02.02.2026

Heidi Klum i lateksowa iluzja. Kiedy moda elit całkowicie odkleja się od rzeczywistości

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
Lifestyle
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Gala Grammy od lat udowadnia, że dla świata show-biznesu i wielkiej mody obowiązują zupełnie inne prawa fizyki, estetyki i… zdrowego rozsądku. Czerwony dywan znów zamienił się w wybieg ekstrawagancji, a gwiazdy prześcigały się w udowadnianiu, jak bardzo potrafią być „artystycznie inne”. W tym roku jednym z najbardziej komentowanych przykładów tej oderwanej od rzeczywistości wizji była Heidi Klum.

Ceremonia wręczenia nagród Grammy 2026 odbyła się 1 lutego w Los Angeles, a oprócz muzyki – jak zwykle – uwagę skradła moda. A właściwie to, co elity świata mody za modę dziś uważają. Było błyszcząco, było drogo i było kompletnie niepraktycznie. Czyli dokładnie tak, jak oczekiwaliśmy.

Czerwony dywan czy eksperyment socjologiczny?

Grammy to już nie tylko przegląd trendów, ale coraz częściej pokaz, jak bardzo projektanci i ich muzy (czytaj: celebryci) żyją w świecie oderwanym od codzienności zwykłych ludzi. Podczas gdy reszta świata walczy z mrozem, rachunkami i rzeczywistością, elity prezentują stylizacje, w których trudno nie tylko usiąść, ale nawet… chodzić.

Były cekiny, brokat, pióra i falbany – im mniej funkcjonalne, tym lepiej. Im bardziej „nie do założenia w realnym życiu”, tym większa szansa na rozgłos. Moda jako manifest: „nie musicie tego rozumieć, wystarczy, że będzie o nas głośno”.

Heidi Klum w sukience, która wygrała z grawitacją (i komfortem)

Na tym tle szczególnie wyróżniła się Heidi Klum, która postanowiła udowodnić, że człowiek też może wyglądać jak próżniowo zapakowany produkt premium. Modelka pojawiła się w cielistej, lateksopodobnej sukience midi, tak ciasnej, że momentami wyglądała bardziej jak instalacja artystyczna niż stylizacja na galę.

Materiał błyszczał jak świeżo wypolerowana karoseria, a dopasowanie było tak ekstremalne, że każdy krok Heidi przypominał starannie zaplanowaną operację logistyczną. Nagrania z czerwonego dywanu pokazują, że suknia nie tylko opinała sylwetkę, ale skutecznie przejęła kontrolę nad ruchem właścicielki.

@instyle There’s a reason they call her “The Body”! Supermodel @heidi klum needed assistance with her latex dress on the #Grammys2026 red carpet, and @Bomanizer was here to help with some @Patrón Tequila ♬ original sound – InStyle Magazine

Kiedy strój nosi człowieka

Zamiast elegancji – efekt sztuczności. Zamiast klasy – wrażenie ciężkości i nienaturalności. Cieliste szpilki i rozpuszczone włosy próbowały ratować sytuację, ale trudno uratować stylizację, w której najbardziej wyrazistym elementem jest brak swobody oddychania.

I właśnie w tym momencie moda przestaje być modą, a staje się parodią samej siebie. Bo jeśli kreacja wymaga instrukcji obsługi, ogranicza ruchy i odciąga uwagę od osoby, która ją nosi – to może coś poszło nie tak.

Elity kontra rzeczywistość

Grammy 2026 po raz kolejny udowodniło, że świat wielkich gal i mody high fashion coraz bardziej oddala się od codziennego życia. Heidi Klum nie jest tu wyjątkiem, lecz symbolem zjawiska: mody tworzonej nie dla ludzi, ale dla fleszy, nagłówków i internetowych memów.

Bo ostatecznie nie chodzi już o to, by wyglądać dobrze. Chodzi o to, by było głośno, nawet jeśli ceną jest brak komfortu, naturalności i zdrowego rozsądku.

A moda? Cóż – najwyraźniej znów poszła w swoją stronę. Bardzo daleko od rzeczywistości.

Komentarze (1)