Bogusław Linda to niekwestionowana ikona polskiego kina. Choć trudno sobie wyobrazić ekran bez jego charakterystycznej obecności, ostatnie wypowiedzi aktora sugerują, że może to być realna perspektywa.
W rozmowach promujących film Zamach na papieża wyznał, że coraz częściej myśli o emeryturze.
Myślę, że wystarczy mnie już w tym kinie
– powiedział, dodając, że chciałby po prostu pożyć, odpocząć i zająć się sobą.
Film Władysława Pasikowskiego, opowiadający o zamachu na Jana Pawła II, może być ostatnim dużym projektem w karierze Lindy. Ich współpraca trwa od lat 90., a sam aktor przyznał, że ten film ma dla niego wymiar symboliczny. Jednocześnie, w typowym dla siebie stylu, dodał:
Jeśli zabraknie mi kasy, to będę musiał wrócić
Linda nie ukrywa, że bywa zmęczony swoją pracą. W wywiadach coraz częściej padają gorzkie słowa – o nudzie, trudzie zawodu i braku satysfakcji. Co więcej, przyznaje, że niektóre role odbiły się na jego zdrowiu – zarówno fizycznym, jak i psychicznym.
Czy aktor faktycznie przejdzie na emeryturę? Na razie nic nie jest przesądzone, ale fani już dziś z niepokojem obserwują jego słowa – i wiedzą, że jeśli odejdzie, zostawi po sobie kino, którego nie da się zastąpić.

Komentarze (0)