy administracji nie mają podstawy prawnej, by się na niego powoływać. Każdy obywatel, którego sprawa wymagała zastosowania przepisu zakwestionowanego przez TK, znajdował się w prawnej próżni, nie wiedział, czy orzekający w jego sprawie sąd uzna wyrok TK za obowiązujący.
Parlament Europejski w rezolucji z wiosny 2016 roku ocenił, że działania polskich władz doprowadziły do paraliżu Trybunału, stwarzając zagrożenie dla ustroju demokratycznego, praw obywateli i zasady rządów prawa w Polsce. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień, ale umorzyła je kilka miesięcy później, stwierdzając brak znamion przestępstwa, uznała, że choć publikacja była blokowana przez kilkanaście dni, Szydło nie działała ze świadomością szkodzenia interesowi publicznemu. W 2025 roku śledztwo wznowiono, kwestionując tę ocenę jako niepełną i jednostronnie kierunkową. To nie jest zbieg okoliczności: prokuratura wraca do najgłośniejszych wątków z okresu rządów PiS właśnie wtedy, gdy część ich uczestników pełni funkcje publiczne za granicą lub w kraju, a terminy przedawnień zbliżają się do granicznych dat. Szydło, wówczas premier, dziś jest w tej sprawie świadkiem.
Dymisja, wicepremierostwo i eurokariery
Pod koniec 2017 roku Szydło ustąpiła, a Mateusz Morawiecki objął urząd premiera. Uczyniła ją wicepremierem i przewodniczącą Komitetu Społecznego Rady Ministrów, roli, którą pełniła do 2019 roku. W wyborach europejskich w 2019 roku uzyskała jeden z najwyższych indywidualnych wyników wśród polskich kandydatów, co stanowiło sygnał, że jej elektorat nie zniknął razem z utratą teki premiera. Skupiła się wówczas na pracy w Brukseli i Strasburgu, gdzie objęła stanowisko wiceprzewodniczącej grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. W kolejnych wyborach europejskich w 2024 roku z powodzeniem ubiegała się o reelekcję.
Polska Fundacja Narodowa: co jest istotne, a co jest tłem
Dla zrozumienia roli Szydło w śledztwie dotyczącym Polskiej Fundacji Narodowej wystarczy wiedzieć jedno: była świadkiem, nie podejrzaną. PFN powołano w 2016 roku, za jej rządów, z udziałem kilkunastu spółek Skarbu Państwa jako założycieli. Śledztwo dotyczy podejrzenia nadużycia uprawnień przez ówczesnych członków zarządu fundacji przy finansowaniu kampanii billboardowej wymierzonej w środowisko sędziowskie oraz przy transakcji zakupu i sprzedaży jachtu. Zarzuty usłyszeli byli prezes i były członek zarządu PFN. Szydło, jako szefowa rządu w czasie powstania fundacji, została wezwana w charakterze świadka.
Mandat za niestawiennictwo: narzędzie, które może eskalować
Prokuratura wyznaczyła Szydło kilka terminów przesłuchania w przedziale od maja do lipca, każdorazowo biorąc pod uwagę harmonogram posiedzeń Parlamentu Europejskiego. Mimo to nieobecności nie zostały usprawiedliwione. Nałożony mandat porządkowy to standardowy środek dyscyplinujący przewidziany przez Kodeks postępowania karnego wobec świadków unikających stawiennictwa. Postanowienie jest nieprawomocne.
Często zadawane pytania
Co może się stać, jeśli Szydło nadal będzie unikać przesłuchania?
Mandat to pierwszy szczebel w hierarchii środków przymusu procesowego. Jeśli okaże się nieskuteczny, Kodeks postępowania karnego daje prokuraturze możliwość zarządzenia przymusowego doprowadzenia świadka przez Policję. Zastosowanie takiego środka wobec czynnej posłanki do Parlamentu Europejskiego byłoby krokiem bez precedensu w relacjach między polską prokuraturą a instytucją europejską, i z pewnością stałoby się przedmiotem sporu na poziomie unijnym.
Czy immunitet eurodeputowanej chroni Szydło przed obowiązkiem zeznań?
Nie w tym zakresie. Immunitet parlamentarny eurodeputowanego chroni przed zatrzymaniem i tymczasowym aresztem podczas podróży na obrady, nie zwalnia natomiast z obowiązku złożenia zeznań w charakterze świadka w krajowym postępowaniu karnym. Prokuratura uwzględniała kalendarz PE przy wyznaczaniu terminów, co pokazuje, że mandat eurodeputowanej stanowi komplikację logistyczną, ale nie prawną tarczę.
Czy wznowienie śledztwa w sprawie TK w 2025 roku to nowa sprawa dla Szydło?
To sprawa, w której Szydło nie jest podejrzaną, lecz jej działania jako premiera są ponownie przedmiotem oceny prokuratorskiej. Wznowienie nastąpiło po tym, jak prokuratura uznała pierwotne umorzenie za zbyt jednostronne. Sprawa jest otwarta, a jej kierunek może zależeć od wyników nowych czynności procesowych, w tym, ewentualnych zeznań świadków, takich jak sama Szydło.
Czy postanowienie o mandacie jest ostateczne?
Nie. Szydło może złożyć zażalenie do sądu, który zbada zasadność orzeczonej kary porządkowej.
Fot. Noland Live / Pexels

Komentarze (0)